Link do wszystkich dokumentów

Kazimierz Ratoń

wypisy z Dziennika




Nie pragnę chwilami niczego więcej prócz miejsca, w którym pozwoli mi się spokojnie umrzeć.

Jedyną dostępną mi dziś wolnością jest myśl, że mogę przybliżyć godzinę śmierci.

Ci którzy unikają szczerości, niech wiedzą, że ona może być czasami ich jedyną własnością i najbardziej dumną wolnością. Rozumiem jednak, że do tego trzeba mieć choć trochę czystego sumienia.

Nie sposób dowieść jakiejkolwiek prawdy, jeśli się nie ma choć jednej pewności, której nie trzeba uzasadniać. (…)

Te chwile, gdy nie żyłem wcale. Te chwile, gdy żyłem za innych. Oraz te chwile, gdy wszystko było dekoracją i środkiem dla mojej umęczonej rozpaczliwej gry.

Znam tych, co nie myślą i nic nie czują. Żyją w pozorach i w mitach, w mistyfikacji świata i siebie. Tych, którzy nie są dobrzy ani źli, ani naturalni, ani sztuczni. Którzy wierzą w słowa, boją się słów, cieszą się słowami, gniewają słowami, tyranizują słowami, kochają słowami, nienawidzą słowami. Tworzą świat ze słów i kształtów, ze strojów i z bezruchu. Świat dziecinnej magii i dramatycznej śmieszności, groteskowej powagi i trywialnego śmiechu.

Moja walka z mistyfikacją. Z myślą, która jest pozorem. Z kostiumem, który przemocą nakładają mi na ciało. Z głosem, którym każą mi mówić. Z gestem, którym każą mi się posługiwać. Moja walka z tym czym nie jestem.

To nie Bóg umarł. To człowiek nie żyje.

Sztuka jako ratunek. Przed rozpaczą, obłędem, żywą śmiercią. (…)

Niech to się wszystko skończy raz na zawsze. Cisza, wielka cisza.

Stawać się – oto męka. (…)

Całkowity brak ducha w obecnej epoce. Świat staje się idiotycznym bełkotem i tyranią nicości.

Jeśli słyszy się o wolności, to jest to wolność gorsza od potwornego niewolnictwa.

Jeszcze nigdy dotąd  kłamstwa nie uchodziły w tak wielkim stopniu za prawdę …
Świat przenicowany.

Początkiem każdego niewolnictwa jest nieświadomość i brak woli.

Zadanie: odnaleźć ojczyznę, a jeżeli to niemożliwe, stworzyć ją.

Ekscytująca i urzekająca wizja samobójstwa.

Życie domaga się kompromisu i kłamstw. Dlatego jest zaprzeczeniem sztuki. Tworzy się zawsze przeciw życiu.

Starożytni czynili się częścią natury i w tym upatrywali swą wielkość i ośmielam się twierdzić, szczęście. Chrześcijanie zburzyli tę harmonię. Wszystko potem było szukaniem i utrwalaniem przeciwieństw i rozdźwięku.

Największym zadaniem skazanego jest zachowanie dumy i honoru.

Wszystkie kobiety są takie same w swej głupocie i małostkowości, w uporze i złości (…).

Brak mi tego niezbędnego oparcia jakim jest cynizm. Ginę bez niego.

Mamy dziś politykę, sztukę i życie stworzone przez robotników. Bliski jest koniec wszystkiego.

Życie jest zawsze przede wszystkim głupie i rzadko ludzkie.

Iść od komedii ku tragedii, od błazeństwa do powagi, od fikcji do prawdy życia i śmierci.

Nie pozwolić się zarazić myśleniem innych. Nie dopuścić do tego i nie dać się rozpuścić w masie.

Postępujący proces rozkładu wszystkich rzeczy, narodów, świata całego. Chaos i ogłuszający huk mechanizmów widać i słychać zewsząd.

Stać się opanowanym, milczącym, ironicznym … To bat śmiertelny dla durniów i strupieszałych pokrak.

Pracować nad odkryciem i wykształceniem w sobie cynizmu. Potem pogardy.

Tęsknię dziś za przeszłymi wiekami.

