Link do wszystkich dokumentów


O śmiertelnych pokolenia! Życie wasze to cień cienia.
Bo któryż człowiek więcej tu szczęścia zażyje
Nad to co w sennych rojeniach uwije
Aby potem z biegiem zdarzeń
Po snu chwili runąć z marzeń
Los ten co ciebie, Edypie spotyka
Jest mi jakby głosem żywym
bym żadnego śmiertelnika
Nie zwał już szczęśliwym.

Sofokles

Grekom, którym właściwy był rozdzierający duszę smutek, wywołany przez śmierć człowieka. Pełna jest tego grecka tragedia i poezja. Człowiek godził się z nieuniknionością śmierci; nie dano mu nieśmiertelności, którą w całości przyswoili sobie bogowie. Śmiertelna zasada ludzka i nieśmiertelna zasada boska są rozerwane i łączą się jedynie w herosach, w nadludziach, ale nie w człowieku. Człowiek zstępuje do podziemnego królestwa cieni, i nie ma niczego bardziej smutnego od jego losu. (Bierdiajew, O przeznaczeniu człowieka)

Śmierć okazuje się największym paradoksem w świecie, którego nie można ogarnąć racjonalnie. Śmierć jest obłędem, który stał się powszechnością. (Bierdiajew, O przeznaczeniu człowieka)

Śmierć jest szpetna, i jest ona krańcową szpetnością, rozkładem, utratą twarzy, utratą wszelkiego wyglądu i oblicza, triumfem najniższych elementów świata materialnego. (Bierdiajew, O przeznaczeniu człowieka)

Na poziomie natury śmierć człowieka to w samej rzeczy zjawisko wykluczające sens, a zatem absurdalne i niepojęte. Śmierć to coś, co przeczy całości obietnicy, jaką odnajdujemy w ziemskiej egzystencji człowieka, co unicestwia wszystkie jego najskrytsze nadzieje. (E. Schillebeeckx, The Death of a Christian)

Gdy tylko człowiek zaczyna żyć, już jest wystarczająco stary, by umrzeć. (Heidegger)

Śmierć nigdy nie jest tym, co nadaje życiu sens, wręcz przeciwnie, już z samej zasady, usuwa wszelki sens z życia. (Sartre, Byt i Nicość)

Heidegger miał nadzieję, że przyjęcie postawy ku-śmierci przezwycięży rozłam w Daisen, spowodowany przez osobową transcendencję, a tym samym pragnienie uczynienia z ludzkiego życia pewnego rodzaju całości. Sartre z kolei argumentuje, że odkąd śmierć jest pojmowana jako przypadkowa i nieprzewidywalna, to ludzkie życie nie może być sensowną całością. (Prokopski, Egzystencja i tragizm)

Śmierć nie jest, jak mówi Heidegger, możliwością, przeciwnie, jest unicestwieniem wszelkich ludzkich możliwości. (Potępa, Fenomenologia faktycznego życia)

„Jakież to życie jest puste i bezsensowne! Grzebie się człowieka, jedzie się na pogrzeb, rzuca się trzy garści ziemi na trumnę; jedzie się karetą, wraca się karetą; pociesza się człowieka tym, że ma jeszcze długie życie przed sobą. A czyż to dużo 7 x 10? Dlaczego z tym nie skończyć od razu, dlaczego nie pozostać tam i iść do trumny z grzebanym, i ciągnąć losy o to, kto będzie pierwszy, kto ostatni z żywych, a kto rzuci ostatnie trzy garści ziemi na trumną ostatniego umarłego”. (Kierkegaard Albo-albo)

„Dlaczego”, pytał Zapffe, „ludzkość nie wymarła już dawno temu podczas wielkich epidemii szaleństwa? Dlaczego tylko całkiem mała liczba jednostek zginęła ponieważ nie zdołała znieść wysiłku życia – ponieważ poznanie dało im więcej niż potrafili udźwignąć?” odpowiedź Zapffe: „Większość ludzi uczy się ratować siebie poprzez sztuczne ograniczanie zawartości świadomości”. (Ligotti, CATHR)

W prostym języku, nie możemy żyć inaczej niż samo-zwodzący się, którzy muszą się okłamywać co do siebie samych, jak również co do naszej przegranej sytuacji w świecie. (Ligotti, CATHR)

