Link do wszystkich dokumentów

W dzisiejszych czasach odkrywamy, że Droga Środka jaką wykładał Budda mylona jest z 'umiarkowaniem', i stąd angażowanie się w światowość, przyjemności, zarabianie pieniędzy i sławę (prawdopodobnie czasowo łagodzone przez odosobnienia, pielgrzymki lub też godzinę czy dwie medytacji) jest uważane za kompatybilne z Dhammą tak długo jak nie dochodzi do ekstremum. W konsekwencji Droga Środka zbyt często degeneruje się w Łatwą Drogę i wiele książek na temat buddyzmu - terminu, którego Nanavira Thera nie lubił - jest poświęcone temu by uczynić Dhammę tak łatwą do zrozumienia jak to tylko możliwe, by mogła ją praktykować jak największa liczba osób.

W opozycji do tej popularnej literatury, która z pewnością nie zadowoli prawdziwie religijnego umysłu, mamy szczęście posiadać pisma Nanaviry Thery, który zdecydowanie krytykował wszelkie próby uproszczania Nauki Buddy czy to w teorii czy w praktyce. Jego 'Uwagi o Dhammie' zostały ogłoszone jako 'najważniejsza książka wieku' z uwagi na rewolucyjną i bezkompromisową egzystencjalną interpretację Sutr, w której autor nieustannie przypomina nam, że Budda ostrzegał Anandę, że Dhamma jest głęboka, niezmierzona i trudna do zrozumienia, dyscypliną Ariyan, nie dla wielu lecz dla nielicznych. Jeden z pierwszych czytelników opisuje ton tych zapisków jako arogancki, drażniący i wywyższający się. Odchodząc od popularnego zwyczaju czytelnik puthujjana jest traktowany jak gdyby nie miał opinii wartych konsultacji a przez to odnajduje się wezwanym do zaadoptowania poglądu autora sotapanny, tego kto osiągnął Właściwy pogląd.

Co więcej Nanavira Thera wywołał wielki skandal w kręgach buddyjskich przez zredukowanie 'kilkoma machnięciami pióra' ... trzech koszy do dwóch. Utrzymywał on, że starodawne komentarze i Abhidhamma, niezainteresowani profesjonalni filozofowie i mnisi scholastycy z ich 'schludnymi tabelami' zawierającymi konwencjonalne i łatwe wyjaśnienia współzależnego powstawania, działania (karmy) i odrodzin, uczyniły złą przysługę każdemu kto poważnie zamierza zastosować Naukę Buddy w praktyce, gdyż wiele z tego co mają do powiedzenia (nie licząc gramatyki, słowników i konkordatów) jest całkiem mylące lub “obiektywne” sub specie aeterni, a zatem nie dotyczące nikogo w szczególności.

Wielu z nas przed zetknięciem się z pismami Nanaviry Thery myślało, że rozumie współzależne powstawanie, kammę czy odrodziny, pouczeni przez naiwny przykład z płomieniem czy absurdalny zwrot 'ani on ani inny się odradza'. Wsparci przez wieki tradycji, zarówno kler jak i świeccy recytowali te elementarne formuły i zezwalali nierozwiązanym sprzecznościom na trwanie pod przebraniem 'mistycyzmu'. Odwrotnie do nich autor odczarowuje te wygodne i długo utrzymywane ułatwienia i naciska, że jeżeli jesteśmy poważnie zainteresowani to musimy poznać Pali, studiować Sutty i rygorystycznie trzymać się Praw Myśli. Co więcej nalega on niezłomnie, żebyśmy my puthujjanowie uznali zarówno swą ignorancję i nieautentyczność i przestali się mamić wierzeniami, że rozumiemy to czego faktycznie nie rozumiemy. Takie wymagania mnicha mogą zniechęcić czytelników, ale jak kiedyś sam napisał on do swojego lekarza cytując Kierkegaarda: 'Maksimum tego co jedna ludzka istota może zrobić dla drugiej to zainspirować ją troską i niepokojem'.

Z tych powodów Uwagi podważą komfortową pozycję wielu współczesnych buddystów, którzy nigdy nie studiując Sutr Kanonu Palijskiego beztrosko zauważają: 'ja tylko praktykuję'. Tak jakby można było praktykować Dhammę bez jej zrozumienia lub co gorsza, jak gdyby Dhamma była płytka i oczywista a nie głęboka, niezmierzona i trudna do zobaczenia. I jeżeli mamy się trzymać słów Buddy, Dhamma musi być naszym jedynym przewodnikiem, ba naszym jedynym zainteresowaniem. Wszelkie inne zainteresowania są bez znaczenia, gdyż jedynym godnym celem dla puthujjana - jak to nasz autor opisuje - jest przestać być puthujjaną. A to, jak powiada, wymaga ciężkiej pracy.

Ci nieliczni, którzy są przygotowani na odnowienie swych studiów i praktyki, odkładając na bok zarówno ozdobniki wieków jak i próżną dharmę New Age, doświadczą rewolucji, metanoi, podczas czytania tej książki. Tu znajdą esencję Nauki Buddy, taką jaka nigdy przedtem nie była objaśniana. Oczywiście nie dla tego, że filozoficzny komentarz naszego autora do Sutr uczyni ich zrozumienie łatwiejszym, raczej pomoże dostrzec ich większą cenność, dzięki przenikliwości potężnego intelektu posiadającego czyste i nieskalane Oko Dhammy, tego, który osiągnął pogląd i postrzega prawdę o nietrwałości...”

J. Stella
z przedsłowia do Oczyszczając Ścieżkę