Link do wszystkich dokumentów


Nisargadatta Maharaj


Jeżeli komuś można przypisać miano zbawiciela, to z pewnością przysługuje ono Nisargadattcie Maharajowi. Dzięki niemu możemy być zbawieni.... „Co oznacza bycie zbawionym. Zbawionym od czego? Od iluzji. Zbawienie to zobaczenie rzeczy takimi jakimi są” mówi ten mistrz. I nie poprzestaje na tym, jasno wskazując nam na rzeczywistość. A jaka jest rzeczywistość? No, z pewnością nie taka jak ją sobie wyobraża zwykły człowiek. Zwykły człowiek jest całkowicie pogrążony w ignorancji, ignorancji, która choć nie ma początku, może być jednak zakończona. Tkwi ona tak głęboko w naszym doświadczeniu, że praktycznie bez podpowiedzi z zewnątrz sami nie dalibyśmy sobie z nią rady. Dlatego Budda mówi o dwóch warunkach niezbędnych by u zwykłego człowieka mógł się pojawić właściwy pogląd. Jednym z nich jest właśnie „głos drugiego”, drugi to odpowiednie skierowanie uwagi. Oto co o pierwszym warunku mówi Maharaj: „Wpierw tworzysz świat, dalej 'ja jestem' staje się osobą, która z jakiś względów nie jest szczęśliwa. Udaje się ona na poszukiwanie szczęścia, spotyka Guru, który mówi jej: 'Nie jesteś osobą, odkryj kim jesteś'. Robi to i wychodzi poza”. - „Dlaczego nie dokonuje tego od samego początku?” -”Nie przychodzi mu to do głowy. Potrzebuje kogoś by mu powiedział” - odpowiada mistrz. A zatem o czym mówi mu Guru? - Oczywiście o Czterech Szlachetnych Prawdach. Jak sama nazwa wskazuje, są one szlachetne, ariya, i są postrzegane tylko przez szlachetnych, którzy widzą rzeczy takimi jakimi one są, bez zniekształceń spowodowanych ignorancją. Być może ktoś obeznany z naukami Nisargadatty Maharaja zdziwi się – bo przecież o Czterech Szlachetnych Prawdach nauczał Budda a nie Nisargadatta Maharaj. Tu trzeba podkreślić, że wgląd w te prawdy to bezpośrednie doświadczenie gdzie widzi się rzeczy takimi jakimi są, a są one właśnie takie niezależnie czy patrzy Budda czy Nisargadatta Maharaj. Każdy kto wyeliminował ze swego doświadczenia złudzenie widzi tak samo, różnica może mieć miejsce tylko na poziomie opisu swego doświadczenia. Prawdy ariya mówią o cierpieniu i jego wstrzymaniu. Co zatem dla naszego mistrza jest cierpieniem, co jest wstrzymaniem cierpienia? „Być to cierpieć, czym węższy krąg mojej samoidentyfikacji, tym dotkliwsze cierpienie powodowane pragnieniem i lękiem”. Co zatem jest wstrzymaniem cierpienia – w buddyjskiej terminologii Nibbaną? No cóż, chyba się domyślamy: „Ty jako osoba, wyobrażasz sobie, że Guru jest zainteresowany tobą osobiście. W żadnym razie. Dla niego jesteś uciążliwością i przeszkodą, którą trzeba usunąć jako czynnik ze świadomości”. Dlatego też Sutty Kanonu Palijskiego mówią o Nibbanie jako o wstrzymaniu istnienia. Tu warto podkreślić tylko, że wstrzymanie istnienia jest całkowitym zmieceniem tego pojęcia ze świadomości, zarówno jego pozytywnej jak i negatywnej formy istnienia – nieistnienia. To może wydać się niezbyt atrakcyjną propozycją dla czytelnika będącego osobą … Jednak powinien on mieć świadomość tego, że jego przekonanie o tym, że jest osobą żyjącą w świecie jest złudzeniem, a życie złudzeniami siłą rzeczy nierozerwalnie musi nieść ze sobą cierpienie. Nisargadatta Maharaj: „Zanegowanie personalnej egzystencji budzi lęk, ale musisz się z nim zmierzyć...” Tu od razu czytelnik z pewnością zada pytanie „skoro nie jestem osobą to czym jestem?” Na to Maharaj daje zaskakującą odpowiedź: „Wystarczy wiedzieć czym nie jesteś”. Myślę, że dobrze będzie się zapoznać z pewnym krótkim dialogiem, który powinien nam wyjaśnić co dokładnie ma na myśli mistrz.


