\n

2.1 Mucalinda
\n

Tak usłyszanemu. Przy tej okazji Zrealizowany mieszkał w Uruvela przy rzece Neranjara u korzenia Drzewa Mucalinda, po zrealizowaniu pełnego przebudzenia. Tego czasu Zrealizowany siedział ze skrzyżowanymi nogami przez siedem dni doświadczając przyjemności wyzwolenia. Przy tej okazji wielka burza powstała, poza sezonem, z siedmioma dniami deszczu, zimnych wiatrów i mroku. Wtedy Mucalinda, królewski wąż naga, wyszedł ze swojego królestwa. Owinął ciało Zrealizowanego siedem razy i pozostał tam, ze swym wielkim kapturem rozciągniętym nad głową Zrealizowanego (myśląc): „Niech Zrealizowany nie odczuwa zimna ani ciepła ani dotyku much, komarów, wiatru, słońca i pełzających rzeczy”.
\n

Na koniec tych siedmiu dni Mucalinda zobaczył czyste i bezchmurne niebo. Odwinął się z ciała Zrealizowanego. I wtedy sprawił, że jego postać zniknęła i przyjął postać młodego bramina, stanąwszy przed Zrealizowanym z uniesionymi rękami w geście szacunku. Wtedy, rozumiejąc tego znaczenie, Zrealizowany wygłosił przy tej okazji taką inspirującą wypowiedź
\n

Odosobnienie jest szczęściem dla skoncentrowanego
\n Który nauczył się Dhammy i który widzi;
\n I przyjazność wobec świata jest przyjemnością
\n Dla tego kto jest wyrozumiały wobec żywych stworzeń.
\n Przyjemna jest beznamiętność w świecie,
\n Wydostanie się poza zmysłowość
\n Ale wstrzymanie wyobrażenia „jestem”
\n To najwyższa przyjemność.


\n

2.2 Królowie
\n

Tak usłyszałem. Przy pewnej okazji Zrealizowany mieszkał blisko Savatthi w Gaju Jeta w klasztorze Anathapindiki. Przy tej okazji, po posiłku wracając z żebraczego obchodu, liczni mnisi zebrali się razem w holu zgromadzeń gdzie powstał taki temat konwersacji: „Który z dwóch królów, przyjaciele ma większe bogactwo, więcej posiadłości, większy skarb, większe terytorium, więcej praw własności, większą armię, dobrobyt i władzę: Senya Bimbisara, król Magadha czy Pasenadi, król Kosala?” I ta rozmowa tych mnichów kontynuowała się bez dojścia do końca.

Wtedy Zrealizowany, po wyjściu z odosobnienia wieczorem, udał się do holu zgromadzeń i usiadł na przygotowanym dla niego miejscu. Siedząc tam Zrealizowany spytał się mnichów: „O czym teraz rozmawiacie mnisi, podczas gdy zebraliście się tu razem? Jaki był temat waszej rozmowy która została niedokończona?” „Po posiłku, czcigodny panie, wracając z żebraczego obchodu, liczni mnisi zebrali się razem w holu zgromadzeń gdzie powstał taki temat konwersacji: 'Który z dwóch królów, przyjaciele ma większe bogactwo, więcej posiadłości, większy skarb, większe terytorium, więcej praw własności, większą armię, dobrobyt i władzę: Senya Bimbisara, król Magadha czy Pasenadi, król Kosala?' O tym, czcigodny panie, była nasza dyskusja, co pozostała niedokończona, gdy przybył Zrealizowany”. „Nie jest właściwym, mnisi, byście wy, synowie dobrych rodzin którzy kierowani wiarą odeszli z domu w bezdomność poruszali taki temat. Kiedy zebraliście się razem, mnisi, powinniście robić jedną z dwóch rzeczy: albo zaangażować się w rozmowę o Dhammie albo zachować szlachetne milczenie”. Wtedy, rozumiejąc tego znaczenie, Zrealizowany wygłosił przy tej okazji taką inspirującą wypowiedź
\n

Jakakolwiek przyjemność w świecie jest do znalezienia w zmysłowości
\n I jakakolwiek jest tu niebiańska przyjemność,
\n Nie są one warte szesnastej części
\n Przyjemności zniszczenia pragnienia.
\n
\n

