Link do wszystkich dokumentów

Matrix

  



Osobowość w relacji "ja i świat"


Jak już to podkreśliliśmy, cierpienie o którym mówi Budda w Pierwszej Szlachetnej Prawdzie, jest cierpieniem o którym zwykły człowieka nie ma pojęcia, że jest cierpieniem a jest nim ... osobowość! Rzecz dla zwykłego człowieka najcenniejsza.

Pani, „osobowość osobowość” jest powiedziane. Co jest nazwane osobowością przez Zrealizowanego? - Przyjacielu Visakha, te pięć agregatów utrzymywania jest nazwanych osobowością przez Zrealizowanego, mianowicie agregat materii objęty utrzymywaniem, agregat uczucia objęty utrzymywaniem, agregat percepcji objęty utrzymywaniem, agregat determinacji objęty utrzymywaniem, agregat świadomości objęty utrzymywaniem.

Pani, „Powstanie osobowości, powstanie osobowości” jest powiedziane. Co jest nazwane powstaniem osobowości przez Zrealizowanego? - Przyjacielu Visakha, to pragnienie co odnawia istnienie i co stowarzyszone jest z rozmiłowaniem i pożądaniem, rozmiłowaniem się to w tym, to w tamtym, mianowicie pragnienie zmysłowych przyjemności, pragnienie istnienia, pragnienie nieistnienia.

Pani, „Wstrzymanie osobowości, wstrzymanie osobowości” jest powiedziane. Co jest nazywane wstrzymaniem osobowości przez Zrealizowanego? - Przyjacielu Visakha to zanik bez pozostałości i wstrzymanie, rezygnacja, uwolnienie się, puszczenie i odrzucenie tegoż pragnienia.

Pani, „Droga prowadząca do wstrzymania osobowości, droga prowadząca do wstrzymania osobowości” jest powiedziane. Co jest nazywane drogą prowadzącą do wstrzymania osobowości przez Zrealizowanego? - Przyjacielu Visakha to ta Szlachetna Ośmioraka Ścieżka, mianowicie właściwy pogląd, właściwa intencja, właściwa mowa, właściwe działanie, właściwe utrzymanie, właściwy wysiłek, właściwa uważność i właściwa koncentracja.

Do poglądu na osobowość dochodzi gdy przeciętniak widzi materię jako ja, lub ja posiadające materię lub materię w ja, lub ja w materii. Widzi on uczucie jako ja, lub ja posiadające uczucie, lub uczucie w ja, lub ja w uczuciu. Widzi on percepcję jako ja, lub ja posiadające percepcję, lub percepcję w ja, lub ja w percepcji. Widzi on determinacje jako ja, lub ja posiadające determinacje, lub determinacje w ja, lub ja w determinacjach. Widzi on świadomość jako ja, lub ja posiadające świadomość, lub świadomość w ja, lub ja w świadomości.

Warto zauważyć, że ignorancja funkcjonuje tu na dwóch poziomach, pre-refleksyjnym – gdzie manifestuje się jako pragnienie istnienia „Ja jestem i pragnę być”; pragnienie nieistnienia: „Ja jestem i pragnę zginąć” (nie jest ono aż tak powszechne jak pragnienie istnienia ale wraz ze zmianą zewnętrznych uwarunkowań pragnienie istnienia może się transformować w pragnienie nieistnienia praktycznie u każdego); i pragnienie zmysłowości.

Na poziomie refleksyjnym zwykły człowiek pod wpływem postawy „jestem” determinuje czyny samoidentyfikacji „to moje ja”. Fundamentalna postawa zwykłego człowieka wobec pięciu agregatów to : „To moje, tym jestem, to moje ja”. Jeżeli chcemy zmierzyć się z naszą ignorancją pierwsze co musimy zrobić, to porzucić pogląd na osobowość, tj wyeliminować ignorancję na poziomie refleksyjnym. A zatem musimy iść „pod prąd” „naturalnej” tendencji zwykłego człowieka i widzieć pięć agregatów tak: „To nie moje, tym nie jestem, to nie moje ja”. Ponieważ najbardziej „oczywista” identyfikacja jaką czyni zwykły człowiek to identyfikacja z ciałem, i o tej identyfikacji Budda powiedział, że jest łatwiejsza do usunięcia niż identyfikacja z innymi agregatami, śmiało możemy rozpocząć proces dezidentyfikacji od ciała. Oto co pisze o identyfikacji z ciałem Nisargadatta Maharaj:


"Najgorszą ideą jest ta, że jesteś ciałem. Z ciałem przychodzi świat, ze światem Bóg, który jak się zakłada stworzył świat i tak to się zaczyna, lęki, religie, modlitwy, ofiary, różnego rodzaju systemy – a wszystko to by chronić i wspierać dziecko – człowieka przerażonego potworami które sam stworzył".


Genialny cytat. Jak słusznie zauważa Maharaj, zwykły człowiek pod wpływem ignorancji – poglądu na osobowość – bierze relację „ja i świat” za pewną. W powieści SF „Non stop” Aldissa bohaterowie zwykli się witać zwrotem: „Przestrzeni dla twojego ja” -to dla nas ważne-. Jaka była grzecznościowa na to odpowiedź nie ma tu większego znaczenia ale jeżeli kogoś to interesuje to brzmiała ona „Twoim kosztem”. Faktycznie, bym istniał, potrzebuję przestrzeni i czasu – świata. Co jednak mówi na temat świata Budda?


Mnisi, świat został odkryty przez Tathagatę, Tathagata jest odseparowany od świata. Powstanie świata zostało odkryte przez Tathagatę, Tathagata porzucił powstanie świata. Wstrzymanie świata zostało odkryte przez Tathagatę, Tathagata zrealizował wstrzymanie świata. Droga prowadząca do wstrzymania świata została odkryta przez Tathagatę, Tathagata utrzymał przy istnieniu drogę prowadzącą do wstrzymania świata. (Itv 112)


Jest chyba oczywiste, że gdyby przestrzeń i czas były obiektywne, Tathagata nie mógłby wstrzymać świata. W rzeczywistości koncepcja „świata” jest nierozerwalnie związana z „osobą” która w tym świecie żyje. Wraz z identyfikacją z ciałem, zwykły człowiek niejako „ucieleśnia się” w czasie i przestrzeni, dlatego Nanamoli Thera preferował zamiast terminu „pogląd na osobowość” termin „pogląd ucieleśniający”.

Heidegger rozpoznaje, że nie należy mówić „czas jest” a jedynie „jestestwo uczasawia swoje bycie jako czas” Oto fragment książki Hanny Buczyńskiej-Garewicz: 

„Dla Heideggera czas zegara jest abstrakcyjną koncepcją czasu odzwierciedlającą jedynie wąskie doświadczenie fizyka czy astronoma. Ten czas zegara jest możliwy jedynie dlatego, że istnieje bardziej powszednie i istotne doświadczenie czasowości związane z ludzkim sposobem bycia w świecie. Doświadczenie egzystencjalne jest dziedziną w której Heidegger znajduje źródło czasu: 'Pytanie o to czym jest czas, kieruje nas w kierunku jestestwa, jeśli przez jestestwo rozumieć ten byt w swym byciu, który znamy jako ludzkie życie'. (The Concept of Time s 6). Tam tylko znajdziemy właściwy, autentyczny sens czasowości. Pierwotny jest nie czas Świata odmierzany zegarami, lecz wcześniejsza jest czasowość ludzkiej egzystencji. To jej ekstatyczny sposób bycia jest pierwotnym źródłem czasu”. „Metafizyczne rozważania o czasie” (ss 36/37).


„Ekstatyczny sposób bycia” to nic innego jak bhava tanha – pragnienie istnienia które wraz z avijja – ignorancją - są fundamentami matrix świadomego istnienia.