Pytający: „Pamiętam, że przeczytałem gdzieś o tym, że to kombinacja przestrzeni i czasu jest przyczyną naszej niewoli, od tego czasu zastanawiałem się jak to możliwe by przestrzeń i czas powodowały zniewolenie.

Maharaj: Wyjaśnijmy sobie o czym właściwie mówimy. Co masz na myśli przez „niewolę” i niewolę kogo? Jeżeli jesteś zadowolony z tego świata który uważasz za realny i ze sposobu w jaki cię traktuje, gdzie w tym dla ciebie jest zniewolenie?

Pytający: Przyznam, że świat wydaje mi się dość realny, ale faktycznie to nie jestem zadowolony z mojej w nim roli. Odczuwam głębokie przekonanie, że musi być coś znacznie więcej w życiu, niż ot tak je przechodzić, jak to robi większość z nas, bez żadnego określonego celu, ledwie rutynowo. Z tego punktu widzenia myślę, że życie samo w sobie jest zniewoleniem.

Maharaj: Kiedy używasz słowa „ja" jakie dokładnie masz o sobie wyobrażenie? Kiedy byłeś dzieckiem, uważałeś się za nic innego niż dziecko i do szczęścia wystarczyły ci zabawki. Później, byłeś młodym mężczyzną, z siłą w swych ramionach wystarczającą by ruszyć z miejsca parę słoni, myślałeś, że możesz zmierzyć się ze wszystkim i z każdym na tym świecie. Teraz jesteś w średnim wieku, nieco osłabiony, jednakże cieszysz się życiem i jego przyjemnościami i myślisz, że jesteś szczęśliwym człowiekiem sukcesu obdarzonym miłą rodziną. Obecnie masz o sobie wyobrażenie, które jest całkiem odmienne od wyobrażeń które miałeś uprzednio. Przypomnij sobie siebie dziesięć lat temu i jeszcze dalej dwadzieścia lat temu, które z tych wyobrażeń jest prawdziwym „tobą”? Czy kiedyś o tym myślałeś? Czy jest jakaś szczególna tożsamość którą możesz nazwać swoją własną i która pozostaje na zawsze z tobą, niezmienna i niezmienialna?

Pytający: Teraz gdy o tym wspomniałeś, przyznaję, że kiedy używam słowa „Ja” nie mam konkretnej idei o sobie samym i zgadzam się, że jakąkolwiek ideę miałem o sobie samym, zmieniała się ona z latami.

Maharaj: Cóż, jest coś co pozostało niezmienne przez te wszystkie lata, podczas gdy wszystko inne się zmieniało. A jest to stałe poczucie obecności, poczucie że jesteś. Te poczucie, czy odczucie „ja jestem” nigdy się nie zmieniło. To twoje stałe wyobrażenie. Siedzisz przede mną. Wiesz o tym poza wszelką wątpliwością, bez żadnej potrzeby potwierdzenia tego przez kogoś innego. Tak samo wiesz, że jesteś, że istniejesz.


Oczywiście, rozmowa ta była jak zwykle w przypadku Nisargadatty Maharaja interesująca aż do samego końca, my jednak zatrzymajmy się tutaj, by się nie rozpraszać i skoncentrować się na jednym problemie. „Ja jestem” jest u zwykłego człowieka stale obecne i dalej dochodzi u niego do samoidentyfikacji, gdzie zwykły człowiek myśli o sobie „jestem tym” , „to moje ja”. Niestety to determinowanie czynów samoidentyfikacji sprawia, że niejako ucieleśniamy się w świecie. Ale w świecie nie czeka nas nic poza narodzinami, starością i śmiercią. Dlatego Maharaj mówi: „Wszystko czego potrzebujesz to pozbycie się tendencji do określania siebie". Innymi słowy radzi on zaakceptować postawę „ja jestem” ale w żadnym wypadku nie definiować się „jestem tym”.