W ocenie Saltusa, „właściwy i słuszny pogląd na ludzkie życie właściwie i słusznie determinowałby ludzkie życie jako to czego nie powinno być". (Ligotti, CATHR)

W Tragicznym sensie życia człowieka i narodów, hiszpański pisarz Miguel Unamuno mówi o świadomości jako chorobie zrodzonej z konfliktu pomiędzy racjonalnym i irracjonalnym. Racjonalne jest identyfikowane z konkluzjami świadomości, przede wszystkim tej, że wszyscy umrzemy. Irracjonalne reprezentuje wszystko to co jest w ludzkości witalne, włączając w to uniwersalne pragnienie nieśmiertelności w fizycznym jaki i niefizycznym stanie. Koegzystencja racjonalnego i irracjonalnego obraca ludzkie doświadczenie w kłótnię sprzeczności, przed którą możemy w rezygnacji schylić głowy, bądź stawić im opór, jako herosi daremności. (Ligotti, CATHR)

Ludzie jak Benatar, którzy dowodzą, że „idealna populacja świata wynosi zero” są opisywani jako będący o niezdrowym umyśle. (Ligotti, CATHR)

Gdy fakty, które represyjne mechanizmy ukrywają stają się dostępnymi, muszą być odcięte od naszej pamięci – lub nowe mechanizmy represyjne muszą zastąpić stare – tak, że możemy kontynuować bycie ochranianymi przez nasz kokon kłamstw. (Ligotti, CATHR)

Ufają wszystkiemu co czyni autentycznym ich ważność jako osób, plemion, społeczności, a w szczególności jako gatunku który przetrwa na tym świecie i prawdopodobnie w przyszłym świecie, który może być w swej rzeczywistości niepewny i niejasny w swym układzie, ale który syci ich pragnienie wartości nie z tej ziemi – tego depresyjnego, bezsensownego miejsca, którego ich świadomość musi unikać każdego dnia. Wystarczająco jasne zatem, że pisarze tacy jak Zapffe, Schopenhauer i Lovecraft tylko wypisali sobie bilet do marginalizacji gdy poniechali afirmacji wartości ludzkiej nacji, ważności jej wartości (czy to wiecznych, czy prowizorycznych), i naturalnie, świata bez dającego się przewidzieć końca, lub przynajmniej świata którego końca nikt nie chce zobaczyć. (Ligotti, CATHR)

W rozdziale Świata jako Woli i Reprezentacji, gdzie Schopenhauer dowodzi, że tylko ból jest realny podczas gdy przyjemność jest iluzją, filozof pisze: „Nie mogę tu powstrzymać się od stwierdzenia, że optymizm gdzie nie jest tylko bezmyślną mową tych nie kryjących w swych płytkich czołach niczego poza słowami, wydaje mi się być nie ledwie absurdem, ale także rzeczywiście chorobliwym sposobem myślenia, gorzkim szyderstwem z najbardziej niewypowiedzianych cierpień ludzkości". (Ligotti, CATHR)

Francuski pisarz pochodzenia rumuńskiego, E.M. Cioran zaliczał do swych największych osiągnięć zerwanie z nałogiem palenia papierosów i fakt, że nigdy nie został ojcem. (Ligotti, CATHR)

Czas Oświęcimia to zerowy punkt kultury. (Kertesz)

Jaki jest ten świat? To rzeczywistość monadycznych bytów udających komunikację wzajemną. Przestrzeń nieustającego konsumowania i bycia konsumowanym. Świat wydrążonych ludzkich istnień pozorujących życie, którym włada terror liczby mnogiej. Parodia kukieł poddana dyktatowi tej czy innej mody. To miejsce, w którym po utracie prawdziwej Transcendencji, jedyną transcendencją stała się praca zamieniona teraz w obiekt kultu. (Czaja, Lekcje ciemności)

W uwagach, które uderzająco przypominają w tym zapiski Pessoi, powiada Kertesz, że życie współczesnego człowieka to na wpół animalna, wegetatywna egzystencja. Żyjemy jak w hipnotycznym śnie z którego nie chcemy się obudzić, bo w ogóle nie wiemy, że śnimy. Życie wypełniamy zbędnymi rzeczami, uganiamy się, ale nie bardzo wiadomo za czym. Kręcimy się w kółko bez wyraźnego celu, a gorączkowa aktywność nie jest wbrew naszym złudzeniom ekspresją żywotności, ale właśnie ucieczką przed życiem i zagłuszaniem lęku przed śmiercią. Idzie już w gruncie rzeczy o to, by nie myśleć, o to, by histerycznie wypełnić pustkę – owo miejsce po człowieku – którą w istocie jesteśmy. (Czaja, Lekcje ciemności)