Człowiek żyje w obserwowanym polu, które powstaje na bazie jego „prywatnych” organów percepcyjnych. Dla zrozumienia Nauki Buddy konieczne jest wycofanie się z naukowego obiektywizmu i przywrócenie obserwatora do obserwowanego pola. Bynajmniej nie z tych względów, jak twierdzi fizyka kwantowa, że obserwator ma wpływ na obserwowane pole. Powód jest bardziej prozaiczny – nie ma czegoś takiego jak obserwowane pole bez obserwatora. Oczywiście jeżeli interesuje mnie życie seksualne żyrafy środkowoafrykańskiej, to jestem w pełni uprawniony do tego by wziąć obserwatora w nawias i zapomnieć o nim, koncentrując się na żyrafach – jeżeli i tu ważne! pamiętam, że o nim zapomniałem. Jeżeli jednak badam naturę doświadczenia i chcę zrozumieć świadomość, pierwszą rzeczą jaką muszę zrobić to przypomnieć sobie o świadomym obserwatorze i ustanowić jego nierozłączność z obserwowanym polem. I tak na s 258”Czau i Bycia” Heidegger pisze: „Kant nazywa 'skandalem filozofii i powszedniego rozumu ludzkiego” to że wciąż jeszcze brak nieodpartego i usuwającego wszelki sceptycyzm dowodu na istnienie rzeczy poza nami” by na s 261 podsumować „Skandal filozofii polega nie na tym, że dowodu takiego dotychczas nie przedstawiono, lecz na tym, że takich dowodów ciągle się oczekuje i poszukuje".

Po przywróceniu obserwatora do pola, sytuacja wygląda tak:

Widzenie = oko + formy – przy udziale świadomości
Słyszenie = ucho + dźwięki – przy udziale świadomości.
Wąchanie = nos + zapachy – przy udziale świadomości.
Smakowanie = język + smaki – przy udziale świadomości.
Dotykanie = ciało + obiekty dotyku – przy udziale świadomości.
Poznawanie = umysł + idee – przy udziale świadomości.


To jest nagie doświadczenie i każdy inteligentny człowiek bezdyskusyjnie przyzna, że niewątpliwie ma tu miejsce akt poznawania. Ale czy interpretacja tego aktu w terminach „ja i świat” jest właściwa? Przede wszystkim musimy zwrócić uwagę na to, że tzw „obiektywność” naukowca jest mitem. Jeżeli starannie przeegzaminujemy doświadczenie, łatwo dojdziemy do wniosku, że ciało wraz resztą organów zmysłowych jest obiektem obserwacji. Co prawda nie widzę oka bezpośrednio, jednak poprzez dotyk rozpoznaję je jako obiekt. Mamy tu zatem do czynienia z niechlujną obserwacją pseudo obiektywnego naukowca, który mimo że ciało znajduje się w obserwowanym polu, przez czysto subiektywną decyzję dokonuje jego zawłaszczenia i traktuje je tak: „To moje, tym jestem, to moje ja”. I tak wraz z tą identyfikacją w świecie pojawia się naukowiec, który następnie o sobie zapomina i zajmuje się „obiektywnym polem” pisząc książki typu „Krótka historia czasu”. Oczywiście to, że się o sobie zapomniało, nie oznacza, że zniknęło się z czasu i przestrzeni. Prędzej czy później życie przypomni nam, że istniejemy. Subiektywny ból jest najlepszym lekarstwem na „obiektywność” naukowca. Ale zniknąć ze świata to całkiem dobry pomysł, tyle tylko, że nie osiąga się tego przez zapomnienie o sobie a przez przypomnienie sobie, że pojawiliśmy się w tym świecie przez zidentyfikowanie się z ciałem. Nasza interpretacja doświadczenia w terminach „ja i świat” jest olbrzymim błędem, w rzeczywistości...

