Link do wszystkich dokumentów

Nanavira - Uwagi o Dhammie



NIBBANA

Została wypowiedziana opinia, że Nibbana nie jest transcendentalna. Jeżeli przez „transcendentalną” rozumiemy „mistyczną” w sensie, że jest z natury tajemnicą, to Nibbana (czy wygaszenie) nie jest transcendentalna, gdyż mistyfikacja, rzeczywiście nie jest stanem arahata, (który zrealizował Nibbanę) ale puthujjana, (który tego nie dokonał).

[O kim i o czym mogę powiedzieć:”Wiem o tym?” To serce we mnie, mogę go doświadczać i wnioskuję, że istnieje. Ten świat, mogę go dotykać i znów wnioskuję, że on istnieje. Cała moja wiedza zatrzymuje się tutaj, reszta jest konstrukcją. Gdyż kiedy próbuję uchwycić to moje ja, o którym jestem przekonany, jeżeli próbuję je zdefiniować, podsumować, staje się ono niczym więcej jak roztworem przepływającym między moimi palcami. Mogę opisać, jedna za drugą wszystkie twarze jakie przybiera, wszystkie dane mu przez edukację, to powstanie, tą śmiałość lub te milczenie, tą wielkość czy tą małość. Ale człowiek nie może dodawać sobie twarzy. To serce, co moje, na zawsze pozostanie dla mnie nieokreślone...* (A.Camus Mit Syzyfa)]

Bardziej wyraziste sprawozdanie puthujjana o swoim własnym położeniu nie jest konieczne. Ta sytuacja nie może zostać przekroczona tak długo jak pojawiające się własne ja jest akceptowane „to ja o którym jestem przekonany”, „to moje serce”. Paradoks (Marcel mówi o tajemnicy):
    Jego własne ja nie należy do niego. (Dhammapada v,3 <Dh.62>)
Ten paradoks musi być rozwiązany. Fragment ten czyni ton rozpaczy jasno słyszalnym. Prawdopodobnie nie trzeba mówić, że ta rozpacz oznacza ekstremalne granice myśli puthujjana gdzie bezsilnie zwija się sama o siebie, i w żadnym wypadku nie jest to jego normalna rutynowa życiowa postawa z dnia na dzień.
Ale jeżeli transcendentalna oznacza „poza obszarem dociekań niezainteresowanego scholastyka czy naukowca”, to Nibbana jest transcendentalna (jak i inne rzeczy). I jeżeli transcendentalna oznacza poza zasięgiem puthujjana, to znów jest transcendentalna. 1) Egzystencja czy istnienie (bhava) przekracza rozum (takka- który jest obszarem scholastyka czy naukowca). 2) wygaszenie (Nibbana) przekracza egzystencję, (która jest obszarem puthujjana).
  1. Nie ma powodu dlaczego ja jestem. Moje istnienie nie może być wykazane przez rozumowanie, gdyż nie jest konieczne i wszelka próba dokonania tego po prostu rodzi nowe pytania.
  2. Mogę zakładać swoje istnienie lub mogę mu zaprzeczać, ale aby to zrobić, muszę istnieć, bo to ja jestem tym, który potwierdza lub zaprzecza istnieniu. Każda próba jaką mogę podjąć by obalić moje istnienie milcząco je potwierdza, gdyż to moje istnienie jest tym co staram się obalić. 
    Ci pustelnicy i bramini, którzy ogłaszają anihilację, zaginięcie i nie-istnienie istniejących stworzeń z obawy przed osobowością, przez niechęć do osobowości, po prostu biegają i kołują wokół osobowości, rzeczywiście, jak pies uwiązany na smyczy do mocno osadzonego palika lub kołka, biega i kołuje wokół tego samego palika lub kołka, tak też ci pustelnicy i bramini, ze strachu przed osobowością, przez niechęć do osobowości, po prostu biegają i kołują wokół osobowości. (Majjhima xi,2 <M.ii,232>).
Idea Nibbany jako nadrzędnego celu ludzkich wysiłków bez wątpienia uderzy zwykłego człowieka, niewinnie cieszącego się przyjemnościami swych zmysłów, jako jednoznacznie zniechęcające pojęcie, jeżeli się mu powie, że to nic więcej jak wstrzymanie istnienia. Nawet myśliciel może oczekiwać czegoś bardziej pozytywnego niż ledwie wygaszenie jako summum bonum. Wzdrygamy się przed myślą, że nasza egzystencja z jej niepokojami i ekstazami jest całkowicie niekonieczna, odpycha nas sugestia, że powinniśmy lepiej z tym skończyć i jest całkiem naturalne, że puthujjana będzie szukał formuły by uratować coś z (jak sobie wyobraża tonącego okrętu). 

W Udana (viii,3 <Ud.80>) Nibbana jest omawiana przez Buddę tak:

Jest mnisi nie-zrodzone, nie-powstałe, nie-uczynione, nie-determinowane; bo gdyby mnisi nie było nie-zrodzonego; nie-powstałego, nie-determinowanego to ucieczka ze zrodzonego, powstałego, uczynionego, determinowanego, nie pojawiłaby się.

