Link do wszystkich dokumentów

Matrix


Kiedy patrzę w twoje oczy


Kiedy patrzę w lustro, co widzę – lustro, moją twarz, czy mnie? Kiedy patrzę na świat, co widzę – świat, moje percepcje czy mnie? Kiedy patrzę na ciebie, co widzę – ciebie czy część mojego nieznanego ja? Nanamoli Thera   

Budda odradzał oddawaniu się metafizycznym spekulacjom, widząc w tym niebezpieczeństwo. I faktycznie, wszystko co jest nam potrzebne do szczęścia to dezidentyfikacja z pięcioma agregatami utrzymywania. Niestety praktykowanie Dhammy w dzisiejszych czasach jest znacznie trudniejsze niż było za czasów Buddy. Do ignorancji i pragnienia z którymi musiał się zmierzyć mnich ponad dwa tysiące pięćset lat temu, dochodzi obecnie jeszcze cały gąszcz błędnych poglądów na temat Nauki Buddy w postaci różnej maści „buddyzmów”. Na przykład przekonanie buddystów o tym, że nie ma „ja” wydaje się być bardzo rozpowszechnione. No a skoro nie ma „ja” to po co się kłopotać żmudnym procesem dezidentyfikacji i widzeniem wszystkich rzeczy tak: „To nie moje, tym nie jestem, to nie moje ja”?  Co mówi Budda na temat „ja”?

„Są trzy typy 'ja': toporne, utworzone z umysłu i niematerialne....
Pierwsze ma materialną formę składającą się z czterech wielkich elementów i konsumuje fizyczny pokarm. Drugie ma formę i jest utworzone przez umysł ze wszystkimi członkami i kompletnymi organami. Trzecie jest niematerialne i składa się z percepcji...
Nauczam Dhammy dla porzucenia pozyskania 'ja' aby u ciebie, który stosuje Dhammę w praktyce, kalające czynniki mogły być porzucone i oczyszczające czynniki mogły być zwiększone i żebyś mógł przez swą realizację tutaj i teraz z bezpośrednią wiedzą wkroczyć i trwać w pełnię doskonałego zrozumienia... Jeżeli myślisz, że to dokonanie jest bolesnym przebywaniem, to tak nie jest, przeciwnie, z dokonaniem tego pojawia się zadowolenie, szczęście, spokojność, pełna przytomność i przyjemne trwanie". 

Dalej Budda wyjaśnia, że od jednych odrodzin do następnych, jedno z tych „ja” może zastąpić drugie. A skoro tak jest, nie można udanie dowodzić, że tylko jedno z nich jest prawdziwe a inne nie, można tylko powiedzieć, że termin na jedno nie pasuje do innych dwóch, tak jak z mleka od krowy masa serowa z mleka, z masy serowej masło, z masła ghee i ekstrakt ghee z ghee; termin dla każdego z osobna pasuje tylko do jednego a nie do innych, a jednak są one powiązane ze sobą. Na końcu Budda mówi:  

Są światowe użycia, światowy język, światowe terminy komunikacji, światowe opisy za pomocą których Tathagata się komunikuje, bez błędnego ich pojmowania. (D 9.) 

Jak zatem jest z tym „ja”?. Nanamoli Thera pisze:  

W ostatecznej analizie (danej przy obecności ignorancji) jest tylko jedno „Ja”. Psychologów czy psychoanalityków ega innych ludzi są fikcyjnym kompromisem, złudnym pomnożeniem unikalnej złudy”.

Innymi słowy mówi o tym Mistrz Eckhart, który opisuje sytuację trafnie, choć nie tak przenikliwie jak Nanamoli Thera:     

„Ego, słowo „ja” jest właściwe tylko Bogu w Jego jedności. Vos – to słowo znaczy tyle co „wy”: że jesteście jednym w jedności, to znaczy: Słowa ego i vos „ja” i „wy” wskazują na jedność. 