Życie, czyli deklinację nicości przez przypadki codziennych zdarzeń. (Czaja, Lekcje ciemności)

Człowiek! Żyje, lecz nie dysponuje swym życiem; myśli, ale nic nie wie; żyje w stadzie, choć jest indywidualnością; jest indywidualnością, ale nie potrafi żyć samotnie; należy do przyrody, ale niszczy przyrodę, żeby ją przekształcić zgodnie z zapotrzebowaniem społecznym; i w wyniku tej pracy niszczy zarówno przyrodę, jak i społeczeństwo. Największy jednak kłopot polega na tym, że narzuca sobie prawa, a nie jest w stanie ich przestrzegać: jest więc zmuszony żyć w kłamstwie i pogardzie dla siebie. (Kertesz, Dziennik galernika)

Kertesz sugeruje więc niedwuznacznie, jakobyśmy - jako gatunek – znudzili się sobą. Koła, co prawda, jeszcze się kręcą, ale cała społeczna maszyneria porusza się już tylko w jałowym biegu. Coś tam jeszcze robimy, o coś tam jeszcze walczymy, ale cały czas zjeżdżamy po równi pochyłej. A krótka pamięć, albo zgoła jej brak cechują pokaźną część przedstawicieli homo sapiens, czy raczej ledwie sapiens. (Czaja, Lekcje ciemności)

No właśnie: co robić, kiedy mgła zakrywa kontury realnego życia. Wokół smutek nieopłakanego świata, co przeminął z dymem. Bóg oddalił się w nieznaną stronę. Ciemności ogarniają ziemię. I nadciąga noc. Nie ma co się łudzić, zdaje się mówić Kertesz, lepiej nie będzie. Bo lepiej już było. (Czaja, Lekcje ciemności)  

W słowniku Kertesza wyraz szczęście występuje najczęściej w cudzysłowie. (Czaja, Lekcje ciemności)

„Szara strefa”, to nazwa przestrzeni o rozmytych konturach, strefy oddzielającej i zarazem łączącej ofiary i prześladowców. Posługując się schematyczną retoryką, łatwo uznać ją za pustą. Tymczasem jest to przestrzeń, co prawda o niejednoznacznych parametrach, niemniej jednak realna. Obszar, w którym ofiary i prześladowcy niebezpiecznie upodobnili się do siebie. Ze zrozumiałych względów – zachowanie elementarnego poczucia istnienia trwałego porządku rzeczy – nie dopuszczamy myśli, by istnienie takiego zjawiska mogło być prawdą. Levi upiera się jednak, by zapuścić analityczną sondę w tę ciemną strefę i opisać ludzi, którzy tę przestrzeń zaludnili. (Czaja, Lekcje ciemności)

Wedle Nowosielskiego manicheizm jest jednym z podstawowych i nieusuwalnych doświadczeń religijnych człowieka. Jest rdzeniem naszej świadomości religijnej. Reflektuje bowiem istnienie zła, nie jako efemerycznej, przygodnej jakości istnienia, ale jako mocnej rzeczywistości ontologicznej. Zło nie jest brakiem, dziurą w rzeczywistości, niedoskonałością czy słabszym stopniem bytu. Przeciwnie: w sposób skandaliczny, niedający się usprawiedliwić – injustifable Jeana Naberta – jest. Można by rzec, że ci, którzy przeszli przez lekcję manichejskiej wizji świata, pozostaną manichejczykami na zawsze. Nie bezpodstawnie Pelagiusz dostrzegał u św Augustyna pokłady manichejskiej wrażliwości mimo jego konwersji na chrześcijaństwo. (Czaja, Lekcje ciemności)

Nie geografii tyczy więc „jądro ciemności”, ale najgłębiej utajonej wiedzy antropologicznej. A nie jest to, dodajmy, wiedza o przesadnym stopniu optymizmu. (Czaja, Lekcje ciemności)

„Zło które wyrasta ze zwykłego sposobu myślenia i jest popełniane przez zwykłych ludzi, to norma nie wyjątek”. (Erwin Staub)

