Link do wszystkich dokumentów

Song Hongbing

Wojna o pieniądz. Prawdziwe źródła kryzysów finansowych

Do codziennego języka należałoby wprowadzić słowo "banksterzy" oznaczające specyficzny, bardzo groźny typ gangsterów. Trzy fragmenty z bardzo interesującej książki Song Hongbinga Wojna o pieniądz. Prawdziwe źródła kryzysów finansowych, która dobitnie wykazuje konieczność wzbogacenia słowników o te nowe słowo.


Prezydencka dyrektywa 11110: wyrok śmierci na Kennedyego


W krótkim okresie trzech lat od śmierci Kennedyego, 18 ważnych świadków kolejno poniosło śmierć, wśród nich sześciu zostało zamordowanych, trzech zginęło w wypadkach samochodowych, dwóch popełniło samobójstwo, jedna osoba skręciła sobie kark, jednej poderżnięto gardło, zaś pięciu świadków umarło z przyczyn „naturalnych”. Jeden ze znanych brytyjskich matematyków w lutym 1967 roku, na łamach „London Sunday Times”, wykazał, że  prawdopodobieństwo takiego zbiegu okoliczności wynosi 1 do 10 000 000 000 000 000. W latach 1963-1993 związanych z tą sprawą 115 świadków poniosło śmierć w dziwnych okolicznościach: jeśli nie popełnili samobójstwa, zostali zamordowani. Organizacja i koordynacja tak wielkiej operacji, jaką jest połączona likwidacja świadków oraz dowodów w sprawie, pokazuje, że zabójstwo Kennedyego w rzeczywistości nie było przypadkowe i tajemnicze, lecz stanowiło formę publicznej kary, a jego przesłaniem było ostrzeżenie dla kolejnych prezydentów Stanów Zjednoczonych i rozwianie ich wątpliwości co do tego, kto w Ameryce naprawdę sprawuje władzę. (…)

Prezydencka dyrektywa 11110: wyrok śmierci na Kennedyego.

(...)

Najbardziej wątpliwym punktem w sprawie jest fakt, że schwytany i znajdujący się w rękach policji od 48 godzin morderca prezydenta, został na oczach opinii publicznej zastrzelony z bliskiej odległości przez żydowskiego zabójcę. Miliony widzów miało okazję ujrzeć przebieg wypadków w telewizji, a motywem, którym rzekomo kierował się zabójca, niespodziewanie okazało się: „ukazanie i  demonstracja wobec całego świata siły narodu żydowskiego”.

Innym wielkim, niewyjaśnionym problemem jest to, czy faktycznie prezydent nie zginął z rąk kilku zamachowców. Komisja Warrena ogłosiła, że Oswald w ciągu 5,6 sekundy zdołał wystrzelić trzy pociski: pierwszy pocisk przeleciał ponad prezydentem, drugi trafił w go w szyję, a trzeci, śmiertelny, w głowę. Praktycznie nie ma osoby, która by była w stanie uwierzyć, że Oswald był zdolny oddać trzy precyzyjne strzały w tak krótkim czasie. Najdziwniejsze, że kula, która trafiła w prezydencką szyję, najpierw uderzyła w jego plecy, by następnie rykoszetem trafić w siedzącego przed prezydentem gubernatora Teksasu.

Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia wynosi praktycznie zero, nic dziwnego więc, że ludzie zaczęli mówić w tym momencie o „magicznej kuli”. Większość ekspertów sądzi, że co najmniej kilku strzelców, celujących z różnych kierunków, oddało strzały w kierunku Kennedyego – i nie były to tylko trzy strzały. Jakiś czas później, jeden z policjantów, którzy konwojowali samochód prezydencki, wspomniał: Gdy prezydent Kennedy machał ręką witającym go na lotnisku tłumom, członek obstawy wiceprezydenta Johnsona pracujący w Secret Sendce podszedł, by udzielić nam wskazówek dotyczących procedur bezpieczeństwa. Tym, co mnie najbardziej zaskoczyło, były jego słowa, że dokonano doraźnej zmiany trasy prezydenckiego samochodu na Dealy Plaża [miejsce zamachu]. Gdyby pozostano przy pierwotnej trasie, prawdopodobnie zabójca nie miałby możliwości dokonania zamachu. Agenci z Secret Sendce wydali nam też przedziwny rozkaz. Zazwyczaj, w czasie normalnego wykonywania zadania, my, czterej strażnicy na motocyklach, pozostawaliśmy w bliskim kontakcie z samochodem, rozmieszczeni dookoła niego. Jednak tym razem agenci kazali nam podążać z tyłu i stanowczo zabronili nam wyprzedzać tylne koła prezydenckiego samochodu. Powiedzieli, że dzięki temu ludzie będą mogli „patrzeć bez przeszkód”... Mój przyjaciel [ochrona wiceprezydenta Johnsona] widział go [Johnsona] jak ten, na 30,40 sekund przed pierwszym strzałem, zaczął kulić się w samochodzie. Uczynił tak jeszcze przed skrętem w ulicę Houston. Prawdopodobnie szukał czegoś na dywanikach położonych na podłodze samochodu, jednakże wyglądało to tak, jakby miał przeczucie, że za chwilę rozlegną się strzały.

