Link do wszystkich dokumentów

Wegetarianizm i Dhamma


Jeżeli chodzi o zabijanie zwierząt na pokarm, to bezsprzecznie sam fakt zabijania jest oceniany przez Buddę negatywnie, tym bardziej, jeżeli związane to było z intencją ofiarowania mięsa dla Zgromadzenia mnichów. W M55 cztamy:

Jeżeli ktoś zabija żywą istotę dla Tathagaty, czy dla jego ucznia, gromadzi on wielką przewinę w pięciu przypadkach. Kiedy mówi: 'Idź przyprowadź tą żywą istotę' – to jest pierwszy przypadek w którym gromadzi on wielką przewinę. Kiedy ta żywa istota doświadcza bólu i smutku prowadzona na powrozie – to jest drugi przypadek w którym gromadzi on wielką przewinę. Kiedy mówi: 'Idź i zabij tą żyjącą istotę' – to jest trzeci przypadek w którym gromadzi on wielką przewinę. Kiedy ta istota doświadcza bólu i smutku będąc zabijaną – to jest czwarty przypadek w którym gromadzi on wielką przewinę. Kiedy zaopatruje Tathagatę czy jego ucznia w jedzenie które nie jest dozwolone – to jest piąty przypadek w którym gromadzi on wielką przewinę".

Co do problemu spożywania mięsa, Budda nie zezwala na spożycie mięsa w takich wypadkach:  

 
Jivaka, powiadam, że są trzy przypadki w których mięso nie powinno być jedzone: kiedy jest widziane, słyszane, czy podejrzewane (że żyjąca istota została zabita dla mnicha). Powiadam, że mięso nie może być jedzone w tych trzech przypadkach. Powiadam, że są trzy przypadki w których mięso może być jedzone: kiedy nie jest widziane, słyszane, czy podejrzewane (że żyjąca istota została zabita dla mnicha). Powiadam, że mięso może być jedzone w tych trzech przypadkach. 

Pozostaje jednak jeszcze sytuacja zwykłego człowieka, żyjącego w realiach dość odmiennych od tych sprzed dwóch i pół tysiąca lat temu. Rynek kieruje się prawem popytu, czy kupując i spożywając mięso nie dajemy tym samym przyzwolenia na masowe wyrzynanie zwierząt? Zamiast uciekać się do dość prostolinijnej dydaktyki, proponuję zapoznanie się w dwoma fragmentami z książki „Lekcje ciemności” której autorem jest Dariusz Czaja.

Pozostając, w gruncie rzeczy, w ogromnej bliskości i pokrewieństwie wobec zwierząt, przyznajemy im przede wszystkim status istot przeznaczonych na rzeź. Raz jeszcze w tej refleksji pojawia się Oświęcim. Nie widzi Nowosielski przesady w przyrównywaniu farm, w których na masową skalę hoduje się zwierzęta przeznaczone na ubój, do tego miejsca zbiorowego mordu. Nie ma między nimi istotowej różnicy, sprawa ma się - jak powiada - nawet "na korzyść" Oświęcimia. Dzieje się tak dlatego, że "Człowiek pędzony na śmierć, na rzeź w Oświęcimiu miał jakąś nadzieję na tak zwane życie pozagrobowe. A takiej iluzji zwierzę może nie mieć. A lęk i przerażenie, żal z powodu rozstawania się z życiem u zwierzęcia jest taki sam, jak u człowieka. Zwierzę pozbawione jest wszelkiej nadziei metafizycznej".  [MCh, 40].

O ile w judaizmie zabijanie zwierząt włączone było jeszcze w obszar sacrum - religia abrahamiczna miała świadomość, że stają się one sakralną ofiarą - o tyle chrześcijaństwo uczyniło ze zwierząt obiekt konsumpcyjny. Zabijamy je już z czystym sumieniem, a więc bez świadomości przeznaczania ich na ofiarę przebłagalną. Śmierć zwierzęcia została pozbawiona aspektu religijnego. W jego miejsce pojawił się wymiar czysto utylitarny, pragmatyczny. Współczesne prawo wspomagane systemem wierzeń chrześcijańskiego pochodzenia, legitymizuje niegdysiejsze i współczesne, o wiele bardziej technicznie zaawansowane, okrucieństwo wobec zwierząt. W tym względzie myśl chrześcijańska - w najlepszym wypadku wykazująca stoicką obojętność wobec problemu - nie stawia żadnych zapór moralnych. "To jest po prostu wynik złego systemu wierzeń, który nami rządzi" [MCh,46]. Jako jawne przykłady satanizacji rzeczywistości, Nowosielski wymienia istniejące i tolerowane do dziś w świecie chrześcijańskim krwawe widowiska z udziałem zwierząt: "Wszystkie corridy, walki kogutów - to satanizm" [MCh, 46].