„Dziwi nas też, że niekiedy (zawsze?) zbrodnie te nie mają nic wspólnego z celami samej wojny. Czy aby odnieść zwycięstwo, trzeba było zmuszać matki, by wrzucały do betoniarki swe żywe dzieci, a zapewniano nas, że tak było w przypadku Bośni? Po co siekać noworodki maczetą i wrzucać do skrzynek po piwie lub rozbijać im czaszki na oczach rodziców, jak robili to Hutu? Po co torturować wroga przed egzekucją, skoro i tak ma on zostać zabity?” (Ferry, Człowiek-Bóg, czyli o sensie życia)

Dostojewski był świadkiem i przenikliwym komentatorem tego procesu odparowywania treści z żywych niegdyś symboli religijnych, procesu, który w naszym stuleciu przypomina zjazd po równi pochyłej. Jego konsekwencje dla życia duchowego opisywano i opłakiwano później wielokrotnie. (Czaja, Lekcje ciemności)

Filozofia dla Kierkegaarda bynajmniej nie jest czysto intelektualną czynnością umysłu. Genezą filozofii nie jest zdziwienie, tak jak sądził Platon czy Arystoteles, lecz rozpacz. Ludzka myśl przeistoczyła się całkowicie poprzez rozpacz i trwogę, odkrywając nowe siły, które poprowadziły ją do tych źródeł prawdy, które nie mają żadnego znaczenia dla innych ludzi. Człowiek nie przestaje myśleć, lecz nie w taki sposób jak czynią to ludzie, którzy dziwią się temu, co wszechświat przed nim odkrywa. Nie, on myśli i podejmuje próbę zrozumienia natury tego, co istnieje. (Szestow, Kierkegaard i filozofia egzystencjalna)

Czyż nie można byłoby stworzyć filozofii egzystencji, która nie byłaby związana tylko z doświadczeniami samotności, porzucenia, głębokiej melancholii, ale również z uczuciami nadziei i ufności? Na to zastrzeżenie, które Gabriel Marcel często wysuwał wobec Heideggera, jego wyznawcy odpowiedzą bez wątpienia, że skoro egzystencja jest skończona i naszym przeznaczeniem jest śmierć, to w życiu nie ma miejsca na nadzieję ani na ufność. (Wahl, Krótka historia egzystencjalizmu)

Jako wyobcowany z ostatecznej mocy bytu, człowiek jest zdeterminowany przez swą skończoność. Jest wydany na pastwę swego naturalnego fatum. Wziął się z nicości i powróci do nicości. (Tillich, Teologia systematyczna)

Rozpacz jest udręką bycia odpowiedzialnym za poczucie utraty sensu swej egzystencji, a także bycia niezdolnym do jego odzyskania. (Tillich, Teologia systematyczna)

Nędza, dręczący smutek, ból nie ogrzanych członków i głodnego żołądka zdusi boską ikrę w duszy ludzkiej, i człowiek odwróci się od wszystkiego co święte i pokłoni się, jako nowej świętości, temu, co prymitywne, a nawet nikczemne, pod warunkiem, że będzie go ono karmić i ogrzewać. (Rozanow, Legenda o Wielkim Inkwizytorze F.M. Dostojewskiego)

Z trzech stron grozi nam cierpienie: od ciała wydanego rozkładowi i rozpadowi – ciała, które nie może się wręcz obejść bez bólu i lęku jako sygnałów ostrzegawczych – od świata zewnętrznego, który może srożyć się przeciwko nam z potężnymi, nieubłaganymi, niszczycielskimi siłami i w końcu od naszych stosunków z innymi ludźmi. (Freud, Kultura jako źródło cierpień)

