Link do wszystkich dokumentów

Wypisy egzystencjalne


W istocie każdy nasz czyn, poprzez który stwarzamy w sobie człowieka według własnej woli, pociąga jednocześnie za sobą stworzenie wzoru człowieka takiego, jakim według nas być powinien. Wybrać byt ten lub inny to znaczy afirmować jednocześnie wartość tego co wybieramy, gdyż nie możemy nigdy wybrać zła. (Sartre, Egzystencjalizm jest humanizmem)

Świadomość samego siebie jest właśnie świadomością własnego ograniczenia. Czuję się sobą samym, czując, że nie jestem innymi, wiedzieć i czuć, dokąd jestem, znaczy wiedzieć, gdzie przestanę być i odkąd już mnie nie ma. (Unamuno, O poczuciu tragiczności życia)

Nikt nie chce być „człowiekiem” - bo jest on nicością bycia. Nikt nie chce być „chrześcijaninem” - to także nic. Takich zadań nie uważa się za wystarczające dla życia. Mimo to każdy walczy i haruje, by stać się kimś. Ale ten ktoś to kancelaryjny konsultant lub chirurg szwadronu itd. (Kierkegaard, Dziennik)

„Jak wykluczyć samego siebie?” - pyta Bergson -. Innymi słowy, jak wyeliminować swój byt, który ową nicość sobie uświadamia. Wynik postawionego pytania, jak można by się spodziewać, jest negatywny. Filozof pisze: „Widzę siebie unicestwionym tylko wtedy, jeśli przez akt pozytywny, jakkolwiek mimowolny i nieświadomy, już wskrzesiłem sam siebie. Tak więc wszystko na próżno, zawsze coś postrzegam, bądź od zewnątrz, bądź od wewnątrz”. Dlatego nicość – według Bergsona – jako absolutna pustka jawi się niemożliwością dla naszego umysłu, nie mówiąc już o jej realnym istnieniu. (Prokopski, Egzystencja i tragizm)

Byt ludzki, ta „ostoja skończoności” pogrąża się w nicość, czego szczególną ekspresją jest fenomen śmierci. (Heidegger, Czym jest metafizyka) 

Świadomość jest świadomością czegoś (…). (…) świadomość rodzi się jako podtrzymywana przez byt, który nią nie jest. (Sartre Byt i Nicość)

Mówiąc, że świadomość jest świadomością czegoś, mówimy, iż musi się ona przedstawić jako odsłaniane odsłonięcie bytu, który bynajmniej nie jest ową świadomością i który ukazuje się jako już istniejący w chwili, gdy ona go odsłania. (Sartre, Byt i Nicość)

Tylko ci, którzy doświadczyli szoku przemijalności, niepokoju wobec świadomości swej skończoności, zagrożenia niebytu, mogą zrozumieć, co znaczy pojęcie Boga. Tylko ci, którzy doświadczyli tragicznych dwuznaczności naszego historycznego istnienia i całkowicie zakwestionowali sens egzystencji, mogą pojąć, co znaczy symbol Królestwa Bożego. (Tillich, Teologia systematyczna)

„Upadek” należy jasno i niedwuznacznie przedstawić jako symbol ludzkiej sytuacji w wymiarze uniwersalnym, nie zaś jako opowieść o wydarzeniu, które „niegdyś” się przytrafiło. (Tillich, Teologia systematyczna)

W efekcie upadku dzieje ludzkości napełniają się iluzjami absolutu, fałszywymi absolutyzacjami tego, co skończone, oraz rzeczywistym i prawdziwym Absolutem, jakim jest Bóg, widzianym co i rusz w krzywym zwierciadle. Te rozmaite fałszywe i martwe nieskończoności, w które uwikła się ludzki duch poczynając od pierwszej, jaką jest poznanie dobra i zła – otwarcie nieskończonej perspektywy na skończone dobro lub zło – nie mają prawa udziału w żywej Bożej nieskończoności. (Grabowski, Historia upadku. Ku antropologii adekwatnej)  

… lęk to egzystencjalna świadomość niebytu. ((Tillich, Męstwo bycia)