 Na zabijanie zwierząt, dopowiada Nowosielski, jesteśmy poniekąd skazani. Cała nasza grzeszność ujawnia się w ich zabijaniu. Trudno spodziewać się, by jakiekolwiek instytucjonalne zakazy mogły tę sytuację radykalnie zmienić. "Zwierzęta tak czy inaczej umierają. To znaczy, śmierć zwierzęcia z rąk człowieka nie jest najgorszą rzeczą, jaka może zwierzę spotkać. Bo zwierzęta mordują się wzajemnie w sposób jeszcze bardziej okrutny niż ludzie" [MCh, 44]. Mordowanie zwierząt przez człowieka, jeśli ma jakiś aspekt "pozytywny", to tylko taki, że przypomina nam nieustannie, że świat empiryczny jest wciąż miejscem wygnania. Że cały świat cierpi: przyroda, zwierzęta, ludzie. "To ciągle jest Oświęcim. Wciąż mówię tylko o tym, że wszystko wokół nas jest Oświęcimiem, przecież nic innego nie mówię cały czas [ ... ]" [MCh, 43].

s108, 109

MCh – Mój Chrystus. Rozmowy z Jerzym Nowosielskim


Dwie narracje Coetzeego noszą znaczące tytuły: Filozofowie i zwierzęta oraz Poeci i zwierzęta. W rozlewnym toku swojego wywodu, w którym jest miejsce i dla swobodnej dygresji, i dla krwistej anegdoty, starsza pani Costello snuje przed akademikami swą opowieść o losie zwierząt. Smutnym i tragicznym losie. Już sam początek jej wykładu przyprawia niektórych słuchaczy o ciężki oddech. Przeprowadza bowiem Costello, drastyczną jak na przyzwyczajenia "normalnego" człowieka, paralelę pomiędzy niemieckimi obozami koncentracyjnymi a współczesnymi farmami hodowlanymi. Zwraca uwagę na język opisu więziennego świata, na tak często, niemal bezrefleksyjnie - acz znacząco - pojawiające się sformułowania o "nazistowskich rzeźnikach" czy żydowskich ofiarach "prowadzonych jak owce na rzeź". Zbrodnią nazistowskiej władzy, powiada, było traktowanie ludzi jak bydła. Pokazuje też, że tak w jednym, jak i w drugim przypadku okrucieństwa mają miejsce tuż obok nas. Ale większość woli o tym nie wiedzieć, udajemy, że to jakieś wyłączone enklawy, których istnienie nas nie dotyczy. Ale te światy istnieją naprawdę, a krzyk, który się z nich wydobywa, jest równie realny: "Pozwólcie, że nazwę to otwarcie: jesteśmy otoczeni przemysłem degradacji, okrucieństwa i zabijania, tkwimy w epicentrum zjawiska, które można porównać z najbardziej koszmarnymi «dokonaniami» Trzeciej Rzeszy, więcej, zjawiska, które przytłacza tamte mordercze «dokonania», ponieważ jest samonapędzającą się machiną, działającą i odradzającą się wciąż od nowa. Przemysł ten sprowadza króliki, szczury, drób, bydło, trzodę na świat po to, aby je zabijać" [żz, 30 l.2]. Costello dobrze wie, że wsadza kij w mrowisko. Cały czas prosi: "wybaczcie mi": Ma pełną świadomość drastyczności swojego porównania. Ale twierdzi, mimo że Treblinka była metafizyczną dziurą, miejscem poświęconym śmierci, a przemysł mięsny, w ostatecznym rachunku służy życiu (ludzkiemu rzecz jasna życiu), to przecież z punktu widzenia ofiar różnice niwelują się. W jednym i drugim przypadku odmawia się im przecież prawa do życia, a twierdzenie, że śmierć zwierząt przynosi wymierne korzyści, to marne dla nich pocieszenie. Te uwagi doczekają się od razu mocnej riposty. Jeden ze słuchaczy, stary żydowski poeta, Abraham Stern, pisze do niej list, w którym wyraża swoje zażenowanie poczynionym przez pisarkę porównaniem, uwłacza ono bowiem, jak twierdzi, pamięci ofiar nazizmu. I na znak protestu odmawia przyjęcia zaproszenia na kolację wydaną na jej cześć. Sytuacja robi się naprawdę ciężka. s130- 131

żz – J.M.Coetzee, Żywoty zwierząt

Trzymając się obietnicy nie popadania w bezpośrednią dydaktykę, pozwolę sobie jednak powiedzieć, że uznając podział działań na kusala i akusala (działania korzystne i niekorzystne dla tego kto się ich podejmuje) jako podział rzeczywiście obowiązujący (kierując się tu oczywiście wiarą), nie można mieć pewności, że w dzisiejszych czasach samo kupowanie i spożywanie mięsa nie jest akusala i że nie przyjdzie nam kiedyś boleśnie odpowiedzieć za te działanie.

Z okładki książki:

Lekcje ciemności. Piękna, spójna książka, teksty o wysokiej temperaturze, dramatyczne, osobiste. Ale zarazem dzieło filozofa, jeśli za jedną z najistotniejszych powinności filozofii uznajemy stawianie ciągle od nowa, z uporem, pytań, bodaj nawet bez dobrych widoków na definitywną odpowiedź.
Ireneusz Kania