2.3 Kij
\n

Tak usłyszałem. Przy pewnej okazji Zrealizowany mieszkał blisko Savatthi w Gaju Jeta w klasztorze Anathapindiki. Przy tej okazji, pomiędzy Savatthi a Gajem Jeta, liczni chłopcy bili węża kijem. Zrealizowany założywszy rankiem swoją szatę, po zabraniu miski i płaszcza, udał się do Savatthi na żebraczy obchód, kiedy zobaczył tych chłopców pomiędzy Savatthi a Gajem Jeta, bijących węża kijem. Wtedy, rozumiejąc tego znaczenie, Zrealizowany wygłosił przy tej okazji taką inspirującą wypowiedź:
\n

Kto krzywdzi kijem stworzenia pragnące szczęścia,
\n Chociaż sam poszukuje szczęścia,
\n Nie uzyska go po śmierci.
\n Kto nie krzywdzi kijem stworzeń pragnących szczęścia,
\n Gdy sam poszukuje szczęścia,
\n Uzyska je po śmierci.


\n

2.4 Szanowani
\n

Tak usłyszałem. Przy pewnej okazji Zrealizowany mieszkał blisko Savatthi w Gaju Jeta w klasztorze Anathapindiki. Przy tej okazji Zrealizowany był szanowany, czczony, honorowany, uznawany, składano mu hołd, i był tym który osiągał rekwizyty szat, jedzenia, mieszkania i lekarstw. I zgromadzenie mnichów również było szanowane, czczone, honorowane, uznawane, składano mu hołd, i było tym które osiąga rekwizyty szat, jedzenia, mieszkania i lekarstw. Ale wędrowcy innych sekt nie byli szanowani, czczeni, honorowani, uznawani, nie składano im hołdu, i nie byli tymi którzy osiągają rekwizyty szat, jedzenia, mieszkania i lekarstw. Wtedy ci wędrowcy z innych sekt, niezdolni tolerować szacunku okazywanego Zrealizowanemu i Zgromadzeniu mnichów, widząc mnichów w wiosce i w lesie, lżyli, znieważali, prowokowali i niepokoili ich znieważającymi i ostrymi słowami.

Wtedy liczni mnisi podeszli do Zrealizowanego, pokłonili mu się i usiedli z boku. Siedząc tam ci mnisi powiedzieli do Zrealizowanego: „Obecnie Zrealizowany jest szanowany, czczony, honorowany, uznawany, składa mu się hołd, i jest tym który osiąga rekwizyty szat, jedzenia, mieszkania i lekarstw. zgromadzenie mnichów również jest szanowane, czczone, honorowane, uznawane, skład mu się hołd, i jest tym które osiąga rekwizyty szat, jedzenia, mieszkania i lekarstw. Ale wędrowcy innych sekt nie są szanowani, czczeni, honorowani, uznawani, nie składa im się hołdu, i nie są tymi którzy osiągają rekwizyty szat, jedzenia, mieszkania i lekarstw. I teraz ci wędrowcy z innych sekt, niezdolni tolerować szacunku okazywanego Zrealizowanemu i Zgromadzeniu mnichów, widząc mnichów w wiosce i w lesie, lżą, znieważają, prowokują i niepokoją ich znieważającymi i ostrymi słowami”. Wtedy, rozumiejąc tego znaczenie, Zrealizowany wygłosił przy tej okazji taką inspirującą wypowiedź:
\n

Kiedy doznaje przyjemności i bólu w wiosce i w lesie,
\n Nie powinien przypisywać ich sobie czy innemu.
\n Kontakt kontaktuje zależnie od podłoża
\n Jak kontakt mógłby kontaktować tego co bez podłoża?


\n

2.5 Świecki wyznawca
\n

Tak usłyszałem. Przy pewnej okazji Zrealizowany mieszkał blisko Savatthi w Gaju Jeta w klasztorze Anathapindiki. Przy tej okazji, pewien świecki wyznawca z Ichanagala przybył do Savatthi w tej czy innej sprawie. Wtedy, kiedy już załatwił swą sprawę, świecki wyznawca poszedł do Zrealizowanego, pokłonił mu się i usiadł z boku. Gdy tak tam siedział, Zrealizowany rzekł do świeckiego wyznawcy: „W końcu, świecki wyznawco, znalazłeś sposobność by tu przyjść”. „Przez długi czas, czcigodny panie, chciałem przyjść i zobaczyć Zrealizowanego, ale będąc zaangażowany w różne interesy, które muszą być wykonane, po prostu nie byłem w stanie przyjść osobiście i zobaczyć Zrealizowanego”. Wtedy, rozumiejąc tego znaczenie, Zrealizowany wygłosił przy tej okazji taką inspirującą wypowiedź:  

Błogosławieństwem w rzeczy samej jest nic nie posiadać
\n Kiedy jest się uczonym i opanowało się Dhammę.
\n Zobacz jak ludzie którzy posiadają rzeczy są strapieni
\n Gdyż ludzie są mocno związani z ludźmi.