Czas na naszą skromną spekulację, jednak z góry zaznaczam, że nie chodzi tu o spekulację dla samej spekulacji. Chcę przedstawić obraz sytuacji, która gdy zaakceptowana jako przynajmniej potencjalnie możliwa, wymusi na nas podjęcie procesu dezidentyfikacji, jako jedynego rozsądnego działania do wykonania. Nanamoli Thera stawia pytanie czy pluralność może być przypisana świadomości inaczej niż przez pluralność ciał? W naszej spekulacji przypisujemy świadomości pojedyńczość. Jedna świadomość poznaje przez wiele organów percepcyjnych. Świadomość ta funkcjonuje przy postawie "jestem". I tu niestety rozpoczyna się tragedia, a raczej my zaczynamy opis tragedii, gdyż jak wynika ze współzależnego powstawania, ignorancja jest determinowana przez ... ignorancję i samo „jestem” jest już tragedią. No ale z jakiegoś miejsca musimy zacząć. Następuje indywidualizacja doświadczenia. Świadomość identyfikuje się z poszczególnym organem percepcyjnym (ciałem) – „ja jestem ciałem” a na inne ciała patrzy jak na „inną świadomość”. Używając terminologii ekologicznej, to co ta zindywidualizowana świadomość „ja” postrzega jako „świat” to jej uniwersalne ciało - Gaja patrzy na samą siebie! W tym procesie samoobserwacji dochodzi do powstania „osobowości” - Nisargadatta Mahraj mówi czasami o „pseudo-bycie”. Spoiwem, elementem łączącym wszystkie osobowości jest postawa „jestem”. Osobowości różnią się bo to  "jestem” identyfikuje się z różnymi ciałami. I tak mogę o sobie myśleć jako o mężczyźnie, Polaku, buddyście i mówić, że mam trzydzieści lat. Jako Polak mogę nie lubić Niemców. Następne ciało może się urodzić w Niemczech i zacznę się identyfikować jako Niemiec, kto wie, może nie będę przepadał za Polakami.


Infinity! Infinity! Infinity!   
Not squared, not cubed; but   
Raised to the power of infinity.   



Przypuśćmy, że jest wyśmienity yogin i potrafi on podczas medytacji przypomnieć sobie swe przeszłe istnienia. Niech to będzie jego ostatnie 10000000000000000000000000000000000000000000000000 istnień. Jakkolwiek daleko nie sięgnie pamięcią postawa „jestem” jest u niego niezmienna. Zmieniają się tylko identyfikacje „jestem tym”. To może kusić nas o przypisanie tej postawie swoistego rodzaju absolutności. W końcu nie ma ona początku ... 

Najwcześniejszy punkt ignorancji, mnisi, nie pojawia się: 'Przed tym ignorancji nie było, po tym doszła do zaistnienia. Nawet jeżeli tak jest powiedziane, mnisi, to jednakże się pojawia: „Z tym jako warunek ignorancja”. Powiadam mnisi, że ignorancja też jest ze wspomaganiem, nie bez wspomagania. Anguttara Sutta (X,vii,1)

Co jest tym warunkiem na pojawienie się ignorancji?  

Czcigodny panie, czy jest jedna rzecz, przez porzucenie której ignorancja jest porzucona przez mnicha i prawdziwa wiedza powstaje? - Jest jedna rzecz, mnichu, przez porzucenie której ignorancja jest porzucona przez mnicha i prawdziwa wiedza powstaje. - A co jest tą jedną rzeczą panie? - Ignorancja mnichu jest tą jedną rzeczą przez porzucenie której ignorancja jest porzucona u mnicha i prawdziwa wiedza powstaje. (SN 35: 79). 

Widzimy tu zaklęty krąg samsary. Przeciętniak biorący za pewne swe własne istnienie, przekonany o tym, że „jestem” (to ignorancja na poziomie pre-refleksyjnym) następnie determinuje czyny samoidentyfikacji „tym jestem, to moje ja” z pięcioma agregatami utrzymywania. Takie determinowanie to ignorancja na poziomie refleksyjnym i to ona ... wspiera ignorancję na poziomie pre-refleksyjnym!