Maharaj: „Idee: 'urodziłem się w pewnym miejscu, danego czasu, z takich a takich rodziców i teraz jestem tym a tym, żyjącym gdzieś, ożenionym z kimś, ojcem kogoś, zatrudnionym przez kogoś' itd, nie są nierozłączne z poczuciem 'ja jestem'. Nasza zwykła postawa to 'ja jestem tym'. Odseparuj zdecydowanie i trwale 'ja jestem' od 'tym' i spróbuj poczuć co to znaczy być, po prostu być, bez bycia 'tym' czy 'tamtym'. Wszystkie nasze nawyki idą przeciwko temu i zwalczanie ich jest długie i czasami trudne ale czyste zrozumienie wiele pomaga. Czym jaśniejsze twoje zrozumienie, tym szybciej dojdziesz do końca twych poszukiwań i zrealizujesz swoje bezgraniczne istnienie".


Tu tylko uwaga, że Nisargadatta Maharaj nie jest Buddą – geniuszem logiki i czasami zdarza mu się popaść w werbalną sprzeczność. Byt, czy istnienie z samej swej natury nie może być bezgraniczny. Cokolwiek jest jest podmiotem czasu i przestrzeni. Dlatego Budda stosuje raczej zasadę „o czym nie można mówić, o tym należy milczeć”. Ta niezgoda między Buddą i Nisargadattą Maharajem jest tylko na płaszczyznie werbalnej i może być pożywką dla profesorów filozofii. Dla praktyka ważne jest to, że między Buddą a Maharajem jest zgoda co do tego czym jest Nibbana a jest ona wstrzymaniem wyobrażenia „ja jestem”. Nisargadatta Maharaj: „'Ja jestem' jest dla wszystkich nas, ponad 'ja jestem' leży ogrom światła i miłości. Nie widzimy tego ponieważ patrzymy gdzie indziej". A zatem możemy powiedzieć, że Nisargadatta Maharaj używa ignorancji na poziomie pre-refleksyjnym - wyobrażenie „ja jestem”- by skłonić zwykłego człowieka do porzucenia ignorancji na poziomie refleksyjnym, która objawia się jako determinowanie czynów samo-identyfikacji „ja jestem tym”, „to moje ja”. Budda jest bardziej radykalny i radząc byśmy widzieli od początku wszystkie rzeczy tak: „to nie moje, tym nie jestem, to nie moje ja”  podkreśla, że samo „ja jestem” jest li tylko wyobrażeniem, które trzeba usunąć.  Warto zauważyć, że większość buddystów zupełnie nie rozumie Nauki Buddy ... Starajc się sobie i innym dowieść, że nie ma duszy bezkrytycznie akceptują postawę „ja jestem”, która jak najbardziej jest u nich obecna... I dodatkowo wzmacniają ją przez taką identyfikację jak „jestem buddystą”.


Niestety nawet jeżeli wierzymy, że wizja rzeczywistości Buddy i Nisargadatty Maharaja jest słuszna i że nie jesteśmy osobą, to nie oznacza że mamy właściwy pogląd. Właściwy pogląd oznacza bezpośrednią wiedzę a ta może przyjść wraz ze spełnieniem drugiego warunku – odpowiedniego skierowania uwagi. Na czym to polega? Maharaj: "Jak osobowość dochodzi do istnienia? Przez pamięć. Przez identyfikowanie teraźniejszego z przeszłym i projektowanie tego w przyszłość. Myśl o sobie jako o momentarycznym, bez przeszłości i przyszłości i twoja osobowość zniknie". Otóż to. Złudzenie bycia osobą jest nierozerwalnie związane ze złudzeniem czasu i traktowaniem przestrzeni jako obiektywnej. Położenie kresu złudzeniu czasu kładzie kres osobie. Maharaj: „To tylko twój umysł czyni cię zagrożonym i nieszczęśliwym. Antycypacja czyni cię zagrożonym, pamięć nieszczęśliwym. Przestań błędnie używać swego umysłu i wszystko będzie z tobą dobrze. Nie musisz tego uporządkowywać, samo się uporządkuje jak tylko zrezygnujesz z wszelkiej troski o przeszłość i przyszłość żyjąc całkowicie w Teraz". - "Ale teraz nie ma wymiaru! Stanę się nikim, niczym!" - "Dokładnie. Jako nic i nikt jesteś bezpieczny i szczęśliwy. Możesz mieć to doświadczenie na życzenie, tylko spróbuj".

