Link do wszystkich dokumentów

Wypisy z książki J.A Prokopskego Egzystencja i tragizm


Świadomość śmierci intensyfikuje ludzką energię i potencjał oraz przeciwstawia się biernemu i małostkowemu traktowaniu życia.

„Jak wykluczyć samego siebie?” - pyta Bergson -. Innymi słowy, jak wyeliminować swój byt, który ową nicość sobie uświadamia. Wynik postawionego pytania, jak można by się spodziewać, jest negatywny. Filozof pisze: „Widzę siebie unicestwionym tylko wtedy, jeśli przez akt pozytywny, jakkolwiek mimowolny i nieświadomy, już wskrzesiłem sam siebie. Tak więc wszystko na próżno, zawsze coś postrzegam, bądź od zewnątrz, bądź od wewnątrz”. Dlatego nicość – według Bergsona – jako absolutna pustka jawi się niemożliwością dla naszego umysłu, nie mówiąc już o jej realnym istnieniu.  

Nicość jest przeto tym, co doświadczane jest w trwodze, ale czym jest owo „doświadczenie?” Jest tym, co nie daje oparcia. Jest „żadnym”, czyli nicością.

Zaryzykować i postawić możemy tezę, iż to skończoność wzbudziła uczucie wyobcowania.

W powszechnej opinii autentyczne życie jest oparte na właściwym zrozumieniu ludzkiej kondycji. Co może oznaczać wierność samemu sobie, autentyczność działań moralnych, wewnętrzną interioryzację zasad i norm, które w postępowaniu pozbawionym autentyczności, a zatem niemoralnym, są wobec własnego Ja czymś zewnętrznym i nieakceptowalnym.

„Rzucenie w świat” symbolizuje „wynurzenie się” z nicości.

Upadek w codzienność, bycie rzuconym w powszechność, może bowiem poprzez związaną z tym trwogę zapoczątkować naszą mozolną drogę wznoszenia się ku bardziej autentycznemu sposobowi bycia. Upadek jest zatem jakby niezbywalnym składnikiem egzystencji ludzkiej. W nim to człowiek, jakby w bytowym uśpieniu, przestaje poszukiwać sensu, stawiać pytania. Przyjmuje natomiast z góry ustalone odpowiedzi, zapomina o tym, iż jest on osadzony pośród przestrzeni i czasu, w których to rozgrywa się tragiczna farsa jego życia.

Destrukcyjnym skutkiem Się jest tutaj przede wszystkim to, że neguje ono Ja, neguje osobowość, niszczy indywidualność.  

W tym „bezkształtnym” tragicznym sposobie bytowania, ludzkie zachowanie jest zdeterminowane przez zwyczaj, konwencjonalną bezmyślność, lub po prostu to, czego żąda dasMan.

Samo słowo „Jestem”, mimo wszystkich swych atrybutów, jest pojęciem prostym i abstrakcyjnym, póki się go nie umiejscowi w przestrzeni i czasie. Musi się określić „gdzie jestem”. Dlatego do czasownika sein należy dodać przedrostek do „tu”, tj „być tu”, Daisen. Da oznacza świat, w którym „jestem” (…).

Są jednak tacy, którym rezygnacja z „bycia-samym-sobą”, na rzecz „bezosobowego istnienia” nie sprawia dużego kłopotu. Prawdę mówiąc, te „ludzkie podegzystencje” nie zauważają nawet tego faktu, a może zwyczajnie – nie chcą. Kierkegaard, mistrz ironii i paradoksów, uważał, że ludzie przewrażliwieni są na punkcie utraty tego, co materialnie posiadają, natomiast „utracić siebie” - nie stanowi dla nich problemu.

Rzecz jasna, że cierpienie, którego doznajemy poprzez uczestnictwo w relacji z innymi ludźmi jest o wiele bardziej dojmujące niż każde inne.   