… chętnie zaprzecza się tej części rzeczywistości, która świadczy o tym, że człowiek nie jest istotą łagodną i żądną miłości, która do obrony zdolna jest w najlepszym wypadku wtedy, gdy zostaje zaatakowana, lecz że istota ludzka może zaliczyć do swych dyspozycji popędowych także sporą dozę skłonności do agresji. W rezultacie bliźni jest dla człowieka nie tylko ewentualnym pomocnikiem i obiektem seksualnym, lecz stanowi również pokusę do wyładowania na nim swej agresji, do wykorzystania go jako siły roboczej bez żadnej rekompensaty, do seksualnego wykorzystania go bez jego zgody, do zawładnięcia jego mieniem, do upokorzenia go, przyprawienia go o ból, dręczenia i zabicia. „Homo homini lupus”, któż zważywszy na wszystkie doświadczenia życia i dziejów, miałby czelność zaprzeczyć temu twierdzeniu? Ta okrutna agresja w reguły woli odczekać, aż zostanie sprowokowana, albo zaciąga się na służbę innego celu, który można by osiągnąć równie dobrze, stosując łagodniejsze środki. Ale kiedy warunki sprzyjają agresji, kiedy ustaje działanie sił psychicznych, które normalnie mogłyby je zahamować, wówczas przejawia się ona spontanicznie, demaskuje człowieka jako dziką bestię, niezdolną do oszczędzenia osobników własnego gatunku. Ten kto przywoła na pamięć okrucieństwa wędrówki ludów, najazdy Hunów, tak zwanych Mongołów pod wodzą Dżingis-chana i Timura Lenka, zdobycie Jerozolimy przez pobożnych krzyżowców, a nawet okropności ostatniej wojny światowej, ten wobec realizmu tego ujęcia będzie musiał w pokorze spuścić głowę. (Freud, Kultura jako źródło cierpień)

W cierpieniu mamy do czynienia z nieobecnością wszelkiego schronienia. Jest ono faktem bezpośredniego wystawienia na bycie. Składa się z niemożliwości ucieczki i odwrotu. Cała ostrość cierpienia tkwi w tej niemożliwości wycofania się. Jest ono faktem bycia osaczonym przez życie i bycie. W tym sensie cierpienie jest niemożliwością nicości. (Levinas, Czas i to, co inne)

O biedni, którzy to czujecie, którym także trudno mówić o ludzkim przeznaczeniu, których także przejmuje do cna nicość, co włada nad nami, którzy tak do gruntu pojmujecie, że rodzimy się dla nicości, że miłujemy nicość, wierzymy w nicość, zapracowujemy się dla nicości, aby z wolna przejść w nicość – cóż mogę na to poradzić, że uginają się pod wami kolana, gdy się nad tym poważnie zastanowicie? (Holderlin, Pośród nicości)

Naprawdę ważne nie jest pytanie, dlaczego ludzie odbierają sobie życie. Naprawdę ważne jest pytanie: dlaczego większość ludzi życia sobie nie odbiera. (Martin Retz)

Mieć uczucie, że się jest spętanym, a równocześnie inne uczucie, że po uwolnieniu z pęt byłoby jeszcze gorzej. (Kafka, Dzienniki)

Dobry jest sen, lepsza jest śmierć – jednakże
Najlepiej byłoby nigdy się nie urodzić.
(H.Heine)

Ludzie – tak odczuwa ich obecność bohater Sartre'a – są okropni, bo „tekturowa maska” twarzy każdego z nas mówi, że życie polega w istocie na tym, że z minuty na minutę coraz bardziej upodobniamy się do „swego przyszłego trupa”. (Chwin, Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni)

Pragnienie nicości, a więc śmierci, też jest formą istnienia, więc chociaż zwraca nas przeciwko istnieniu, potwierdza je sobą. (Chwin, Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni)

„Mdłości, strach, istnienie” - ta triada popycha duszę człowieka ku śmierci i równocześnie broni do niej dostępu. (Chwin, Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni)

Na jaw wychodzi całkowita ontologiczna samotność ludzkiego podmiotu zderzającego się z obcym „pokawałkowanym” światem. Pod wpływem takich stanów człowiek w lękowym odruchu raptownie chce się wycofać z istnienia. (Chwin, Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni)

Byt jako całość jest całkowicie obojętny na fakt naszego istnienia – tak przedstawia się nasza podstawowa sytuacja egzystencjalna. Jest to obojętność o charakterze ontologicznym nie psychologiczno-moralnym, nie ma zatem żadnego charakteru uczuciowego, część jednak ludzi tą ontologiczną obojętność odczuwa w sposób szczególnie dotkliwy i obraźliwy, to znaczy „bierze do siebie” jako intencjonalny, wymierzony w nich osobiście akt obojętności świata. (Chwin, Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni)

Jeżeli egzystencjaliści opisywali nasz byt jako „życie ku śmierci”, stary Gombrowicz opisywał egzystencję jako „życie ku bólowi”. (Chwin, Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni)

Nieliczni i mało znani są prawdziwi lekarze, prawie wszyscy ludzie to prawdziwi chorzy. (G. Bruno)