Błędna jest opinia, że przeciętny człowiek kocha wolność. Jeszcze bardziej jest błędna opinia, że wolność jest łatwa. Wolność jest trudna. Trwanie w niewoli jest łatwiejsze. (Bierdiajew, Niewola i wolność człowieka. Zarys filozofii personalistycznej)

Okowy wolności rodzą się – co ważne – wraz ze świadomością, że zawsze musimy decydować za siebie. Stąd tak często wielu próbuje uniknąć konieczności samodzielnego wyboru i przenieść odpowiedzialność na innych, np. państwo, Kościół, opinię publiczną czy przełożonych. Konsekwencją takiego postępowania jest zazwyczaj „(...) stępienie własnego poczucia odpowiedzialności za siebie i swoje postępowanie”* (Prokopski, Egzystencja i tragizm * K. Teplitz Egzystencjalna resubiektywizacja).

Sam wybór ma decydujący charakter dla postaci osobowości; wraz z wyborem zniża się ona do poziomu tego, co zostało wybrane (…) (Kierkegaard Albo-albo)

Nie wolno nam walczyć o skończone szczęście (…) ponieważ wszystko to, co skończone, przemija, jest to podstawowa zasada bytu. Nie wiemy, dlaczego, kiedy lub kto ustanowił to prawo, lecz jest ono odwieczne i niezmienne. Wszystko to, co jest skończone właśnie dlatego, że jest skończone, ma swój początek, a wszystko co ma swój początek, musi mieć swój koniec. Takie, powtarzam, jest niezmienne prawo bytu i chociaż nie wiemy, kiedy i gdzie i dlaczego powstało, nasz rozum wie z całą pewnością, że nigdy nie przeminie. Przy jej boku stoi Wieczność i jej siostra Nieskończoność, które także odkryła intelektualna wizja. Prawdopodobnie ludzka odwaga ma wystarczająco dużo siły, aby poradzić sobie z etyką – ale czy istnieje jakakolwiek siła zdolna pokonać Wieczność? Wieczność pochłania wszystko i nigdy nie zwraca tego, czym zawładnęła. (Szestow, Kierkegaard i filozofia egzystencjalna)

Gdy okazuje się, że idealizm nie wytrzymuje naporu rzeczywistości, gdy człowiek z woli losu staje w oko w oko z samym życiem, wówczas spostrzega, ku swemu przerażeniu, że wszystkie przepiękne a priori są fałszywe; wtedy tylko na początku wpada w stan totalnego zwątpienia, które w okamgnieniu kruszy uchodzące niegdyś za tak niewzruszone mury starych zamków na lodzie. (Szestow, Dostojewski i Nietzsche. Filozofia tragedii)

To nie Bóg karze, to człowiek karze siebie samego przez swój dobrowolnie spartaczony los. (Evdokomov, Gogol i Dostojewski, czyli zstąpienie do otchłani) 

Człowieka w pojęciu egzystencjalisty nie można zdefiniować dlatego, że jest on pierwotnie niczym. Będzie on czymś dopiero później, i to będzie takim, jakim się sam uczyni. A więc nie ma natury ludzkiej, ponieważ nie ma Boga, który by ja w umyśle swym począł. Człowiek jest poza tym nie tylko taki jakim siebie pojmuje, lecz również taki, jakim chce być, jakim się pojął po zaistnieniu i jakim zapragnął być po tym skoku w istnienie. Człowiek jest tylko tym, czym siebie uczyni. (Sartre, Egzystencjalizm jest humanizmem)

Człowiek to nagi, ślepy fakt. Jest tutaj tak sobie, bez powodu. Właśnie to Heidegger i Sartre nazywają jego sztucznością. Każdy z nas kolejno znajduje się tutaj, tutaj teraz, nikt nie wie, dlaczego raczej tu niż tam; to idiotyczne. Gdy budzi się do świadomości i do życia, już tutaj jest, choć nie prosił o to. To tak, jak gdyby go wrzucono, kto? - nikt – dlaczego? bez przyczyny. Tak się odczuwa nasza pierwotną sytuację, jest to uczucie najwyższe, poza którym nic już nie ma. Budzę się, biorąc udział w zwariowanej historii. (Mounier, Wprowadzenie do egzystencjalizmów)