\n

2.6 Kobieta w ciąży
\n

Tak usłyszałem. Przy pewnej okazji Zrealizowany mieszkał blisko Gaju Jeta w klasztorze Anathapindiki. Przy tej okazji młoda żona pewnego wędrowca rzekła do tego wędrowca: „Idź i przynieś trochę oleju, braminie, użyję go przy porodzie”. Kiedy to zostało powiedziane, ten wędrowiec odpowiedział kobiecie wędrowczyni: „Ale gdzie dostanę dla ciebie olej?” Drugi raz i trzeci raz ta kobieta wędrowczyni powiedziała temu wędrowcowi: „Idź i przynieś trochę oleju, braminie, użyję go przy porodzie”.

Tego czasu magazyn Króla Pasenadi z Kosala rozdawał każdemu pustelnikowi czy braminowi tyle ile zapragnął ghee czy oleju do picia, ale nie do zabrania. Wtedy ten wędrowiec pomyślał: „Magazyn Króla Pasenadi z Kosala rozdaje każdemu pustelnikowi czy braminowi tyle ile zapragnie ghee czy oleju do picia, ale nie do zabrania. A co jeżeli pójdę do magazynu i wypiję tyle oleju ile będę chciał i po powrocie do domu zwymiotuję go i oferuję mojej żonie by użyła go podczas porodu”.

I tak, ten wędrowiec udał się do magazynu Króla Pasenadi z Kosala i po wypiciu takiej ilości oleju ile chciał, wrócił do domu, ale nie był zdolny ani go zwymiotować ani wydalić. Doświadczając przenikliwych, bolesnych, ostrych, dotkliwych uczuć, zwijał się w agonii.

Zrealizowany, założywszy rano swą szatę i zabrawszy swą miskę i płaszcz, udał się do Savatthi na żebraczy obchód. I Zrealizowany zobaczył tego wędrowca zwijającego się w agonii. Wtedy, rozumiejąc tego znaczenie, Zrealizowany wygłosił przy tej okazji taką inspirującą wypowiedź:  

Są oni szczęśliwi – ci co nie posiadają w ogóle niczego;
\n Ci z najwyższą wiedzą w ogóle niczego nie posiadają.
\n Zobacz jak ludzie którzy posiadają rzeczy są strapieni
\n Gdyż ludzie są mocno związani z ludźmi.


\n

2.7 Jedyny syn
\n

Tak usłyszałem. Przy pewnej okazji, Zrealizowany mieszkał blisko Savatthi w Gaju Jeta w klasztorze Anathapindiki. Przy tej okazji umarł drogi, ukochany jedyny syn pewnego świeckiego wyznawcy. Wtedy liczni świeccy wyznawcy w mokrych ubraniach i z mokrymi włosami poszli do Zrealizowanego w środku dnia, pokłonili mu się i usiedli z boku. Gdy tam tak siedzieli, Zrealizowany powiedział do tych świeckich wyznawców: „Dlaczego tu przyszliście, świeccy wyznawcy, pośrodku dnia w mokrych ubraniach i z mokrymi włosami?”

Kiedy to zostało powiedziane ten świecki wyznawca odpowiedział Zrealizowanemu: „Mój drogi, ukochany jedyny syn umarł, czcigodny panie. To dlatego przyszliśmy tu pośrodku dnia w mokrych ubraniach i z mokrymi włosami”. Wtedy, znając znaczenie tego, Zrealizowany wygłosił taką inspirującą wypowiedź:
\n

Bogowie i większość ludzi jest prawdziwie spętanych
\n Przez to co uważają za drogie i przyjemne.
\n Wyczerpani smutkiem (kiedy ich drodzy umierają),
\n Wpadają we władzę Króla Śmierci.
\n

Ale ci co są uważni dniem i nocą,
\n Którzy porzucili cokolwiek jest drogie -
\n Przynętę Śmierci tak trudną do przemożenia -
\n Wykopali korzeń smutku.