Życie w Teraz jest fundamentalną praktyką mogącą szybko doprowadzić do transformacji naszego doświadczenia w doświadczenie ariya, tyle że … dużo łatwiej o tym pisać niż praktykować to w codziennym życiu. Niestety. Trochę filozofii, polegającej na dokładnym badaniu doświadczenia może być przydatne. Musimy nie tylko odrzucić koncepcję „bycia w świecie” musimy tą naszą nową wizję wcielić w życie. "Jesteś pomieszany ponieważ wierzysz, że jesteś w świecie a nie świat w tobie. Kto pojawił się pierwszy, ty czy twoi rodzice. Wyobrażasz sobie, że się urodziłeś pewnego czasu w pewnym miejscu, że masz ojca i matkę, ciało i imię. To twój grzech i twoja klęska".


A zatem jakie jest lekarstwo na nasze bycie w świecie? Oczywiście dezidentyfikacja i traktowanie wszystkich rzeczy tak: „to nie moje, tym nie jestem, to nie moje ja”. Maharaj:

"Nie ma nic na co mógłbym wskazać i powiedzieć 'jestem tym'. Ty identyfikujesz się ze wszystkim tak łatwo, ja znajduję to niemożliwym. Uczucie 'nie jestem tym czy tamtym', ani że nie ma niczego co byłoby moje, jest u mnie tak mocne, że jak tylko jakaś rzecz czy myśl się pojawia, zjawia się także od razu poczucie 'nie jestem tym'”. - Czy to znaczy, że spędzasz czas powtarzając „tym nie jestem, tamtym nie jestem”? - "Oczywiście, że nie. Tylko werbalizuję dla twojego dobra".


Poczucie „to moje” kreuje zniewolenie, gdyż właśnie to zawłaszczenie kładzie podwaliny pod wyobrażenie „ja jestem”. „,Ja' i 'moje' są fałszywymi ideami, nie mającymi podstaw w rzeczywistości. Stworzone są przez umysł, władają swym kreatorem tak długo jak bierze je on za prawdziwe. Gdy zakwestionowane, znikają”. „Wyobrażasz sobie, że twa wartość wzrośnie przez posiadłości. To jak złoto wyobrażające sobie, ze dodanie miedzi polepszy je. Eliminacja i oczyszczenie, wyrzeczenie się wszystkiego co obce twej naturze wystarcza. Cała reszta jest próżnością”. „To czego potrzebujesz przyjdzie do ciebie, jeżeli nie będziesz chciał tego czego nie potrzebujesz. A jednak tylko paru ludzi osiąga ten stan całkowitej beznamiętności i oderwania. To bardzo wysoki stan. Sam fundament wyzwolenia".


Fundamentalną praktyką dla Maharaja jest bycie obserwatorem a nie aktorem. Nie identyfikować się z niczym, obserwować wszystko co wobec nas zewnętrzne, na przykład uczucia czy myśli. "Nie widzę różnicy między mną a tobą. Moje życie jest sukcesją wydarzeń tak jak i twoje. Tylko ja jestem nieprzywiązany i widzę przemijające widowisko jako przemijające widowisko, podczas gdy ty tkwisz w rzeczach i poruszasz się wraz z nimi".


I tak spokój niezmiennej Nibbany jest w zasięgu naszej ręki. Po otrzymaniu podpowiedzi z zewnątrz i dzięki odpowiedniemu skierowaniu uwagi Nisargadatta Maharaj zrealizował Nibbanę tutaj i teraz w ciągu trzech lat. Jeżeli chcemy tego spokoju, możemy go mieć. Tyle, że musimy sobie nań zasłużyć...


-Z pewnością wszyscy zasługują na spokój.

-Tylko ci zasługują na spokój, co go nie zakłócają.

-W jaki sposób zakłócam spokój?

-Przez bycie niewolnikiem swych pragnień i lęków.

-Nawet jeżeli są usprawiedliwione?

Emocjonalne reakcje zrodzone z ignorancji czy nieuwagi nigdy nie są usprawiedliwione. Szukaj czystego umysłu i czystego serca. Wszystko czego potrzebujesz to być wyciszenie czujnym, dociekając swej rzeczywistej natury. To jedyna droga do spokoju.