Gdy pierwsza dama, Jacąueline Kennedy, podążając za ciałem zamordowanego męża, znalazła się w Air Force One na lotnisku w Waszyngtonie, wciąż miała na sobie płaszcz zaplamiony prezydencką krwią. Uczyniła tak po to, aby „pokazać sprawcom zbrodnię, którą popełnili”. Jako że w tym czasie domniemany zabójca Oswald znajdował się w policyjnym areszcie, można zapytać, kogo Jacąueline miała na myśli, mówiąc „oni”? Jacąueline Kennedy w swoim testamencie umieściła klauzulę mówiącą, iż 50 lat po jej śmierci (19 maja 2044), w przypadku, gdy jej najmłodsze dziecko odejdzie z tego świata, upoważnia bibliotekę Kennedych do upublicznienia około 500 stron dokumentów związanych z Kennedym. Wydarzyło się jednak coś, czego nie mogła była przewidzieć: jej najmłodszy syn poniósł śmierć w katastrofie lotniczej w 1999 roku.

Brat prezydenta Kennedyego Robert był znanym bojownikiem o prawa obywatelskie. W 1968 roku, zaraz po sukcesie w prawyborach Partii Demokratycznej, gdy można było już z wielką pewnością potwierdzić, że odniósłby w wyborach prezydenckich zwycięstwo, poniósł śmierć na oczach tłumów z rąk zamachowca.

Komisja Warrena jeszcze bardziej przyczyniła się do powstania wątpliwości i braku zaufania do jej działań poprzez decyzję o zapieczętowaniu wszystkich dokumentów, akt i dowodów w sprawie na długi okres 75 lat. Dopiero w roku 2039 nastąpi ich odtajnienie. Owe dokumenty dotyczą CIA, FBI, Secret Sendce (ochrony prezydenckiej), NSA (Amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego), Departamentu Stanu, Armii, Marynarki i innych instytucji. Co więcej, FBI oraz inne struktury rządów są zamieszane w niszczenie dowodów.

W 2003 roku, w 40 rocznicę zamachu na Kennedyego, amerykańska stacja telewizyjna ABC pokazała wyniki sondażu opinii publicznej: 70 procent Amerykanów uważa, że za zabójstwem prezydenta Kennedyego stoi konspiracja o ogromnej skali. Jak wspomniano, koordynacja wszystkich działań związanych z zamordowaniem prezydenta, a następnie likwidacją świadków pokazuje, że za całą sprawą stoją potężne siły, sam zaś zamach był sygnałem dla amerykańskich prezydentów, pokazującym im, kto rzeczywiście rządzi w USA.

Problemem jest fakt, że rodzina Kennedych również należy do „wewnętrznego kręgu” zaufanych grup międzynarodowych bankierów. Ojciec Johna, Joseph Kennedy, zarobił ogromne pieniądze podczas krachu giełdowego w 1929 roku, by później otrzymać z rąk prezydenta Roosevelta nominację na pierwszego przewodniczącego Securities Exchange Commission. Już w latach czterdziestych XX wieku Joseph Kennedy dołączył do rankingu najbogatszych ludzi świata. Gdyby nie te rodzinne koneksje, John Kennedy nigdy nie mógłby zostać pierwszym w historii katolickim prezydentem Stanów Zjednoczonych.