Człowiek nie wstępuje w świat dlatego, że zdarzyło się, że jest świat i jest mu na rękę wstąpić weń lub nie, bądź wycofać się ze świata, zależnie od uznania. Istnieje jedna tylko droga, na której człowiek może wycofać się ze świata – śmierć. (…) Definitywne wycofanie się ze świata, może się dokonać jedynie przez wyrzeczenie się bycia człowiekiem. (Luijpen, Fenomenologia egzystencjalna)

… bez człowieka nie ma świata, „być” nie może bowiem mieć żadnego innego znaczenia, niż być-dla-człowieka. (Luijpen, Fenomenologia egzystencjalna)

Dlatego też wybierają drogę nieautentycznej codzienności, by nie narażać się na przeżywanie tragizmu istnienia, by się z nim nie mierzyć. Zwłaszcza wtedy, gdy przyszłoby im rozstrzygać „którędy pójść i jak żyć należy”. Przeto nie chcą ujrzeć bycia takim jakim jest. Wolą ukrywać przed samymi sobą samego siebie, swoją najintymniejszą rzeczywistość i przez samo to stać się niezdolnym do postrzegania i odkrywania otaczającego świata, odkrywania go takim jakim on naprawdę jest. (Wahl, Krótka historia egzystencjalizmu)

Nieautentyczność wyróżnia pewien sposób bytowania, w który byt ludzki może się wtrącić i na ogół też zawsze faktycznie się wtrąca, w który wszakże nie musi się wtrącać z koniecznością i nieustannie. (Heidegger, Bycie i czas)

Upadając jestestwo odwraca się od samego siebie. (Heidegger, Bycie i czas)

Się troska się w ten sposób o ciągłe uspokajanie w sprawie śmierci. (…). Wraz z tym odwodzącym jestestwo od jego śmierci uspokajaniem owo Się zyskuje prawomocność i uznanie przez milczącą regulację sposobu odnoszenia się w ogóle do śmierci. Już „myślenie o śmierci” uchodzi wedle powszechnej opinii za tchórzliwy lęk, niepewność swego istnienia i ponurą ucieczkę od świata. Się nie pozwala odważyć się na trwogę przed śmiercią. (Heidegger, Bycie i czas)

Gotowość do trwogi jest przystaniem na usilność wypełniania najwyższego wymagania, jakie tylko napotyka istotę człowieka. (…). (…) „trwożąc się” przed trwogą, można się zagubić (…). (Heidegger, Czym jest metafizyka)

Trwoga stawiając nas wobec egzystencji autentycznej, „odbiera nam mowę”. (Michalski, Heidegger i filozofia współczesna)

Jeśli istnieje jakiś powszechny sposób nieautentycznego bycia, wówczas całość historii jest nieautentyczna a podejmowane w niej działania skutkują nieautentycznością; dlatego autentyczność powraca do indywidualizmu. (Sartre, Truth and Existence)

… przez moją skończoność i moje granice, przez moją zaciemnioną stronę, odwracam się od niego (Boga). (Sartre, Wolność kartezjańska)

Po drugie, człowiek nie tylko żyje nieautentycznie, ale również fałszywie rozumie swoje istnienie. Uznaje siebie samego jako podmiot obdarzony trwałym istnieniem i z mocą nazywa siebie samego „ja”. Ironia sytuacji polega jednak na tym, że w istocie nie jest sobą i żyje nieautentycznie. (A. Workowski, Aktualność koncepcji autentyczności S. Kierkegaarda)

Sposobem na uniknięcie cierpienia wynikającego z interpersonalnej relacji ludzkiej może być dobrowolne osamotnienie, trzymanie się z dala od innych, mówiąc inaczej zaniechanie lub zminimalizowanie tych relacji. (Freud, Kultura jako źródło cierpień)

To było, jak myślę, częścią psychologicznego geniuszu Kierkegaarda, że rozpoznał połączenie pomiędzy lekiem i grzechem, albo, jeżeli wolisz, pomiędzy lękiem i złem. Mniej niż pięćdziesiąt lat później Freud będzie musiał uznać ów związek. (Mariano, Anxiety)