„Jestem” jest wyprowadzone, nie niewyprowadzone. Wyprowadzone z czego? Wyprowadzone z materii, uczucia, percepcji, determinacji i świadomości. (SN 22:83)

Przerwać ten zaklęty krąg można na poziomie refleksyjnym, przez wprowadzenie informacji z zewnątrz. Budda mówi nam: 

Wszystkie determinacje są nietrwale
Wszystkie determinacje są cierpieniem
Wszystkie rzeczy są nie-ja.


Dzięki tej informacji przeciętniak może wstrzymać determinowanie czynów samoidentyfikacji z agregatami i z porzuceniem poglądu na osobowość stać się
ariya. Oczywiście, łatwo o tym pisać, trudniej dokonać. Oto jak do porzucenia poglądu ucieleśniającego czy też inaczej poglądu na osobowość doszło u czcigodnego Channy:

Przy pewnej okazji liczni mnisi mieszkali w Baranasi w Parku Jeleni w Isipatana. Wtedy wieczorem czcigodny Channa wyszedł z odosobnienia i zabierając swój klucz udał się do bytowisk, mówiąc do starszych mnichów: Niech czcigodni starsi pouczą mnie, niech poinstruują mnie, niech dadzą mi mowę Dhammy w taki sposób, że mógłbym zobaczyć Dhammę. Kiedy to zostało powiedziane, starsi mnisi powiedzieli do czcigodnego Channy: Materia, przyjacielu Channa jest nietrwała, uczucie, percepcja, determinacje, świadomość są nietrwałe. Materia jest nie-ja, uczucie, percepcja, determinacje, świadomość są nie-ja. Wszystkie determinacje są nietrwale, wszystkie rzeczy są nie-ja. 

Wtedy wydało się czcigodnemu Channie tak: „Ja też myślę w ten sposób: 'Materia, jest nietrwała, uczucie, percepcja, determinacje, świadomość są nietrwałe. Materia jest nie-ja, uczucie, percepcja, determinacje, świadomość są nie-ja. Wszystkie determinacje są nietrwale, wszystkie rzeczy są nie-ja'. Ale mój umysł nie wkracza w uspokojenie wszystkich determinacji, uwolnienie wszystkich posiadłości, destrukcję pragnienia, beznamiętność, wstrzymanie, wygaszenie, nie uzyskuje pewności, stabilności i zdecydowania. Zamiast tego agitacja i utrzymywanie powstają i umysł wycofuje się myśląc: 'Ale kto jest moim ja?' Jednak takie coś nie dzieje się temu kto widzi Dhammę. A zatem kto może nauczyć mnie Dhammy w taki sposób, że mógłbym zobaczyć Dhammę?”

I wtedy wydało się czcigodnemu Channie: „Czcigodny Ananda mieszka w Kosambi w Parku Gosity i był on chwalony przez Nauczyciela i jest szanowany przez swych mądrych braci w świętym życiu. Czcigodny Ananda jest zdolny pouczyć mnie Dhammy w taki sposób, że mógłbym zobaczyć Dhammę. Skoro mam tak wielkie zaufanie do czcigodnego Anandy, podejdę do niego".

I wtedy czcigodny Channa uporządkował swoje bytowisko, zabrał swą miskę i szatę i udał się do parku Ghosity w Kosambi gdzie podszedł do czcigodnego Anandy i wymienił z nim pozdrowienia. Kiedy kurtuazyjna i grzecznościowa wymiana zdań została zakończona, usiadł z boku i opowiedział czcigodnemu Anandzie o wszystkim co się wydarzyło, dodając: „Niech czcigodny Ananda pouczy mnie, niech poinstruuje mnie, niech da mi mowę Dhammy, w taki sposób, że mógłbym zrozumieć Dhammę". 