W tym miejscu rodzi się zatem pytanie: co takiego Kennedy uczynił, iż rządząca elita uznała go za wroga, co ostatecznie przyniosło mu śmierć? Niewątpliwie Kennedy był bardzo bogatym, ambitnym i uzdolnionym człowiekiem. Od najmłodszych lat marzył o tym,, by zasiąść w prezydenckim fotelu. Gdy stawiał czoła arcytrudnemu wyzwaniu, jakim był kryzys kubański, okazał zdecydowanie i spokój, wykonując mistrzowski ruch w partii rozgrywanej z ZSRR. Mimo ryzyka wybuchu wojny nuklearnej, powstrzymał się od jakichkolwiek ustępstw, zmuszając Chruszczowa do odwrotu. Kennedy z siłą i wigorem rozwijał amerykański program kosmiczny, co ostatecznie doprowadziło do tego, iż człowiek po raz pierwszy w dziejach postawił stopę na Księżycu.

Co prawda, Kennedy nie miał szansy ujrzeć na własne oczy tego epokowego wydarzenia w historii ludzkości, jednak to jego magiczna siła inspiracji unosiła się nad całym projektem. W walce o prawa obywatelskie bracia Kennedy zasługują na jeszcze większe uznanie. W1962 roku, pierwszy w historii czarny student podjął próbę zapisania się na Uniwersytet Missisipi, doprowadzając do wybuchu gwałtownego sprzeciwu ze strony białych. Wzrok całej Ameryki skupił się na kwestii walki o prawa obywatelskie. Zdeterminowany Kennedy wysłał 400 agentów FBI oraz 3000 członków Gwardii Narodowej w celu zapewnienia czarnemu studentowi możliwości uczęszczania na uniwersytet. Akt ten wstrząsnął amerykańskim społeczeństwem, a Kennedy zdobył sobie oddanie i życzliwość dużej części społeczeństwa. Odpowiadając na jego wezwanie, amerykańska młodzież przystępowała do armii pokoju, ochotnicy wyruszali do krajów trzeciego świata, by pomagać w rozwoju miejscowej edukacji, higieny i rolnictwa.

Przez krótki okres trzech lat sprawowania władzy, Kennedy osiągnął widoczne sukcesy, wykazując wyjątkowe zdolności i stając się bohaterem swojego pokolenia. Jego aspiracje, wielki talent i odwaga w formułowaniu wizji politycznych, a także zdecydowanie i konsekwencja, zyskały poparcie ze strony Amerykanów oraz szacunek wielu państw świata. Czy w takiej sytuacji Kennedy zgodziłby się tańczyć niczym marionetka?

Kennedy, chcąc kierować krajem zgodnie z własnymi przekonaniami, w nieunikniony sposób wszedł w ostry konflikt ze znajdującą się za jego plecami, potężną i niewidzialną elitą władzy. Gdy punkt zapalny konfliktu przesunął się w kierunku najbardziej wrażliwej, gdyż fundamentalnej dla bankierów kwestii - prawa do emisji waluty - Kennedy prawdopodobnie nie zdawał sobie sprawy, iż jego czas właśnie dobiegał końca.

4 czerwca 1963 roku, Kennedy podpisał mało znany prezydencki dekret o numerze 11110, wydając jednocześnie instrukcje Departamentowi Skarbu, by ten, „wykorzystując srebro we wszelkich dostępnych postaciach, włączając srebrne buliony, srebrne monety oraz standardowe srebrne dolary, dokonał emisji srebrnych certyfikatów, tak by natychmiast weszły one do obiegu pieniężnego”.

Zamiary Kennedyego były bardzo czytelne: chciał wyrwać prawo do emisji waluty z rąk prywatnego banku centralnego - Rezerwy Federalnej! Gdyby ten plan wszedł w życie, amerykański rząd stopniowo pozbywałby się przymusu „pożyczania pieniędzy” z Rezerwy, a przede wszystkim wypłacania jej absurdalnie wysokich odsetek. Co więcej, pieniądz wsparty przez srebro nie jest „zaciągniętym debetem na przyszłość” pieniądza długu, ale opartym o fizyczne rezultaty ludzkiej pracy, „uczciwym pieniądzem”. Wejście srebrnych certyfikatów w obieg pieniężny stopniowo miałoby zmniejszać znajdującą się w nim liczbę emitowanych przez Rezerwę Federalną dolarów, co najprawdopodobniej ostatecznie doprowadziłoby banki Rezerwy Federalnej do bankructwa. W przypadku utraty kontroli nad prawem do emisji pieniądza, międzynarodowi bankierzy utraciliby w dużym stopniu wpływ na kraj wytwarzający najwięcej majątku na świecie. Dla bankierów była to więc kwestia życia i śmierci.