Odnaleźć siebie w próchnie. W cudzych grobach. Usłyszeć swoje serce w niekończącym się szumie strumienia, deszczy, burz, wiatrów, w śmierci. Stać się panem siebie samego. Znać cień swego gestu i najmniejszy odruch serca.

Wszystko jest komedią, udawaniem, monstrualną blagą. Nieszczęsne stwory człowiecze.

Wybór między kilkoma rodzajami niewolnictwa. Tylko to czasami pozostaje.

Szukać wstrętu, nienawiści, pogardy. Zabiegać o to, by stać się silnym.

Pospolitość jest zasadą. Trudno jej się oprzeć. I wiele trudnych chwil musi przejść ten, co nie chce być pospolity.

Przede wszystkim wolność. W każdym sensie i swym znaczeniu. Reszta – potem, albo wcale.

Niszczycielska furia idiotów. Wszystko spotwarza, zohydza, opluwa … Nic się im nie ostanie. Głupota to najgorsza dyktatura.
Ważnym zadaniem bogatego ducha, jest ciągła obrona przed duszami nędznymi i zdolnymi jedynie do występku.

Zamyślenie, długa kontemplacja, na której przeszkodzi stoi działanie, angażowanie się w rzeczy, które na to nie zasługują.

Milczenie to odwaga i opanowanie.

Zamknąć się w warownym zamku, na szczycie bezleśnej góry. Stanąć pod dziurą dach, i patrzeć w niebo. Mieć baszt za uszy, wiersze za ręce, resztę za swe ciało, które przegrało ze światem.

Jest trudno odsunąć się od świata oraz pozostawać samemu... Lecz czy nie jest to najgłębszy warunek i konieczność, by stworzyć dzieła wartościowe i by pozostawić trwały ślad po sobie.

Jaki jestem słaby w obliczu ohydy, fałszu, idiotycznych błazeństw, wulgarności, małpiej chytrości widocznej zewsząd i zawsze.

Samobójstwo jako niemożność życia z samym sobą i samemu.

Życie nie jest być może warte, by je przeżyć, ale człowiek sądzi, że jest tego warte. Teraz lub w przyszłości. Dlatego postanawia żyć. Wbrew i przeciwko temu, co głosi jego rozum ogarnięty zwątpieniem. Toteż żyje często nie wiedząc, czemu i po co. Ten wybór jest godzien zastanowienia.
Głęboko w mym sercu tkwi niewidoczna, nieuleczalna rana.

Żyć bez nadziei i bez jakichkolwiek złudzeń, teraz i na przyszłość – oto sztuka.

W każdym razie trzeba wytrwale zmierzać ku życiu autentycznemu. Hartować się w boju.

F. Schiller: „Nie dojrzało jeszcze to stulecie do mych ideałów, żyję myślą o owym świecie przyszłości, wolny obywatel między jeszcze zniewolonymi ludźmi. Jestem jak obraz epoki jeszcze nieistniejącej”.

Epoka zwyrodniałych kłamstw i ogłupiania wszystkich i wszystkiego.

Najgorsze kłamstwa – jeśli znajdą tylko sprytnego głosiciela – stają się prawdą dla ludu.

Prawda bywa przeszkodą w życiu. Kłamstwa mają smak słodyczy i narkotyku. Kto nie chce odurzenia.

Odrażające ubóstwa ducha i brak marzenia w nowoczesnej sztuce.

Nuda. Jeden z najokropniejszych stanów duszy. Nuda i nędza ducha …
Kobieta to podnieta, narkotyk i obiekt żywej nienawiści.

Może nadejść pokój, który stanie się pospolitą zgnilizną i beznadziejnością.

… im większa miernota, tym bezczelniejsza, niesmaczna, nachalna.

Niezgoda pospolita: gniew.

I cóż z tego, że nie jestem lub nie chcę być z tego świata?

Bezczelność i ohyda tych, co chcą sądzić i potępiać wyższych od siebie.

Żyć z napiętą i czujną uwagą, by nie dopuścić do nawet możliwości zarażenia się myślami innych.

Raz osiągnąć stan, kiedy się nie myśli nic i nic nie czuje.

Jeżeli jeszcze nie umarłem dla świata, to dziś pragnę takiej śmierci.