Takie pozytywne stwierdzenie o istnieniu „nieuwarunkowanego” prowokuje do twierdzeń: „to musi oznaczać, że Nibbana nie jest prostą anihilacją”. Nibbana z pewnością nie jest prostą anihilacją, lub raczej wcale nie jest anihilacją. Wygaszenie, wstrzymanie istnienia, w żadnym razie nie jest tym samym co (zakładana anihilacja wiecznego „ja” czy duszy). Stwierdzenie o istnieniu Nibbany jest wystarczająco pozytywne - ale co dokładnie jest zakładane?

Zniszczenie mnisi pożądania, nienawiści, złudzenia, to mnisi jest nazywane nie-determinowaną Nibbaną. Asankhata Samyutta (i,1 & ii,23 <S.iv,359&371>)

I widzimy, że jeżeli nie wyjdziemy poza Sutty, nie otrzymamy więcej niż pozytywne stwierdzenie o istnieniu destrukcji pożądania, nienawiści i złudzenia. Ale to po prostu jest twierdzeniem, że pozbycie się w tym życiu pożądania, nienawiści i złudzenia jest możliwe. Gdyby nie było, nie byłoby ucieczki od narodzin, starości i śmierci, i właśnie tego dokonał arahat.

Ale jeżeli nasze umysły nie mogą sobie poradzić z uczuciem, że Nibbana rzeczywiście powinna być w jakiś sposób wiecznością pozytywnej radości, lub przynajmniej doświadczeniem, możemy rozważyć te dwie Sutty:

Mnichu, są trzy uczucia przeze mnie ogłoszone, bolesne uczucie, przyjemne uczucie, ani-bolesne-ani-przyjemne-uczucie; te trzy uczucia zostały przeze mnie ogłoszone. Ale to zostało przeze mnie ogłoszone: Cokolwiek się czuje liczy się za cierpienie. Jednakże mnichu, to zostało przeze mnie powiedziane odnośnie nietrwałości determinacji. Vedanā Samy. ii,1 <S.iv,216>

Czcigodny Sariputta rzekł to: "To wygaszenie, przyjaciele jest przyjemne. To wygaszenie jest przyjemne". Kiedy to zostało powiedziane, czcigodny Udayi rzekł do czcigodnego Sariputty: "Ale co w tym przyjemnego, przyjacielu Sariputto, skoro w tym nic się nie czuje?"  "Właśnie to jest przyjemne, że się nic w tym nie czuje, przyjacielu". Anguttara IX,iv,3 <A.iv,414>


*. 'De qui et de quoi en effet puis-je dire: "Je connais cela!" Ce coeur en moi, je puis l'éprouver et je juge qu'il existe. Ce monde, je puis le toucher et je juge encore qu'il existe. Là s'arrête toute ma science et le reste est construction. Car si j'essaie de saisir ce moi dont je m'assure, si j'essaie de le définir et de le résumer, il n'est plus qu'une eau qui coule entre mes doigts. Je puis dessiner un à un tous les visages qu'il sait prendre, tous ceux aussi qu'on lui a donnés, cette éducation, cette origine, cette ardeur ou ces silences, cette grandeur ou cette bassesse. Mais on n'additionne pas des visages. Ce coeur même qui est le mien me restera à jamais indéfinissable. Entre la certitude que j'ai de mon existence et le contenu que j'essaie de donner à cette assurance, le fossé ne sera jamais comblé. Pour toujours je serai étranger à moi-même. ...Voici encore des arbres et je connais leur rugueux, de l'eau et j'éprouve sa saveur. Ces parfums d'herbe et d'étoiles, la nuit, certains soirs où le coeur se détend, comment nierai-je ce monde dont j'éprouve la puissance et les forces? Pourtant toute la science de cette terre ne me donnera rien qui puisse m'assurer que ce monde est à moi.' --- A. Camus, Le Mythhe de Sisyphe, Gallimard, Paris 1942, pp. 34-5. ('Of whom and of what in fact can I say "I know about that!" This heart in me, I can experience it and I conclude that it exists. This world, I can touch it and I conclude again that it exists. All my knowledge stops there, and the rest is construction. For if I try to grasp this self of which I am assured, if I try to define it and to sum it up, it is no more than a liquid that flows between my fingers. I can depict one by one all the faces that it can assume; all those given it, too, by this education, this origin, this boldness or these silences, this grandeur or this vileness. But one cannot add up faces. This same heart which is mine will ever remain for me undefinable. Between the certainty that I have of my existence and the content that I strive to give to this assurance, the gap will never be filled. Always shall I be a stranger to myself. ...Here, again, are trees and I know their roughness, water and I experience its savour. This scent of grass and of stars, night, certain evenings when the heart relaxes,—how shall I deny this world whose power and forces I experience? Yet all the science of this earth will give me nothing that can assure me that this world is mine.')