Song Hongbing
Wojna o pieniądz
Prawdziwe źródła kryzysów finansowych
Przekład: Tytus Sierakowski

(z pominięciem przypisów)


Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy czyli powszechne korumpowanie


Mówi się o nadzwyczajnej arogancji Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Powiada się, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy nigdy nie próbował nawet wsłuchać się w głos szukających jego pomocy państw rozwijających się; że polityka Międzynarodowego Funduszu Walutowego jest tajna i niedemokratyczna. Mówi się, że stosowana przez Fundusz gospodarcza „metoda leczenia” bardzo często prowadzi do zaostrzenia istniejących problemów: od rozwoju do stagnacji, od stagnacji do recesji. Wszystko to prawda. Od 1996 do września 2000 roku pełniłem funkcję Głównego Ekonomisty Banku Światowego, będąc świadkiem najostrzejszych od ponad półwiecza kryzysów gospodarczych (kryzys azjatycki, kryzys w Ameryce Południowej, kryzys finansowy w Rosji). Na własne oczy widziałem jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Departament Skarbu USA postępują w czasie wspomnianych kryzysów. I nie mogłem wyjść z osłupienia.

Joseph Stiglitz, były Główny Ekonomista Banku Światowego122

(…)

Kiedy w 1971 roku Nixon ogłosił odejście od sytemu wymiany złota na dolara, historyczna misja Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego faktycznie dobiegła końca. Jednakże międzynarodowi bankierzy bardzo szybko znaleźli dla tych instytucji nową rolę: „pomoc” krajom rozwijającym się w przeprowadzaniu „globalizacji”.

Przed swoim odejściem Stiglitz zabrał z Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego sporą liczbę tajnych dokumentów. Dokumenty te pokazują, że MFW żądał od państw ubiegających się o szybką pomoc podpisania tajnej umowy składającej się ze 111 artykułów. Wśród nich znajdowały się zobowiązania do wyprzedaży kluczowych aktywów, takich jak instalacje wody pitnej, elektrownie, gaz, linie kolejowe, firmy telekomunikacyjne, ropa naftowa, banki itd. Kraje otrzymujące pomoc musiały zobowiązać się do przeprowadzenia serii radykalnych i niszczycielskich działań gospodarczych. Równocześnie w Banku Szwajcarii otwierano konta dla polityków ze wspomaganych krajów, na które transferuje się setki milionów dolarów tytułem odwzajemnienia się. Gdyby politycy krajów rozwijających się odrzucili tę umowę, oznaczałoby to całkowite zamknięcie dla ich kraju kredytów na międzynarodowym rynku finansowym. Oto wytłumaczenie, dlaczego międzynarodowi bankierzy są tak oburzeni pozbawionym dodatkowych warunków pożyczkami, jakich państwom Trzeciego Świata udzielają ostatnio Chiny, oferujące tym pozbawionym dotąd innej drogi krajom nowy wybór. Stiglitz ujawnił, że wszystkie kraje oczekujące pomocy otrzymują tę samą receptę:

Lekarstwo numer jeden: prywatyzacja. Bardziej właściwe byłoby tu określenie „powszechne korumpowanie”. Przywódcy państw-odbiorców pomocy muszą jedynie wyrazić zgodę na wyprzedaż po niskich cenach aktywów państwowych, by w ten sposób otrzymać dziesięcioprocentową prowizję, która w całości j est przelewana na ich tajne konta w bankach szwajcarskich. Użyjmy słów samego Stiglitza: „można zobaczyć, jak szeroko otwierają im się oczy” na widok gigantycznych przelewów wysokości kilkuset milionów dolarów. Rosyjską prywatyzację, będącą chyba największą akcją korupcyjną na świecie, amerykański Departament Skarbu określał mianem „doskonałej okazji”. Nie było ważne, czy wybory są uczciwe, czy nie - chodziło tylko o to, żeby pieniądze dotarły do Jelcyna.