Myśl o ostatniej godzinie jest bolesna tylko dlatego, że kończy ona nasze zwierzęce życie, że ucina wszystkie funkcje łączące nas z otoczeniem. Utrata owych funkcji sieje grozę i przerażenie na skraju naszych mogił. (Bichat)

Cywilizacja śpi na ogromnej minie barbarzyństwa. (Guizot)

Jest w dziennikach Kafki wypowiedź o śmierci, która mogłaby oznaczać skrajną granicę, do jakiej doszedł człowiek, definiując śmierć, wypowiedź bardzo prosta, niemal żartobliwa: pozorny koniec, który powoduje realny ból. (Ceronetti, Milczenie ciała)

… barbarzyństwo budzi strach, strach pobudza barbarzyństwo. Niemcy nie muszą niczego organizować, do niczego zmuszać; oni STRASZĄ. Reszta robi się sama. Pod wpływem strachu wali się w mgnieniu oka wszystko. (Bobkowski, Szkice piórkiem)

Nowoczesne państwo stało się molochem zżerającym ludzi milionami, tworem żądającym bezustannych ofiar i niewolnictwa, w którym człowiek jako jednostka reprezentująca pewną myśl i ducha jest przekreślona, zdeptana, zniweczona. To co uważamy dziś za prawo, za ustawy i kodeksy, co już – co gorsze – przyzwyczailiśmy się uważać za czynnik rządzący stosunkami między ludźmi, jest przecież zwyczajnym bezprawiem. (Bobkowski, Szkice piórkiem)

Człowiek, zmieniając się w bydlę, wyprane ze wszystkiego i myślące coraz bardziej o tym, czym zapchać żołądek i co zrobić, aby przeżyć o dzień dłużej niż inny okaz z tego stada, pędzonego batem i szturchanego w plecy lufą nabitego pistoletu. To pozostawi ślad, spodli na lata. Bo na to by z bydlęcia, jakim jest człowiek, zrobić człowieka, trzeba lat. (By zrobić z niego jeszcze większe bydlę, wystarczy chwila. (Bobkowski, Szkice piórkiem)

Czy będzie możliwym stworzenie czegoś nowego jeszcze w tym pokoleniu skopanym i spodlonym, zabłąkanym w przestrzeni i czasie, nie odróżniającym już często prawa od bezprawia Boga od diabła? Nie wiem. Pesymizm? Brak wiary w człowieka? Mizantropia? Nie. To tylko chwila zastanowienia, chwila myśli każdego człowieka usiłującego być jeszcze człowiekiem w epoce, w której bezmyślność i ideologie „jedynie prawdziwe” ustawione na cokole, a pod nim cała ludzkość odprawia nabożeństwo przy pomocy modlitw wyuczonych z modlitewników pełnych litanii bezprawia, obłąkania, głupoty i krwi. (Bobkowski, Szkice piórkiem)

Człowiek? Jeżeli dziś człowiek przedstawia tak znikomą wartość, to w pierwszym rzędzie dlatego, że zapomniał o własnej wartości, że sam siebie w dziedzinie ducha szacuje za tanio i że zatracił poczucie własnej wyjątkowości, kimkolwiek by nie był. Nastąpiła wewnętrzna dewaluacja i deprecjacja człowieka w człowieku. (Bobkowski, Szkice piórkiem)

… ja, człowiek, przeżywam świadomość straty; ale znosić ze zrozumieniem tę świadomość, to niekończące się tracenie, beznadziejne odchodzenie wszystkiego, co jest dla nas ważne, wydaje mi się zadaniem ponadludzkie siły. (Marai, Dziennik)  

Znajdujemy się nie „na progu”, lecz w samym środku sytuacji, której nie sposób nazwać inaczej, jak tylko „jedną z najbardziej ogłupiających epok” w historii ludzkości. Wraz z rozwojem „nauk użytecznych” postępuje w głąb i wszerz ogłupianie świata ludzkich mas. (Marai, Dziennik)

„Jakość” - jakość duchowa, artystyczna, tak samo jak jakość człowiecza, uczuciowa – w świecie ciemnych, barbarzyńskich tłumów już nawet nie jest ofiarą negatywnej selekcji: po prostu marnieje i zanika, jak wszystko co nie znajduje odgłosu i żywej więzi z życiem. (Marai, Dziennik)