Dla poszukiwacza Prawdy, książka pod dość niefortunnym tytułem „I am that” to prawdziwy niezbędnik. Niefortunnym, gdyż jak wykazaliśmy by doświadczenie Maharaja stało się i naszym, wymagana jest praktyka „I am not that”. Jest to tytuł tym bardziej niefortunny, że „owoc” praktyki jawi się jako całkowita wolność od myśli „ja jestem” . Nisargadatta Maharaj: Nieśmiertelność jest wolnością od poczucia „ja jestem”. Nie jest to jednak wygaszenie. Przeciwnie jest to stan nieskończenie bardziej przytomny i szczęśliwy niż mógłbyś sobie to wyobrazić. Tylko świadomość „ja” jest nieobecna.

Tu tylko można napomknąć, że Budda opisuje Nibbanę właśnie jako wygaszenie, wygaszenie chciwości, nienawiści i złudzenia. Zanim ustalona zostanie niezgodność na poziomie werbalnym, dobrze jest ustalić znaczenie konkretnych słów.


Niestety w tym wszystkim jest jedno małe ale.... które nie pozwala nam rekomendować tego mistrza jako 100% wiarygodnego. Już w swej pierwszej książce Maharaj skłaniał się do niebezpiecznego nauczania „nie ma działającego”. To prawda, że w rzeczywistości arahat jest nie do znalezienia tutaj i teraz – co powinno być dla nas zrozumiałe, wraz ze wstrzymaniem wyobrażenia „ja jestem”, nie ma nikogo, żadnej osoby o której moglibyśmy coś powiedzieć, tyle że ten u kogo te wyobrażenie jest obecne ... jest działającym, i Budda zamiast spontanicznego działania, zalecał raczej ciągłą refleksję nad swymi działaniami. Gdy w doświadczeniu obecne są jeszcze chciwość, nienawiść i złudzenie, nie może być mowy o spontanicznym działaniu. Można sprawdzić w internecie do czego doprowadziło takie „spontaniczne działanie” R. Belsekara... Ta idea została później przez Maharaja rozwinięta w negację prawa działania – karmy, jak i odrodzin. Świadomość Hitlera i Gandiego po rozpadzie ciała tak samo osiąga stan niepersonalny! Gdzie Maharaj popełnia błąd? Otóż według niego ciało pojawia się bez przyczyny, naturalnie „jak fale na morzu”. Tyle, że nawet fale na morzu nie pojawiają się bez przyczyny. Budda jasno określił ignorancję i pragnienie jako przyczyny narodzin, i dopóki te stany nie zostaną u nas wyeliminowane, jesteśmy skazani na odwieczny cykl ponownych narodzin. Oczywiście, że nie ma jednej i tej samej osoby, która by się odradzała – to kluczowy argument Maharaja - możemy jednak mówić o łańcuchu działań i rezultatów działań. Młody człowiek który nauczył się pięciu języków nie jest tą samą osobą co dorosły, który pracuje jako tłumacz, ale niewątpliwie mamy tu do czynienia z kontynuacją. Za kontynuację działania jest odpowiedzialna specyficznie determinowana świadomość i nie ma mowy o jej powrocie do stanu niepersonalnego. Wraz z rozpadem ciała będzie ona generowała nowe ciało, stosownie do jakości działań jakie podejmujemy w tym życiu. I będzie to trwało tak długo, dopóki w naszym doświadzczeniu jest obecna ignorancja. Wiara w odrodziny i prawo karmy jest fundamentem na którym inteligentny człowiek opiera swą etykę. I bynajmniej nie jest tak jak mawiał „późny Maharaj”, że nauki o moralności to duchowe przedszkole. Widząc jak wiele jest afer z „nauczycielami duchowymi” nie sposób nie zauważyć, że aczkolwiek o etycznym prowadzeniu się łatwo jest mówić, dawać przykład własnym życiem jest znacznie trudniej. A skoro to takie trudne to może błędem jest lekceważenie tego aspektu praktyki. Ale czemu zawracać sobie głowę etyką? Czemu od razu nie udać się w stronę Nibbany? Odpowiedź Buddy jest prosta. Umysł przestrzegający moralnych wskazań jest zadowolony. Zadowolony umysł łatwo skoncentrować. Skoncentrowany umysł poznaje rzeczy takimi jakimi są.

(Z wyjątkiem jednego fragmentu z książki "Pointers from Nisargadatta Maharaj" reszta cytatów pochodzi z "I am That")