Stiglitz nie jest autorem podatnym na teorie spiskowe - jest raczej wierny kryteriom pracy naukowej, jednak nawet on nie mógł obojętnie przejść obok danych mówiących o tym, że niemająca dotąd odpowiednika w historii korupcja w Rosji, która doprowadziła do spadku jej PKB o prawie połowę, spychając cały kraj w stan głębokiej recesji, była wynikiem działań i trików Banku Światowego oraz
amerykańskiego Departamentu Skarbu.

Lekarstwo numer dwa: liberalizacja rynku kapitałowego. Z teoretycznego punktu widzenia liberalizacja kapitałowa oznacza, że kapitał może swobodnie napływać i odpływać. Ale realia kryzysu azjatyckiego czy kryzysu finansowego w Brazylii pokazują, że kapitał napływa swobodnie, by spekulować i podbijać ceny nieruchomości czy ceny akcji na giełdzie. Tuż przed nadejściem kryzysu, kapitał zwyczajnie odpływa. Określone przez Stiglitza mianem „gorących pieniędzy” kapitały spekulacyjne zawsze uciekają pierwsze, podczas gdy rezerwy walutowe kraju będącego ofiarą katastrofy w ciągu kilku dni, a nawet godzin zostają wyssane do sucha. MFW podaje pomocną dłoń, jest to jednak obwarowane spełnieniem konkretnych warunków, do których należy między innymi usztywnienie polityki pieniężnej i podniesienie stopy procentowej do absurdalnych wysokości - 30,50 czy 80 procent. W ten sposób wysokie odsetki bezlitośnie niszczą ceny nieruchomości, zdolności produkcyjne przemysłu, wysysając nagromadzony w społeczeństwie przez długi czas majątek.

Lekarstwo numer trzy: rynek dyktuje ceny. Na wpół żywy kraj, ofiara katastrofy gospodarczej, zostaje wepchnięty przez MFW do kolejnego dołka. MFW ponownie wymusza podwyżkę cen na podstawowe artykuły konsumpcyjne, takie jak żywność, woda pitna, gaz itd. Ostateczny rezultat łatwo sobie wyobrazić - wielkie manifestacje społeczne, przemoc, zamieszki. W 1998 roku w Indonezji MFW doprowadził do likwidacji subsydiów na żywość i paliwa, co przyniosło skutki w postaci wielkich, pełnych przemocy wstrząsów politycznych. Wzrost ceny wody w Boliwii doprowadził do zamieszek w miastach. W Ekwadorze, szybko rosnąca cena gazu zaowocowała społecznym chaosem. Wszystkie te zdarzenia zostały wcześniej zaplanowane przez międzynarodowych bankierów. Używając ich żargonu, można nazwać to „niepokojem społecznym”. Ów „niepokój” ma tę wielką zaletę, że gdy nadchodzi, kapitały, niczym wystraszone ptaki, rozpierzchają się na wszystkie strony, pozostawiając jedynie środki trwałe o bardzo niskiej cenie, czekające na połknięcie przez oczekujących z rosnącym apetytem bankierów.

Gdy pierwszy wybrany w demokratycznych wyborach prezydent Etiopii zaakceptował pomoc MFW dla jego ogarniętego kryzysem kraju, został zmuszony do deponowania otrzymywanych transz pomocy na rachunkach bankowych amerykańskiego Departamentu Skarbu. Mógł jedynie pobierać skromne odsetki w wysokości czterech procent, będąc zarazem zmuszonym wpłacać do Banku Światowego wysokie 12 procent odsetek od pożyczek zaciągniętych na ratowanie umierających z głodu ludzi. Gdy prezydent błagał Stiglitza, by uruchomić środki pomocowe zgromadzone w MFW i Banku Światowym na ratunek w czasie katastrofy, Stiglitz odmówił. A ponieważ takie doświadczenie jest wyzwaniem dla ludzkiego miłosierdzia, Stiglitz ostatecznie nie był w stanie dłużej znosić tych tortur i znalazł się poza MFW.

Lekarstwo numer cztery: strategia redukcji biedy - wolny handel. W takich okolicznościach Stiglitz przyrównał wolny handel promowany przez WTO do „wojny opiumowej”. Niechętny był zwłaszcza zapisom o „ochronie praw własności intelektualnej”, które, obok „taryf celnych”, zmuszają do płacenia zachodnim firmom farmaceutycznym za wszystkie dostarczane lekarstwa, co, jego zdaniem, było równoznaczne z wydawaniem wyroku śmierci na całe populacje i całkowite lekceważenie ludzkiego życia. Stiglitz sądzi przy tym, że MFW, Bank Światowy i WTO są jedynie różnymi tablicami zawieszonymi na tej samej instytucji. Twarde warunki dla otwierających się rynków, które narzuca MFW, znacznie przewyższają biurokratyczne rygory WTO.