"Nawet przez tylko to jestem zadowolony z czcigodnego Channy. Być może czcigodny Channa otworzy się i przebije się przez swą niemożność. Nadstaw swe ucho przyjacielu Channa, jesteś zdolny do zrozumienia Dhammy”. Wtedy od razu szczęśliwość i zadowolenie powstały u czcigodnego Channy gdy pomyślał: „Wydaje się, że jestem zdolny do zrozumienia Dhammy”.

-W obecności Zrealizowanego usłyszałem to, przyjacielu Channa, w jego obecności otrzymałem pouczenie jakie dał mnichowi Kacchagocie: "Ten świat, w większej części zależy od dualności – od pojęcia istnienia i nieistnienia. Ale dla tego który widzi powstanie świata jakim ono jest nie ma pojęcia nieistnienia odnośnie do świata. Ale dla tego kto widzi wstrzymanie świata jakim ono jest, nie ma pojęcia istnienia odnośnie do świata. Ten świat jest w większej części więziony przez zaangażowanie, utrzymywanie i przywiązanie. Ale ten (z właściwym poglądem) nie staje się zaangażowany i nie utrzymuje przez to zaangażowanie i utrzymywanie mentalnego stanowiska, przywiązania, dogłębnej tendencji, nie zajmuje postawy o „moim ja”. Nie ma zaniepokojenia ani wątpliwości, że to co powstaje to tylko cierpienie powstaje i co zostaje wstrzymane to cierpienie zostaje wstrzymane. Jego wiedza o tym jest niezależna od innych. To w ten sposób jest tu właściwy pogląd.

Wszystko istnieje, to jedno ekstremum. Wszystko nie istnieje, to drugie ekstremum. Bez polegania na obu tych ekstremach Tathagata naucza Dhammy środkowej: Z ignorancją jako warunek, determinacje, z determinacjami jako warunek, świadomość, ze świadomością jako warunek, imię-i-materia, z imieniem-i-materią jako warunek, sześć baz, z sześcioma bazami jako warunek, kontakt, z kontaktem jako warunek, uczucie, z uczuciem jako warunek, pragnienie, z pragnieniem jako warunek, utrzymywanie, z utrzymywaniem jako warunek, istnienie, z istnieniem jako warunek, narodziny, z narodzinami jako warunek, starość i śmierć, żal, płacz, ból, smutek i rozpacz dochodzą do istnienia; takie jest powstanie tej całej masy cierpienia. Ale ze wstrzymaniem ignorancji, wstrzymanie determinacji, ze wstrzymaniem determinacji, wstrzymanie świadomości, ze wstrzymaniem świadomości, wstrzymane imienia-i-materii, ze wstrzymaniem imienia-i-materii, wstrzymane sześciu baz, ze wstrzymaniem sześciu baz, wstrzymane kontaktu, ze wstrzymaniem kontaktu, wstrzymane uczucia, ze wstrzymaniem uczucia, wstrzymane pragnienia, ze wstrzymaniem pragnienia wstrzymane utrzymywania, ze wstrzymaniem utrzymywania, wstrzymane istnienia, ze wstrzymaniem istnienia wstrzymane narodzin, ze wstrzymaniem narodzin, wstrzymane starości i śmierci, żalu, płaczu, bólu, smutku i rozpaczy tak oto wstrzymana zostaje ta cała masa cierpienia".

"Tak to jest, przyjacielu Anando z tymi czcigodnymi, którzy mają takich współczujących i dobrych braci w świętym życiu by pouczyli ich i instruowali. I teraz gdy słuchałem tego nauczania Dhammy czcigodnego Anandy, przebiłem się do Dhammy". (SN 22:90)

U ariya w treningu pogląd na osobowość jest nieobecny, nie ucieleśnia on „jestem” identyfikując się „ja jestem tym, to moje ja”. Być może to skłania pewnych nauczycieli do mówienia o „prawdziwym ja” - ja jestem” wolnym od innych dodatków. Jednak „ja jestem” nie jest prawdziwe, w tym sensie, że wymaga wsparcia przez proces identyfikacji „ja jestem tym”. Gdy ten proces zostaje wstrzymany, zgodnie z deklaracją Buddy koncepcja „jestem” może się utrzymać co najwyżej siedem kolejnych egzystencji. Oczywiście zanik idei „jestem” ariya w treningu może przyśpieszyć przez kontemplację nietrwałości Khemaka Sutta 