Trwoga natomiast wyprowadza jestestwo na powrót z jego upadkowego zanurzenia „w świecie”. (Heidegger, Bycie i czas)

Nie ma świata bez znajdującego się w nim i w nim działającego siebie; nie ma siebie bez świata, który można w pewien sposób użytkować. (Ricoeur, O sobie samym jako innym)

… Konieczność istnienia w świecie, konieczność pracy, konieczność pozostawania w środowisku, konieczność śmierci itd. Granice te nie są ani subiektywne, ani obiektywne, ale raczej mają one stronę subiektywną i stronę obiektywną. Obiektywną – ponieważ znajdujemy je wszędzie i są wszędzie rozpoznawalne. Subiektywną – ponieważ są przeżywane; są niczym, jeżeli człowiek ich nie przeżywa, to znaczy – nie określa swobodnie siebie w swym własnym istnieniu poprzez stosunek do nich. (Sartre, Egzystencjalizm jest humanizmem)

Być to izolować się poprzez istnienie. (Levinas, Czas i to, co inne)

Istnienie broni się przed wszelkim wiązaniem się, przed wszelką wielością. Nie odnosi się do nikogo innego poza istniejącym. Samotność nie jawi się zatem jako faktyczna izolacja takiego np. Robinsona, ani jako niekomunikatywność jakiejś treści świadomości, lecz jako nierozerwalna jedność między istniejącym i jego urzeczywistnieniem istnienia. (Levinas, Czas i to, co inne)

Pojęcie nieuchronnego i bycia, z którego nie ma wyjścia, ustanawia głęboką absurdalność bycia. Bycie jest złem nie dla tego, że jest skończone, lecz dlatego, że jest byciem bez granic. (Levinas, Czas i to, co inne)

Wszelka rozkosz jest zapominaniem o sobie i niejako pierwszym zaparciem się siebie. (Levinas, Czas i to, co inne)

Substancjonalność rzeczy stanowi korelat posiadania i nie polega na tym, że rzecz ukazuje się absolutnie. Rzeczy ukazują się tylko w tej mierze, w jakiej się oddają, w jakiej można je przywłaszczać. (Levinas, Całość i nieskończoność)

Czas to nie następstwo chwil paradujących przed „ja”, lecz odzew na nadzieję, na teraźniejszość, która właśnie w teraźniejszości wyraża „ja” równoważne z teraźniejszością. (Levinas, Istniejący i istnienie)

Nic nie jest tak ważne dla człowieka jak jego byt, nic nie jest dlań równie straszne jak wieczność. To więc, iż mogą się znaleźć ludzie obojętni na utratę swego istnienia i na grozę wiekuistych niedoli, to nie jest naturalne. (Pascal)

Wszyscy jesteśmy nihilistami, mawiał Dostojewski. Nihilizm rosyjski negował istnienie Boga, ducha, duszy, norm i wyższych wartości. Tym niemniej nihilizm należy uznać za fenomen religijny. Powstał na duchowym gruncie prawosławia, mógł pojawić się jedynie w duszy, która otrzymała formację prawosławną. Jest on odwrotnością ascezy prawosławnej, jest ascezą bez łaski. U podstaw nihilizmu rosyjskiego, w jego czystości i głębi, leży prawosławna negacja świata, poczucie, że świat leży w złu, uznanie za grzeszne wszelkiego bogactwa i rozkoszy życia, wszelkiego twórczego nadmiaru w sztuce i w myśli. Nihilizm, podobnie jak asceza prawosławna, jest ruchem indywidualistycznym, ale występującym przeciwko twórczej pełni i bogactwu życia osoby ludzkiej. Nihilizm uznaje za grzeszną rozkosz nie tylko sztukę, metafizykę, wartości duchowe, ale także religię. (Bierdiajew, Źródła i sens komunizmu rosyjskiego)

...niechby się ze mną większość ludzi nie zgadzała, a twierdziła przeciwnie niż ja, aniżeliby ja sam, jedną jednostka będąc, miał nosić w sobie rozdźwięk wewnętrzny i sprzeczne myśli wygłaszać. (Platon, Dialogi – Gorgiasz)