1921: „Strzyżenie owiec” i zapaść amerykańskiego rolnictwa


1 września 1894 roku, zatrzymamy wszelkie prolongaty [spłaty] pożyczek. W tym dniu odbierzemy nasze pieniądze. Wykorzystamy i wystawimy na aukcje niewyczyszczone środki trwałe. Będziemy zdolni do zakupu dwóch trzecich ziem uprawnych na Zachód od rzeki Missisipi, a także niezliczonych gruntów na wschód od niej, po cenach ustalonych przez nas samych. Farmerzy [utraciwszy swą ziemię] zamienią się w pracowników najemnych, tak jak w Wielkiej Brytanii.

1891 rok, Stowarzyszenie Amerykańskich Bankierów (zapis z Kongresu z 29 kwietnia 1913 roku)


Jak wspomniano, określenie „strzyżenie owiec” pochodzi z żargonu używanego w kręgach finansowych, a jego sens jest prosty: chodzi o wykorzystanie gospodarczej prosperity i recesji w celu stworzenia okazji, w której za kilka procent normalnej ceny można przejąć własność innych łudzi. Odkąd bankierzy zdobyli zasadnicze prawo do kontroli podaży pieniądza w Stanach Zjednoczonych, gospodarcze zjawiska, takie jak okres prosperity i recesja stały się procesami możliwymi do precyzyjnego zaplanowania i kontrolowania. Dla bankierów zabieg „strzyżenia owiec” w porównaniu z ich dawnymi metodami przypominał przejście od utrzymujących się z polowań nomadów do wyższego stadium racjonalnego gospodarowania i stabilnego, osiadłego trybu życia. I wojna światowa przyniosła Ameryce czas powszechnej prosperity. Wielka skala wojennych zakupów pchnęła rozwój amerykańskiego sektora przemysłowego i usługowego. Rezerwa Federalna w latach 1914-1920 wprowadziła do obiegu gospodarczego znaczące ilości waluty. Odsetki w nowojorskim Banku Rezerwy spadły z sześciu procent w 1914 do trzech w 1916, utrzymując się na tym poziomie aż do 1920 roku. Aby uruchomić kredyty dla państw Ententy, w latach 1917-1918 bankierzy przeprowadzili cztery wielkie emisje papierów wartościowych zwanych Liberty Bonds. Odsetki od obligacji wzrosły w różnym stopniu z trzech i pół do czterech i pół procenta. Jednym z celów emisji tych papierów była próba wchłonięcia części pieniędzy i kredytów, których nadmiar został wypuszczony przez FED do obiegu.

Podczas wojny robotnicy otrzymywali wysokie pensje, rolnicze ziarno  sprzedawało się po bardzo wysokich cenach. Sytuacja materialna robotników i farmerów uległa znacznej poprawie. Gdy wojna się skończyła, w rękach  farmerów znajdowała się ogromna ilość gotówki. Co więcej, ten gigantyczny majątek był wolny od kontroli bankierów z Wall Street. Okazało się, że farmerzy ze Środkowego Zachodu deponowali swoje oszczędności w konserwatywnych,  lokalnych bankach, których szefowie okazywali otwartą wrogość wobec nowojorskich kolegów z branży. Nie tylko nie wstępowali do systemu Rezerwy Federalnej, ale również odmawiali wsparcia w kredytowaniu europejskiej wojny. Wielcy gracze z Wall Street już od dawna poszukiwali okazji, by ostatecznie doprowadzić do porządku tych prostolinijnych prowincjuszy, tym bardziej, że farmerzy byli atrakcyjną tłustą owcą, z której można byłoby łatwo czerpać zyski. Wall Street powoli przygotowywało swoje nożyce na powszechne „strzyżenie”.