Otóż okazuje się, że ludzie są jakby zakłamani wobec samych siebie, przyjmują z powodzeniem takie interpretacje swych dążeń i zachowań, które są adekwatne do uznanych przez nich standardów wartościowań. Natomiast niekorzystne dla siebie interpretacje dążeń i zachowań zawoalowują poprzez wyszukane sposoby psychologiczne.

Stąd nieodzowne staje się posiadanie jakiejś hierarchii wartości, by w jej myśl podejmować tak niełatwe życiowe decyzje. Grzech bowiem, powie w ślad za św Pawłem Kierkegaard, skłania człowieka do wyboru tego, co tylko z pozoru bywa dlań dobre. 

Niestety niektórzy filozofowie, jak i zwykli śmiertelnicy, pragną pomyślności za wszelką cenę, bywa że za cenę prawdy. Nie chcą dopuścić do siebie świadomości, że jesteśmy zagubieni, że wszelkie intelektualne mistyfikacje jedynie oddzielają nas od autentyzmu naszego człowieczeństwa. Dlatego traktują różne próby odsłonięcia prawdy egzystencji za nihilistyczne.

Sokrates jawi się nie tylko jako myśliciel, który rozprawiał o tym, jak najlepiej żyć, ale przede wszystkim jako pierwszy filozof, który został za to skazany na śmierć.

Bowiem w zakresie subiektywności tegoż bytu, wszelka ogólność, inaczej metafizyka, zawodzi. Tutaj indywidualna odpowiedzialność zostaje przemieniona w teoretyczne pytanie, dla którego znaleźć będzie można całą mnogość alternatywnych odpowiedzi. Podobnie jak umiejscowienie pytania o odpowiedzialność w sferze tego, co dotyczy jedynie spraw psychologii, sytuuje odpowiedź w świetle estetycznej perspektywy. Natomiast etyczna egzystencja albo moralna samoświadomość jest wyraźnym warunkiem, pod którym egzystujący pojedynczo staje się w pełni odpowiedzialny za swój wybór i podjęte działanie, mówiąc wprost, za realizację swych egzystencjalnych możliwości.

W tym punkcie Sartre zgadza się z Heideggerem i twierdzi, że wolność ontologiczna wyrażona w prozie codzienności, uzyskuje najczęściej wynaturzona formę. Bowiem z faktu, iż każdy człowiek jest wolny, nie musi koniecznie wynikać, że potrafi on ową wolność właściwie wykorzystać, czyli stać się egzystencją autentyczną.


J.A Prokopski, Egzystencja i tragizm
Dialektyka ludzkiej skończoności.

Krytyka nowożytnej i współczesnej myśli egzystencjalistycznej


Z okładki książki:

Książka J.A Prokopskiego to prawdziwa egzystencjalna perć prowadząca ku głębi ludzkiego doświadczenia, jakim jest tragizm skończoności. Będąc krytyką nowożytnej i współczesnej myśli egzystencjalistycznej, siłą rzeczy mówi o chorobie niebycia, wyobcowaniu, wyborze, autentyczności, o skończoności ludzkich relacji, śmierci będącej misterium nicości, by wreszcie odnieść się do wartości nihilizmu. Problemy te odczytywane są głównie z perspektywy Kierkegaarda, Heideggera, Sartre'a, Marcela, Tillicha a także Szestowa, Dostojewskiego, Nietzschego oraz Lavinasa, Bubera i przedstawicieli psychoanalizy. Myślicieli, których spojrzenie znikąd sprawia, że balansują na krawędzi istnienia, poszukując w agnostycznym półmroku swego usprawiedliwienia i sensu. Stąd, lektura tej książki prowadząc w objęcia niebytu, może zakłócić „odwieczny” spokój jej czytelnika, którego Autor zaprasza do myślenia, rozmowy, interpretacji, czyli do uprawiania filozofii egzystencji.

Aleksander Szajkowski