Stawałem się tym wszystkim czym nie jestem … Oto dziwaczna i bolesna śmierć.

Wszelkie choroby tego co żyje.

Straszliwa pustka jaka przenika świat pozbawiony nagle religii.

Okropne i duszące kleszcze nudy.

Po co żyć? Od tego by należało zacząć … Ale .. zupełna niezdolność do zadawania sobie pytań.

Wszystkie argumenty na rzecz życia nie są więcej warte od swego przeciwieństwa.

Czy mam stać się błaznem kłamiąc. … Zostawmy to innym.

Przyrzec sobie, że nie będzie się wykonywać jakiejkolwiek pracy, gdy się wie, że nie będzie do pewnego stopnia dobrze wykonana.

Cyrk. Oto do czego jest dziś zdolny człowiek.

S. Beckett: Czekając na Godota, Ostatnia taśma Krappa, Końcówka, Molloy – najlepszy i najbardziej przejmujący wyraz agonii i rozkładu rzeczy.

Przeklęty wyniszczający śmietnik słów …

Zabronić sobie często kobiet. To oczyszcza i wzmacnia.

Stworzyć dzieła najbardziej pesymistyczne, ponure, bezwzględne.

Wyśmiać! Wyśmiać krańcowo to, co mnie otacza … I siebie wewnątrz tej zidiociałej dekoracji.

Żadnych kompromisów i podejrzanych układów. Nawet z sobą samym.

Z czego robi się dzieło, jeśli nie również – a może przede wszystkim – z najgłębszego niezadowolenia, z wielu tęsknot i poczucia jałowości rzeczy.

Obyczaje zamiast kultury – oto czym dziś stało się życie publiczne. Stąd błazeństwa i udawanie.

Człowiek o kilku twarzach. Człowiek o stu twarzach … Wreszcie człowiek bez twarzy.

Natura milczy. I to jest głos najdonioślejszy …

L.F. Celine – Podróż do kresu nocy: „Ludzi i tylko ludzi trzeba się bać”. Poza tym to powieść – prawda . (…)

Twarze krów. Zabawne! Wiele z nich ciekawsze od ludzkich.

Głupota polskiej arystokracji i chytra ciemnota ludu.

Saint Just: „Lud nigdy nie jest suwerenny”.

S. Beckett: „Wolę Francję w czasie wojny niż Irlandię w czasie pokoju”.

Tak, trudno jest jednak przyznać, że się racji nie ma.

Przeszkody w postaci kobiet.

Dziś łatwiej niż kiedykolwiek można zasłużyć na miano psychicznie chorego.

Większość ludzi funkcjonuje dzięki temu, że ma bat nad sobą. Jest on smutnym narzędziem powstrzymywania poziomu ordynarności i wulgarności ludzi prymitywnych. Strach kieruje ich życiem i działaniem. Nie są oni zdolni wyobrazić sobie nic innego niż własną wulgarność. (…)

Im większy głupiec, tym bardziej chce, by mu potakiwano i tym bardziej jest rozradowany, gdy mu się przyzna rację. Nawet jeśli jest oszukiwany.
- Oto przygnębiający poziom.

Ludzie mądrzy najsurowiej osądzają samych siebie. Negują siebie we własnych oczach. (..)

Przeraźliwe, irytujące odsłony życia. Nędzne syreny rychłego zdychania.

Oczyścić się nawet z możliwości urazy i goryczy.

Hipolit Taine: „Żeby zrozumieć ludzi i świat, trzeba zajść samemu do progu samobójstwa lub granic szaleństwa choć raz w życiu”.
„Żeby pojąć życie w świecie – trzeba uprzednio wiedzieć, że jest ono zwichnięciem wszelkiej prawdy”.

S. Żeromski: „Nikczemny jest ten naród polski! Samowiedzy nie ma dziś ani w szlachcie, ani w chłopie. Widzę tylko olbrzymią moralną nędzę.

„To poeta – oto cały sekret. To wielkie serce, które ukochało wszystko,co małe, pogardzane, co smutne.  Prus – to serce ludzi”.

„Nędza, w jakiej pogrąża się człowiek rozwinięty intelektualnie, wyradza w nim najpiękniejsze z uczuć i najpiękniejszą z myśli ludzkich – litość”.

