Link do wszystkich dokumentów

Szałamow
wypisy z opowidań


Łagier był dla człowieka wielką próbą siły charakteru, zwykłej ludzkiej moralności i dziewięćdziesiąt dziewięć procent ludzi nie wytrzymało tej próby.

Aby przyjaźń była przyjaźnią, jej mocne podstawy muszą powstać, zanim warunki życia sięgną ostatecznej granicy, poza którą nie ma już w człowieku niczego ludzkiego a pozostaje tylko nieufność, kłamstwo i złość.

… umieć kraść to główna cnota obozowa, poczynając od chleba współwięźnia, a kończąc na wielotysięcznych premiach, które zarząd obozu przyznaje sobie za nieistniejące osiągnięcia.

W takich przypadkach cieszono się podwójnie: po pierwsze, że się komuś źle dzieje; po drugie, że to nie mnie.

Nakarmienie do syta pięciu tysięcy ludzi pięcioma bochenkami chleba było prawdopodobnie łatwiejsze i prostsze do przeprowadzenia niźli dla więźnia podział dziesięciodniowego przydziału żywnościowego na trzydzieści części.

Człowiek żyje dzięki właściwej sobie umiejętności zapominania. Pamięć zawsze gotowa jest pozbyć się tego, co złe i zachować to, co dobre.

Istnieje taka granica, kiedy wszystko, co może się jeszcze zdarzyć z człowiekiem – to tylko coś lepszego.

Są także tacy, którzy we wszystkim chcą widzieć to najlepsze. Dla innych, przeciwnie, wszystko idzie ku gorszemu i każde polepszenie przyjmują z niedowierzaniem, jak jakieś niedopatrzenie losu. I ta różnica w sposobie podejścia niewiele zależy od własnego doświadczenia – jest jakby dana w dzieciństwie – na całe życie.

Potem i ja pojąłem, że wszystko polega na przewadze fizycznej, jeśli odnieść to do brygadzistów, sprzątających, nadzorców – wszystkich funkcyjnych nie noszących broni. Dopóki jestem silniejszy, nikt mnie nie uderzy. Jeśli osłabłem, bije mnie każdy. Bije sprzątający, bije łaziebny, fryzjer i kucharz. Dziesiętnik i brygadzista, bije każdy błatniak, nawet najsłabszy. Natomiast przewaga fizyczna konwojenta to jego karabin.

Władza to deprawacja. Spuszczone z łańcucha zwierzę ukryte w duszy człowieka szuka pożądliwie wypełnienia swej ludzkiej treści w biciu i zabójstwach.

Nie znam ludzi, którzy wydawali rozkazy dotyczące rozstrzelań. Widziałem ich tylko z daleka. Myślę jednak, że wydanie takiego rozkazu opiera się na istnieniu tych samych stanów duszy, tych samych sił duchowych, co rzeczywiste rozstrzelanie, własnoręczne zabójstwo.

Rosja to kraina stałego sprawdzania i kontroli. Marzeniem każdego szarego Rosjanina – zarówno więźnia jak i wolnego – jest, aby mu powierzona sprawdzanie czegoś lub kogoś.

Setki tysięcy ludzi, którzy byli więźniami, zostało zdeprawowanych przez złodziejską ideologię i przestało być ludźmi. Coś błatniackiego na zawsze osiadło w ich duszach – złodzieje ze swą moralnością zostawili na zawsze w świadomości każdego z nich ślad nie do zatarcia.

Owo słownictwo to jad, trucizna sącząca się w duszę człowieka, i właśnie opanowanie błatniackiego dialektu jest początkiem zbliżenia się „frajera” z błatniackim światem. Więzień-inteligent zostaje przez łagier zduszony. Wszystko, co dotąd było mu drogie, rozdeptano w proch, powłoka cywilizacji i kultury pęka w najkrótszym możliwym czasie, liczącym się w tygodnie.

Argumentem w sporze jest kułak i pałka. Środkami przymusu – kolba karabinu i cios w zęby.

Inżynierowie, geolodzy: lekarze przybywający na Kołymę na podstawie umowy z Dalstrojem szybko się demoralizują: „wielki rubel”, „prawo-tajgi”, niewolnicza praca innych, którą posługiwać się jest tak łatwo i zyskownie, zawężenie zainteresowań kulturalnych – wszystko to deprawuje, demoralizuje: człowiek, który długo pracował w łagrze, nie wyjeżdża już na „kontynent”, tam nie jest wart złamanego grosza, a przyzwyczaił się do „bogatego” i „zabezpieczonego” życia. Ten właśnie typ demoralizacji nazywa się w literaturze „zewem Północy”.
 

I zgodnie z rosyjskim obyczajem, zgodnie z rosyjskim charakterem; kiedy kto dostał pięć lat, cieszy się, że to nie dziesiątka. Dostanie dziesięć i cieszy się, że nie dwadzieścia pięć. Dostanie dwadzieścia pięć – tańczy z radości, że go nie rozstrzelano.

Bezkarność bicia, jak i bezkarność zabójstw, demoralizowała, deprawowała ludzkie dusze, wszystkich, i tych co czynili, i tych co widzieli, wiedzieli.

A granica moralna jest bardzo ważną granicą dla więźnia. Jest to główny problem jego życia: czy pozostał człowiekiem czy też nie.

W łagrze zabija praca, dlatego każdy, kto wychwala pracę w łagrze, to ktoś podły albo dureń.

Istniała wtedy taka moda wyrzekania się swoich rodziców – niemało znanych później pisarzy i poetów rozpoczęło swą działalność literacką od tego rodzaju oświadczeń.

„Najważniejsze to przeżyć Stalina. Wszyscy którzy przeżyją Stalina – będą żywi. Pan zrozumiał? Tak nie może być, żeby przekleństwa milionów ludzi spadające na jego głowę nie zmaterializowały się. Zrozumiał pan? On na pewno umrze od tej ogólnej nienawiści”.

W rzadkich przypadkach powrotu po zakończeniu wyroku pierwszym, co robiły ich własne żony, było sprawdzenie dokumentów powracającego z łagru, a potem, na wyścigi z właścicielem odnajmowanego mieszkania, bieg na milicję, aby zawiadomić naczalstwo o przybyciu męża.

Przede wszystkim: Człowiek nie lubi przypominać sobie złego. Ta właściwość ludzkiej natury czyni życie lżejszym. Proszę to sprawdzić na sobie. Wasza pamięć stara się zachować to, co dobre i jasne, a pozbyć się tego, co ciężkie i ciemne.

Rewolucja wykazała, że posiadanie domów to nie najpewniejsza lokata kapitału.

Symulantów i agrawantów Fiodor Jefimowicz nie demaskował. - Im się tylko wydaje – mówił ze smutkiem Łoskutow – że są symulantami i agrawantami. Oni są bardziej chorzy niż im się wydaje.

„Frontowe doświadczenia żołnierza nie potrafią człowieka przygotować do widoku śmierci w łagrach”.

Jest takie opowiadanie Anatola France'a Procurator Judei. I w nim Poncjusz Piłat nie może po siedemnastu latach przypomnieć sobie Chrystusa.

Zgodnie z tradycją, w rosyjskim procesie świadek nieznacznie różni się od oskarżonego i jego „udział” w sprawie wpływa ujemnie na jego przyszłość.

Hańba nie ma granic – a raczej granice jej są bardzo osobiste i każdy mieszkaniec celi śledczej ma inne wymagania w stosunku do samego siebie.

tłumczenie: Juliusz Baczyński