\n

2.8 Suppavasa
\n

Tak usłyszałem. Przy pewnej okazji Zrealizowany mieszkał w Kundiya w Lesie Kunditthana. Przy tej okazji Suppavasa córka Kolyan była w ciąży przez siedem lat i przez siedem dni doświadczała trudnego porodu. Ale chociaż doświadczała uczuć które były przenikliwe, bolesne, ostre i dotkliwe, jej umysł był zajęty trzema myślami: „Zrealizowany rzeczywiście jest Całkowicie Przebudzonym, który naucza Dhammy dla porzucenia takiego cierpienia jak to; Zgromadzenie uczniów Zrealizowanego rzeczywiście wkroczyło na właściwą ścieżkę, podąża ścieżką do porzucenia cierpienia takiego jak to; wygaszenie rzeczywiście jest doskonałą błogością, w której nie znajduje się takie cierpienie”.

Wtedy Suppavasa córka Koliyan powiedziała swemu mężowi: „Chodź mistrzu, idź do Zrealizowanego, podejdź do niego w moim imieniu, oddaj mu hołd twoją głową u jego stóp i spytaj o jego zdrowie i samopoczucie, kondycję, siłę i wygodę, mówiąc: 'Suppavasa, córka Koliyan, czcigodny panie, oddaje hołd swoją głową u twoich stóp i pyta o twoje zdrowie i samopoczucie, kondycję, siłę i wygodę'. I powiedz jeszcze: 'Suppavasa była w ciąży przez siedem lat i przez siedem dni oczekuje trudnego porodu. Ale chociaż doświadcza uczuć które są przenikliwe, bolesne, ostre i dotkliwe, jej umysł jest zajęty trzema myślami: Zrealizowany rzeczywiście jest Całkowicie Przebudzonym, który naucza Dhammy dla porzucenia takiego cierpienia jak to; Zgromadzenie uczniów Zrealizowanego rzeczywiście wkroczyło na właściwą ścieżkę, podąża ścieżką do porzucenia cierpienia takiego jak to; wygaszenie rzeczywiście jest doskonałą błogością, w której nie znajduje się takie cierpienie'”.

„Tak jest”, odpowiedział syn Koliyan Suppavasie i podszedł do Zrealizowanego, pokłonił mu się i usiadł z boku. Siedząc tam, rzekł do Zrealizowanego: 'Suppavasa, córka Koliyan, czcigodny panie, oddaje hołd swoją głową u twoich stóp i pyta o twoje zdrowie i samopoczucie, kondycję, siłę i wygodę'. I powiedział jeszcze: 'Suppavasa była w ciąży przez siedem lat i przez siedem dni doświadcza trudnego porodu. Ale chociaż doświadcza uczuć które są przenikliwe, bolesne, ostre i dotkliwe, jej umysł jest zajęty trzema myślami: Zrealizowany rzeczywiście jest Całkowicie Przebudzonym, który naucza Dhammy dla porzucenia takiego cierpienia jak to; Zgromadzenie uczniów Zrealizowanego rzeczywiście wkroczyło na właściwą ścieżkę, podąża ścieżką do porzucenia cierpienia takiego jak to; wygaszenie rzeczywiście jest doskonałą błogością, w której nie znajduje się takie cierpienie'”. „Niech Suppavasa córka Kolyan czuje się dobrze i zdrowa i urodzi zdrowego syna”.

Kiedy Zrealizowany wypowiedział te słowa, Suppavasa córka Kolyan poczuła się dobrze i zdrowa i urodziła zdrowego syna.

I syn Koliyan zobaczył, że Suppavasa poczuła się dobrze i zdrowa i urodziła zdrowego syna. Widząc to, pomyślał: „To rzeczywiście cudowne, to rzeczywiście wspaniale, jak wielką nadnaturalną mocą dysponuje Tathagata! Kiedy Zrealizowany wypowiedział te słowa, Suppavasa córka Kolyan poczuła się dobrze i zdrowa i urodziła zdrowego syna”. I był zadowolony i ucieszony i stał się radosnym i szczęśliwym.