H. Taine: „Pisząc Szekspir nie tylko przeżywał to, co my, lecz wiele jeszcze innych rzeczy. Gdyby mu wypadło pisać dzieje psychologii, toby powiedział wraz z Esquirolem: człowiek to aparat nerwowy, rządzony przez temperament, skłonny do halucynacji, poruszany niepohamowaną namiętnością, z natury nierozsądny, mieszaniec zwierzęcia z poetą, powodowany natchnieniem zamiast rozumu, zmysłowością zamiast cnoty, wyobraźnią zamiast trzeźwości sądu, a przez decydujące choć złożone okoliczności, popychany na oślep ku cierpieniu, występkowi, obłędowi i śmierci. [H.A. Taine Historia literatury angielskiej. Tłumaczenie. E. Orzeszkowa W-wa 1900]

Urodziłem się w wieku kłamstw, nieprawości i daremnych, ohydnych zbrodni. To epoka nieustannych przewrotów.

Pot i krew w moim poczęciu.... Ból.

Gdyby nie było mnie kilku, czy mógłbym znieść życie? I siebie samego?

Uspakajająca siła koncentracji. I obojętność.

Napisać rzecz, w której zalegnie milczenie. Napisać rzecz ostateczną.

Kłamstwa stały się dziś uświęcone jak nigdy dotąd. I wyznaczają plugawe drogi.

Wyzwolenie jako cel. Przede wszystkim umysłu. Potem sumienia.

Oczekiwałem dziś Boga. W każdym razie tak rozumiem swoją twarz długo i nieruchomo uniesioną ku niebu.

Zawsze się istnieje. Niepodobna się unicestwić i to jest też cierpienie.

Hipolit Taine: „Nie nieszczęście, lecz szczęście jest w życiu anomalią, wyjątkiem, nienaturalnością. Urodziłeś się po to, aby cierpieć, walczyć – i w cierpieniu umrzeć”.

A. Rimbaud: „Prawdziwe życie jest nieobecne. Nie ma nas w świecie”.

Postanowić sobie, że nie będzie się mówiło.

S. Witkiewicz: „To społeczeństwo, z którego wypruto wszelkie idee, zastąpiono je interesem, społeczeństwo płaskich spekulantów, płytkich miłostek, uganiania się za łatwym powodzeniem i robienia sobie cnoty obywatelskiej ze zręcznego bogacenia się, to społeczeństwo było takie, że żyć w nim było niepodobna, trzeba się było powiesić, uciekać lub żyjąc wśród niego, żyć poza nim.

Bungo z powieści Witkacego: Uważam, że poza stosunkiem swoim do społeczeństwa, człowiek ma siebie samego dla siebie samego i o najistotniejsze wartości powinno mu przede wszystkim chodzić.

Arogancja i pycha tych, którym się zdaje, że wszystko jest jasne, że wszystko można zrozumieć, wyjaśnić, wytłumaczyć.

M. Dąbrowska: „Doświadczam okropnych strachów, depresji, nieomal czarnej melancholii dostaję w poczuciu mojej niemocy.

Sztuka, literatura mają być fantazją, fikcją. Lecz taką, która oddaje istotę i sens rzeczy oraz prawdę.

Obecna epoka: jedna z najgłupszych.

Mój dom wypełniony rozpaczą. Dom, którego nie ma. Mam zaledwie mieszkanie.

Lepiej zginąć niż upaść ostatecznie.

Gdzie jest medytacja, tam bywa i głębia.
Gdzie gadulstwa zbyt wiele, tam też grozi nędza.

Obłęd to nic strasznego. Najgorszym jest zwieść samego siebie.

F. Nietzsche: „Kłamstwo potrzebne jest życiu”.

Zniszczyć kłamstwo? Ilu by pozostało przy życiu?

Tytuł filmu: Wszystko na sprzedaż... Oto smutna konkluzja z życia niektórych.

Być szczerym to jest sprowokować ostateczną, powszechną wrogość, wściekłość i nienawiść.

Życie byłoby zupełnie znośne, gdyby człowiek pogodził się i czcić zaczął panujące wszędzie głupstwa, kłamstwa, błazeństwa i zrupieciałe mity. Ale one właśnie, prawda o nich, stają się nieznośne i upokarzające dla każdego, kto jeszcze zdołał im się oprzeć, kto nie roztopił się w powszechnym zidioceniu i fałszu.