Strach przed byciem, nigdy jeszcze nie był tak wielki jak dzisiaj. (Heidegger)

Dane są trzy sfery egzystencji: estetyczna, etyczna i religijna. Sfera metafizyczna jest abstrakcją i nie odnajdujemy żadnego ludzkiego istnienia, które egzystuje metafizycznie. To co metafizyczne czy ontologiczne, jest (er) ale nie egzystuje (er ikke til) bo gdyby egzystowało, to należałoby do tego, co estetyczne, etyczne czy religijne. A zatem, jeżeli metafizyczne jest, to jest abstrakcją albo prius (czymś uprzednim) dla estetycznego, etycznego bądź religijnego. (Kierkegaard, Stages on Life..)

Wołanie o etykę domaga się realizacji tym bardziej natrętnie, że wciąż bez miary rośnie bezradność człowieka – zarówno jawna jak i zamaskowana. (Heidegger, Znaki drogi)

Taki czas ma charakter obecności i zostaje ukształtowany w pewnym modus troski, mianowicie w upadaniu, które rozumie bycie wyłącznie jako obecne. Upadaniowe rozumienie czasowości zakrywa ją i ukazuje jako „zwykły” ciąg kolejnych teraz. Taki ciąg jest nieskończony, gdy właściwa czasowość ma skończony charakter. Oczywiście nie chodzi tu o skończoność w sensie ograniczenia przebiegu ciągu „teraz” do jakiegoś określonego punktu, lecz o skończoność egzystencji, której wyróżniona możliwością bycia jest bycie ku śmierci, bycie ku końcowi. (Baran, Heidegger i powszechna demobilizacja)

Konkretnymi formami egzystencji, które otworzyły przed nami wraz z nicością, także możliwość właściwej egzystencji były: ironia, nuda, melancholia, lęk i rozpacz. Kierkegaardowska analiza tych fenomenów pełni w kontekście nihilizmu trojaką funkcję: po pierwsze, zdaje człowieka na samego siebie i stawia go w obliczu gołego istnienia, po drugie, stawia go w obliczu nicości świata i w pustce; po trzecie, stawia człowieka przed decyzją: „albo” rozpaczać „albo” odważyć się na skok w wiarę. Dzięki owemu „albo-albo” człowiek nie stoi już w obliczu nicości, lecz w obliczu Boga – Boga, który z nicości stworzył bycie. Wiara w Boga dokonuje pozytywnej transformacji nihilizmu. (Lowith, Kierkegaard i Nietzsche …)

Melancholia, lęk i rozpacz, są psychologicznymi stanami poprzedzającymi egzystencjalną transformację. (A.G. George, The First Sphere)

Dla Kierkegaarda nihilizm ludzkiej egzystencji bierze się stąd, że zdany na siebie człowiek nie odważył się jeszcze – po części z uporu, po części z rozpaczy – na skok w wiarę; że jest bezbożny. (Lowith, Kierkegaard i Nietzsche …)

Dla filozofa historia świata ma zakończony charakter, a on ją tylko zapośrednicza. Stąd na porządku dziennym są dzisiaj młodzi ludzie, którzy potrafią pojednać chrześcijaństwo z pogaństwem, potrafią igrać z potężnymi siłami historii, ale nie są w stanie prostemu człowiekowi powiedzieć nie tylko tego, co ma on w swoim życiu tu i teraz robić, ale sami nie wiedzą, jak mają postępować. (Kierkegaard, Albo-albo)

Sokrates nie daje, ale pomaga odkrywać wiedzę swemu rozmówcy i uświadamiając pozornie wiedzącemu jego niewiedzę. W ten sposób pomaga mu odkryć i wydobyć z nadprzyrodzonych głębi prawdziwą wiedzę, którą ten już posiadał nie zdając sobie z tego sprawy. Sokrates powiada, że poznanie każdy musi osiągnąć sam z siebie; nie można go przekazać niczym towar z ręki do ręki, można je tylko pobudzić. Poznanie, o ile do niego dochodzi, jest jakby przywołaniem w pamięci wiedzy już od dawna znanej. (Jaspers, The Great Philosophers)