Wtedy Suppavasa powiedziała swemu mężowi: „Chodź mistrzu, idź do Zrealizowanego, podejdź do niego w moim imieniu, oddaj mu hołd twoją głową u jego stóp i spytaj o jego zdrowie i samopoczucie, kondycję, siłę i wygodę, mówiąc: 'Suppavasa, córka Koliyan, czcigodny panie, oddaje hołd swoją głową u twoich stóp'. I powiedz: 'Suppavasa, czcigodny panie, była w ciąży przez siedem lat i przez siedem dni doświadczała trudnego porodu. Teraz czuje się dobrze i zdrowa i urodziła zdrowego syna. Zaprasza Zgromadzenie mnichów na posiłek przez siedem dni. Proszę, wyraź zgodę, czcigodny panie, by Suppavasa zaopatrzyła Zrealizowanego wraz ze Zgromadzeniem mnichów w siedem posiłków'”. „Tak jest”, odpowiedział syn Koliyan Suppavasie i podszedł do Zrealizowanego, pokłonił mu się i usiadł z boku. Siedząc tam, rzekł do Zrealizowanego: 'Suppavasa, córka Koliyan, czcigodny panie, oddaje hołd swoją głową u twoich stóp i pyta o twoje zdrowie i samopoczucie, kondycję, siłę i wygodę'. I powiedział jeszcze: „Suppavasa, czcigodny panie, była w ciąży przez siedem lat i przez siedem dni doświadczała trudnego porodu. Teraz czuje się dobrze i zdrowa i urodziła zdrowego syna. Zaprasza Zgromadzenie mnichów na posiłek przez siedem dni. Proszę, wyraź zgodę, czcigodny panie, by Suppavasa zaopatrzyła Zrealizowanego wraz ze Zgromadzeniem mnichów w siedem posiłków”.

I teraz, przy tej okazji pewien świecki wyznawca zaprosił mnichów wiedzionych przez Zrealizowanego na posiłek następnego dnia i ten świecki wyznawca był wspierającym czcigodnego Maha Moggallany. Wtedy Zrealizowany zawołał czcigodnego Maha Moggallanę i rzekł: „Chodź, Moggallano, idź do świeckiego wyznawcy i powiedz: 'Przyjacielu, Suppavasa, córka Koliyan zaprasza Zgromadzenie mnichów wiedzione przez Buddę na posiłek przez siedem dni. Zezwól Suppavasie wydać te siedem posiłków'. Twój wspierający może dać swój potem”. „Tak jest, czcigodny panie, czcigodny Maha Moggallana odpowiedział Zrealizowanemu i udał się do tego wspierającego i powtórzył mu to co powiedział Zrealizowany.

„Jeżeli czcigodny panie, szlachetny Maha Moggallana będzie moim gwarantem w trzech rzeczach – bogactwie, życiu i wierze – to niech Suppavasa córka Koliyan wyda te siedem posiłków i ja dam mój później”. „W tych dwóch rzeczach, przyjacielu, będę twoim gwarantem, w bogactwie i życiu; ale co do wiary, jesteś swoim własnym gwarantem”. „Jeżeli czcigodny panie, szlachetny Maha Moggallana będzie moim gwarantem w dwóch rzeczach – bogactwie i życiu – to niech Suppavasa córka Koliyan wyda te siedem posiłków i ja dam mój później”.

Wtedy czcigodny Maha Moggallana, uzyskawszy zgodę tego świeckiego wyznawcy, podszedł do Zrealizowanego i powiedział: ten świecki wyznawca zgodził się. Niech Suppavasa córka Koliyan wyda siedem posiłków. On da swój potem”.

I tak Suppavasa córka Koliyan, swoją własną ręką, obsłużyła i zadowoliła Zgromadzenie mnichów wiedzione przez Buddę rozlicznym solidnym i delikatnym jedzeniem przez siedem dni. I kazała swemu dziecku złożyć hołd Zrealizowanemu i całemu Zgromadzeniu mnichów. Wtedy czcigodny Sariputta powiedział do dziecka: „Czujesz się dobrze, dziecko? Jesteś zdrowy? Boli cię coś?” „Jak czcigodny panie mogę czuć się dobrze? Jak mogę być zdrowy? Spędziłem siedem lat w kotle krwi”.

Wtedy Suppavasa (rozważając): „Mój syn rozmawia z generałem Dhammy", była zadowolona i ucieszona i stała się radosna i szczęśliwa. Wtedy Zrealizowany rzekł do Suppavasy: „Czy chciałabyś mieć drugiego takiego syna?” „Chciałabym, o Zrealizowany, mieć siedmiu więcej takich synów!” Wtedy, rozumiejąc tego znaczenie, Zrealizowany wygłosił przy tej okazji taką inspirującą wypowiedź:
\n

Niewygoda w przebraniu przyjemności,
\n Niekochane w przebraniu miłości,
\n Cierpienie w przebraniu błogości
\n Opanowuje nieuważnego.