Mieć się na baczności przed wulgarnością. I przed wulgarnymi, których jest zbyt wielu.

Ponury i nieludzki świat, gdzie jest się nieustannie sądzonym, potępianym, szkalowanym. Szpiegostwo i donosicielstwo objęte przymusem.

Zasady powszechnej głupoty brukują ulice miast i zastępują drogowskazy.

O święta samotności, której nigdy za wiele!

K.K. Baczyński: „Jest wokoło ten rzeczy niepokój”.

Dające do myślenia słowa pewnej staruszki: „Życzę Panu by doścignął Pan marzenia o sobie samym”.

W medytacji tkwi nieobliczalna siła... Zatopić się w niej całkowicie.

O głupoto i wulgarności tych co zwą się ludźmi. Jesteście najpotężniejsze i najbardziej nieśmiertelne z tego co żyje na ziemi.

Zrozpaczona dusza w momencie gdy czuje i uświadamia sobie kruchość i niepewność rzeczy. Oraz nietrwałość samej siebie.

Istnieć w sobie, dla siebie i z samym sobą. Ilu to zna i potrafi?

Życie prywatne: prawo do pozostawania z samym sobą.

Tylko pycha i głupota nie zna nicości.

Śmietniki jakie pozostają po egzystencjach.

Prawdziwe bywa czasami coś tylko dlatego, że ten, kto to „coś” głosi czułby się śmiertelnie obrażony, gdyby owe „prawdy” podważyć. I oczywiście sroga ukarałby obrazoburcę. Stąd często „prawdą” są mistyfikacją i wiążą się silnym węzłem z głosicielami.

Kłamstwa głoszone jako prawdy potrzebują milczenia i obojętności tych, co istnieją inaczej …

Najsmutniejsze i najgorsze są te kłamstwa, w które ich głosiciele wierzą jak w prawdę.

Wartość nie musi zwyciężać, aby udowodnić, że jest wartością. Ci którzy tak sądzą, w istocie nie wiedzą, czym ona jest i tym samym niszczą ją lub pozbawiają znaczenia. I po to rozpętują walkę, by dowieść przeciwnego.
Idę „w imię”.

Wartości, podobnie jak prawdy, nie potrzebują dowodu. Niewolnicy doktryn, jakich było wielu w historii. Niszczył ich strach, niepewność jutra i ciągła konieczność demonstracji – nawet wobec siebie – tego, że są prawomyślni.

Ależ tak, znam takich co żyją tylko dlatego, że są tchórzami!

Czym jest życie bez napięcia, ekstazy, trwogi, rozpaczy.

Wstrząsnąć tymi żywymi trupami, jakich codziennie spotykam. Ukazać im to, czego nie wiedzą i nie czują.

Ja, samotny aktor na pustej scenie, przed widownią, gdzie nie ma ani jednego widza.

Daremność, jak tkwi w przesuwających się wskazówkach zegara.

Człowiek o kilku twarzach a może w kilku maskach.

R.M. Rilke: „Kto mówi o zwycięstwach? Przetrwać – oto wszystko”.

Najgorszym cierpieniem bywa myśl, że ani śmierć ani samobójstwo nie rozwiązują niczego.

To stulecie nie ma ludzi wielkich... najgorsze, że zaczyna się o nich milczeć. Są pomnikami... A przecież wielkość nie zna pomników lub nie dba o nie. Lub pomniki nie są na miarę tych ludzi. Reszta bywa nędzą, głupotą, reklamą, kłamstwem i brednią... Wszystko staje się marne w tej epoce... Kiedy nie ma wielkości politycznej, artystycznej, lub ludzkiej, świat i ludzie umierają. To haniebna agonia.

H. Michaux: „Zaciskam żeby przed życiem”.

Jak najwięcej medytacji o śmierci. Skoro to i tak nastąpi.

Piekło jakim jest życie między ludźmi małymi i głupimi.

Żądza wieczności wydaje się chwilami spalać mnie całego.

Tam gdzie rzecz każda coraz bardziej krwawi,
Tam są też świnie, by wszystko plugawić.