Aby zrealizować swój plan, bankierzy zastosowali prostą strategię: najpierw poluzować, a potem przycisnąć. Stworzyli grupę o nazwie Federal Farm Loan Board, by zachęcać farmerów do inwestowania zarobionych w pocie czoła pieniędzy w zakup nowych gruntów. Owa grupa była odpowiedzialna za udzielanie długoterminowych pożyczek. Bardzo często farmerzy mieli trudności z uzyskaniem kredytów, tak więc wielu z nich, za pośrednictwem Federal Farm Loan Bard, złożyło wnioski do międzynarodowych banków o przyznanie kredytów, dokonując jednocześnie wpłaty pierwszych, wysokich wpłat. Farmerzy prawdopodobnie nigdy nie zdawali sobie sprawy, że najzwyczajniej w świecie wchodzą do misternie zaprojektowanej pułapki.

W kwietniu, maju, czerwcu i lipcu 1920 roku sektor przemysłowy i handlowy uzyskały wielki przypływ kredytu, którego celem było udzielenie pomocy w przetrwaniu zbliżającego się okresu zaostrzania polityki kredytowej. Jedynie podania o kredyty złożone przez farmerów zostały w całości odrzucone. Wówczas po raz pierwszy plany i zamiary finansistów z Wall Street zostały przedstawione tak jasno i wyraźnie. Chodziło zarówno o zrabowanie majątku farmerów, jak i zniszczenie opierających się woli Rezerwy Federalnej małych i średnich banków.

Przewodniczący komisji bankowo-walutowej Kongresu, Owen, w 1939 roku podczas przesłuchań dotyczących pozycji srebra powiedział: „na początku 1920 roku farmerzy byli niesłychanie zamożni, szybko spłacali raty, zaciągali wielkie pożyczki na zakup nowej ziemi. W drugiej połowie 1920 roku, nagłe obostrzenie polityki kredytowej doprowadziło wielu z nich do bankructwa. Wszystko, co wydarzyło się w 1920 roku, było całkowicie sprzeczne z tym, co powinno mieć miejsce”80. Stawiając czoła problemowi udzielenia zbyt dużej liczby kredytów w czasie wojny, zakładano rozwiązanie trudnej sytuacji stopniowo, w trakcie kilku lat. W tajemnicy przed Kongresem 8 maja 1920 roku Rezerwa Federalna zwołała tajne posiedzenie. Zarząd Rezerwy przez cały dzień opracowywał strategię działań. Stenogram z posiedzenia, składający się z 60 stron, dopiero w 1923 roku ostatecznie znalazł się wśród dokumentów Kongresu. W owym spotkaniu wzięli udział najważniejsi członkowie zarządu (kategorii A) oraz członkowie Federalnej Rady Doradczej, natomiast członkowie kategorii B, reprezentujący przemysł, handel i rolnictwo, nie otrzymali zaproszeń, podobnie jak i członkowie kategorii C, reprezentujący obywateli USA, którzy również zostali pominięci.

W spotkaniu wzięła więc udział jedynie bankowa elita, a decyzje podjęte w tym dniu obrad doprowadziły bezpośrednio do zaostrzenia polityki kredytowej, co w kolejnym roku poskutkowało spadkiem dochodów farmerów o 15 miliardów dolarów, utratą pracy przez kilka milionów ludzi, krachem na rynku cen ziemi i gospodarstw rolnych. Łączna wartość tych ostatnich spadła o blisko 20 miliardów dolarów. Sekretarz obrony prezydenta Wilsona, William Jennigs Bryan, w jednym zdaniu ujawnił sedno problemu: „W założeniu Rezerwa Federalna miała być głównym obrońcą farmerów, w rzeczywistości stała się ich największym wrogiem. Zaostrzenie polityki kredytowej wobec farmerów było z góry zaplanowanym przestępstwem”81. Po tej, przynoszącej kolosalne zyski, akcji „strzyżenia owiec” skierowanej przeciwko farmerom, wytrwale broniące się małe i średnie banki ze Środkowego Zachodu zostały praktycznie całkowicie zlikwidowane. Wszędzie można było dostrzec ślady ludzkiej tragedii. Dopiero w tym momencie Rezerwa Federalna rozpoczęła liberalizację polityki pieniężnej.

80 Mullins The Secrets ofthe Federal Reserve ., rozdz. 9.
81 „Hearst Magazine”, listopad 1923.

***


Song Hongbing
Wojna o pieniądz
Prawdziwe źródła kryzysów finansowych
Przekład: Tytus Sierakowski