W trakcie rozmowy zawsze ten sam fenomen – przy czym wszystko jedno, o czym właśnie mowa – kiedy nagle widzi się w spojrzeniu, wyrazie twarzy, gestach partnera rozmowy: on już „wie”, że trzeba umrzeć, podczas gdy inny, który siedzi naprzeciwko niego i dyskutuje z nim, wprawdzie półuchem słyszał już coś o tym, ale jeszcze nie „wie”. (Marai, Dziennik)

Wieczorem bali się, przyjdzie im umrzeć. Rano boją się, że trzeba żyć. (Marai, Dziennik)

Klasa, w której się urodziłem, zmieszała się z pnącymi się ku górze niższymi warstwami; poziom jej kultury w ciągu ostatnich dwudziestu lat spadł przeraźliwie, zamierają w niej wymogi właściwe człowiekowi cywilizowanemu. Idee, w które uczyłem się wierzyć, niczym wzgardzone starocie trafiają dzień w dzień na śmietnisko; terror instynktu stadnego opanował ogromne przestrzenie niegdysiejszej cywilizacji. Społeczeństwo, w którym żyję, jest już obojętne nie tylko wobec najwyższych osiągnięć ducha; zobojętniało też na ludzkie i duchowe aspekty stylu zwykłej codziennej egzystencji. Zamiar, który namacalnie, wyczuwalnie przenika moją epokę, napełnia mnie rozpaczą; pogardzam gustem, rozrywkami i potrzebami otaczających mnie mas, ich moralność obserwuję ze sceptycyzmem i uważam za nieszczęsne ambicje rozwoju techniki i bycia rekordów, które są z zadowoleniem witane przez tłumy. Człowiek ducha jest zjawiskiem samotnym ...” (Marai, Wyznania patrycjusza)

Od szkoły powszechnej do ukończenia uniwersytetu dziecko uczy się tylko na pamięć treści podręczników, ani chwili zaś nie poświęca na kształcenie swego umysłu i zdolności samodzielnego myślenia. (Le Bon, Psychologia tłumu)

Widzimy więc, że szkoła nie wychowuje ludzi samodzielnych, ale kastę urzędniczą, w której można się piąć do góry bez zdolności i inicjatywy. (Le Bon, Psychologia tłumu)

Kilka zdań, haseł i frazesów wbitych w głowę w młodości wystarczy, by przejść przez życie bez najmniejszego zastanawiania się. (Le Bon, Psychologia tłumu)

Faktem jest, że olbrzymia większość ludzi, zwłaszcza wśród mas ludowych, poza swoją specjalizacją zawodową nie posiada żadnych opartych na rzeczywistości poglądów i nie potrafi sobą pokierować. (Le Bon, Psychologia tłumu)

Jest pewne, że cywilizacja jest dziełem mniejszości ludzi światłych, stanowiących wierzchołek piramidy, której stopnie w miarę obniżania się wartości umysłowych rozszerzają się, obejmując coraz niższe warstwy narodu. Panowanie warstw niższych, posiadających jedynie liczebną przewagę, nie może przyczynić się do rozwoju cywilizacji; twierdzę, że w powszechnym prawie wyborczym tkwi wielkie niebezpieczeństwo dla cywilizacji. (Le Bon, Psychologia tłumu)

Społeczeństwa opanowało dziwne złudzenie, że tworzenie coraz liczniejszych ograniczeń przyczynia się do rozwoju i równości; w imię tego złudzenia narody nakładają na siebie z dnia na dzień coraz silniejsze okowy. (Le Bon, Psychologia tłumu)

Być może, iż nieustanne obcowanie w atmosferze starożytności i świadomość tych bogatych dusz minionego czasu mierzi mi i drugich i siebie; lub też może istotnie żyjemy w czasach, które wydają jeno rzeczy mierne: tyle jest pewne, iż nie widzę dookoła nic, co by było godne wielkiego podziwu.
(Montaigne, Próby)

Ty mężu zacny, obywatelem będąc Aten, miasta tak wielkiego i tak sławnego z mądrości i siły, nie wstydzisz się dbać i troszczyć o pieniądze, abyś miał ich jak najwięcej, a o sławę, o cześć, o rozum i prawdę, i o duszę, żeby była najlepsza, ty nie dbasz i nie troszczysz się o to? (Platon, Dialogi – Obrona Sokratesa)