Dość dobrze problem dezidentyfikacji prowadzącej do porzucenia poglądu na osobowość jest omówiony przez Nisargadattę Maharaja:   

„Grzech i cnota odnoszą się tylko do osoby. Bez grzesznej czy cnotliwej osoby czym jest grzech i cnota? Na poziomie absolutu nie ma osób; ocean czystej przytomności nie jest ani cnotliwy ani grzeszny. Grzech i cnota są zawsze relatywne”. - „Czy mogę się pozbyć tak niepotrzebnych pojęć?”
-”Nie, tak długo jak myślisz o sobie, że jesteś osobą”. - „Przez co poznam, że jestem poza grzechem i cnotą?” - „Przez bycie wolnym od wszystkich pragnień i lęków, wolnym od samej idei bycia osobą: Podtrzymywać idee 'jestem grzesznikiem' jest grzechem. Identyfikowanie się z poszczególnym jest całym grzechem jaki jest. Nieosobowe jest rzeczywiste, osobowe pojawia się i znika. 'Jestem' jest nieosobowym istnieniem. 'Ja jetem tym' jest osobą. Osoba jest relatywna a czyste istnienie fundamentalne”. - "Co dokładnie masz na myśli, kiedy mówisz mi bym przestał być osobą?”
-Nie mówię ci byś przestał być – tego nie potrafisz. Proszę cię tylko byś przestał wyobrażać sobie, że się urodziłeś, że masz rodziców, że jesteś ciałem, umrzesz itd. Tylko spróbuj, rozpocznij, nie jest to takie trudne jak myślisz”.  

Przestać być, wstrzymać wyobrażenie „jestem” to faktycznie zbyt trudne jak na początek. Najpierw powinniśmy zająć się naszą ignorancją na poziomie refleksyjnym a to da się zrobić. Wymagana jest jednak wiara, że takie zaparcie się siebie: „nie jestem Polakiem, nie jestem mężczyzną, nie jestem buddystą” itd ma jakiś głębszy sens i może nas doprowadzić do bezpośredniego wglądu w naturę rzeczy.

Jeżeli roboczo założymy że teoria o syngularnej naturze świadomości jest prawdziwa, winno się to odbić na naszym standardzie etycznym. Jednak główną zaletą zaadoptowania tej teorii jest to, że sugeruje ona nam podjęcie  dezidentyfikacji z wszelkimi fenomenalnymi obiektami, teoria ta zatem niejako wymusza na nas porzucenie poglądu na osobowość, zaprzestanie utożsamiania się z imieniem-i-materią.

Nisargadatta Maharaj: "Jestem wolny od wspomnień i oczekiwań, niezainteresowany tym czym jestem i czym nie jestem. Nie jestem uzależniony od samo-opisów ... mam odwagę być jak nic i widzieć świat takim jakim jest: niczym. Brzmi to prosto ale tylko spróbuj". 

Warto zauważyć, że jeżeli nasza wizja jest prawdziwa, to użycie języka zakładającego podział ”Ja i ty” pociąga za sobą ignorancję, w wypadku gdy przywiązujemy się i nie rozumiemy tych zwrotów. 

Nisargadatta Maharaj: "Aby się komunikować ze sobą słowa „ja” i „ty”, „my”, „oni” muszą być używane. I tak już pierwsza myśl niszczy jedność i stwarza dualność, w rzeczy samej, to tylko w dualności może mieć miejsce komunikacja. Dalej słowa jeszcze poszerzają podział".

Nanamoli Thera: Kiedy milczą, wszyscy są zgodni.


(
Wszystkie cytaty Nisargadatty Maharaja pochodzą z ksiązki „I am that”.)