\n

2. 9 Visakha
\n

Tak usłyszałem. Przy pewnej okazji Zrealizowany mieszkał blisko Savatthi we Wschodnim Parku w pałacu matki Migary. Przy tej okazji Visakha, matka Migary była zaangażowana w interesy z Królem Pasenadi i król nie załatwił sprawy zgodnie z jej oczekiwaniami. Zatem Visakha podeszła do Zrealizowanego, pośrodku dnia, pokłoniła mu się i usiadła z boku. Gdy tak siedziała, Zrealizowany rzekł do niej: „Cóż, Visakho, skąd przychodzisz pośrodku dnia?” „Byłam zaangażowana w interesy z Królem Pasenadi i król nie załatwił sprawy zgodnie z moimi oczekiwaniami”. Wtedy, rozumiejąc tego znaczenie, Zrealizowany wygłosił przy tej okazji taką inspirującą wypowiedź:
\n

Wszelka zależność wobec drugiego jest bolesna.
\n Wszelka suwerenność jest błogosławieństwem.
\n Partnerzy dzielą się udręką,
\n Więzy rzeczywiście są trudne do przezwyciężenia.


\n

2. 10 Bhaddiya
\n

Tak usłyszałem. Przy pewnej okazji Zrealizowany mieszkał w Anupiya w Gaju Mango. Tego czasu, czcigodny Bhaddiya syn Kaligodhy, idąc do lasu do korzenia drzewa czy pustego miejsca, stale mówił: „Ach co za błogość!, Ach co za błogość!” Liczni mnisi usłyszeli czcigodnego Bhaddiyę syna Kaligodhy, idącego do lasu do korzenia drzewa czy pustego miejsca, stale mówiącego: „Ach co za błogość! Ach co za błogość!” i przyszło im na myśl: „Bez wątpienia,przyjacielu, czcigodny Bhaddiya syn Kaligodhy wiedzie święte życie niezadowolony, gdyż uprzednio kiedy był gospodarzem cieszył się błogosławieństwem królewskości. I kiedy to wspomina, idąc do lasu do korzenia drzewa czy pustego miejsca, stale mówi: 'Ach co za błogość!, Ach co za błogość!'” Wtedy liczni mnisi podeszli do Zrealizowanego, pokłonili mu się, usiedli z boku i powtórzyli to Zrealizowanemu. Wtedy Zrealizowany odezwał się do pewnego mnicha: „Chodź mnichu, w moim imieniu powiedz mnichowi Bhaddiya: 'Nauczyciel cię wzywa, przyjacielu Bhaddiya'”. „Tak jest, czcigodny panie”, odpowiedział ten mnich i podszedł do czcigodnego Bhaddiyi syna Kaligodhy i powiedział: „Nauczyciel cię wzywa, przyjacielu Bhaddiya”. „Tak jest, przyjacielu”, odpowiedział czcigodny Bhaddiya syna Kaligodhy i podszedł do Zrealizowanego, pokłonił mu się, i usiadł z boku. Zrealizowany rzekł mu: „Czy to prawda, Bhaddiya, że idąc do lasu do korzenia drzewa czy pustego miejsca, stale mówisz: 'Ach co za błogość! Ach co za błogość!'?” „Tak, czcigodny panie”. „Ale Bhaddiya, co widzisz, że skłania cię to do takiej mowy?”
\n

 „Dawniej, czcigodny panie, kiedy byłem gospodarzem i cieszyłem się błogością królewskości, wewnątrz i na zewnątrz moich apartamentów wyznaczone były straże; wewnątrz i na zewnątrz miasta wyznaczone były straże; wewnątrz i na zewnątrz dystryktu wyznaczone były straże. Ale, czcigodny panie, chociaż byłem w taki sposób strzeżony i chroniony, żyłem w lęku, zaniepokojony, nieufny, z obawą. Ale teraz, czcigodny panie, idąc do lasu do korzenia drzewa czy pustego miejsca, jestem bez lęku, niezaniepokojony, pewny, i bez obawy. Żyję niezatroskany, niewzruszony, moje potrzeby są zaspakajane a umysł stał się jak umysł jelenia. Widząc tak, czcigodny panie, to skłania mnie, że idąc do lasu do korzenia drzewa czy pustego miejsca, stale mówię: 'Ach co za błogość! Ach co za błogość!'”

Wtedy, rozumiejąc tego znaczenie, Zrealizowany wygłosił przy tej okazji taką inspirującą wypowiedź:
\n

U kogo nie istnieją wewnętrzne ekscytacje,
\n Po przejściu ponad tym lub tamtym,
\n Wolny od lęku, błogi i bez żalu,
\n Bogowie nie są w stanie go dostrzec.


\n