Ananda: „Pusty jest świat, pusty jest świat”. W jakim sensie, panie, jest powiedziane „Pusty jest świat?”. To Anando ponieważ jest on pusty od ja i tego co należy do ja, jest powiedziane „Pusty jest świat”. A co jest puste od ja i tego co należy do ja? Oko Anando jest puste od ja i tego co należy do ja. Materialne formy ... oko świadomość ... oko kontakt ... Jakiekolwiek uczucie powstałe z oko kontaktem jako warunkiem, czy to przyjemne czy bolesne czy ani-przyjemne-ani-bolesne, to również jest puste od ja i tego co należy do ja. (To samo o Budda mówi o reszcie organów zmysłowych). SN 35: 85

Fundamentalnym błędem zwykłego człowieka jest jego skłonność do ucieleśniania się w świecie przez identyfikację z organami zmysłowymi przez ich zawłaszczenie: „to moje” i utożsamianie się z nimi: „Tym jestem, to moje ja”. Do tego dochodzi identyfikacja z resztą agregatów i tak pojawia się przekonanie, że jestem osobą żyjącą w świecie. Być może te rozważania wydadzą się czytelnikowi nieco zbyt teoretyczne a jednak, zrozumienie tego zagadnienia pociąga za sobą poważne konsekwencje praktyczne. Jeżeli tego nie robi znaczy to po prostu, że problem nie został właściwie zrozumiany. Właściwe zrozumienie eliminuje wszelki egzystencjalny niepokój i mentalne cierpienie a przecież to właśnie awersja przed bólem i pragnienie szczęścia kryje się za naszymi wszystkimi działaniami.


Nisargadatta Naharaj: Tak długo jak wyobrażasz sobie być czymś dotykalnym i solidnym, rzeczą wśród rzeczy, aktualnie istniejącą w czasie, przestrzeni, krótkotrwałą i narażoną, naturalnie będziesz dążył do przetrwania i wzrostu. Ale kiedy znasz siebie jako poza przestrzenią i czasem – w kontakcie z nimi tylko w punkcie tutaj i teraz, inaczej wszystko-przenikającym, wszystko-zawierającym, niedostępnym, niezniszczalnym, nienarażonym – już dłużej nie będziesz się obawiać. Poznaj siebie jakim jesteś, nie ma innego lekarstwa na lęk.


Oczywiście Budda nie obiecuje nam, że poznamy siebie jakimi jesteśmy, byłoby to w logicznej sprzeczności z jego radą byśmy wstrzymali wyobrażenie „jestem”. Nie mniej jednak, przesłanie Buddy jest jasne: „Przestańcie się identyfikować z rzeczami w czasie i przestrzeni”. Ten kto widzi świat jako pusty od ja, jest całkowicie wolny od mentalnego cierpienia.


Pewnego razu czcigodny Siariputta i czcigodny Upasena przebywali w Zimnym Gaju w Grocie Węży. Wtedy to żmija upadła na ciało czcigodnego Upaseny. Czcigodny Upasena odezwał się do mnichów tak: "Przyjaciele, przyjaciele wynieście to moje ciało na zewnątrz, zanim rozsypie się jak garść piasku". Kiedy to zostało powiedziane, czcigodny Siariputta odezwał się do czcigodnego Upaseny: "Nie widzimy żadnej zmiany na ciele czcigodnego Upaseny, ani choć skrzywienia na jego twarzy a jednak czcigodny Upasena mówi:'Przyjaciele, przyjaciele wynieście to moje ciało na zewnątrz zanim rozsypie się jak garść piasku'". "Przyjacielu Siariputto, u tego kto myśli: 'Ja jestem okiem, lub oko jest moje, ja jestem uchem, lub ucho jest moje, ja jestem nosem lub nos jest mój, ja jestem językiem lub język jest mój, ja jestem ciałem lub ciało jest moje, ja jestem umysłem lub umysł jest mój', mogłaby wystąpić zmiana na jego ciele, albo skrzywienie na jego twarzy. Ale przyjacielu Siariputto, nie powstaje u mnie idea: 'Ja jestem okiem lub oko jest moje. Ja jestem uchem lub ucho jest moje ... ja jestem umysłem, lub umysł jest mój', czemu więc miałaby wystąpić jakaś zmiana na moim ciele, bądź skrzywienie na mojej twarzy?" "Z pewnością ponieważ ja-twórczość, moje-twórczość i dogłębna tendencja do złudzenia zostały całkowicie wykorzenione przez czcigodnego Upasenę długi czas temu, nie wydaje mu się: 'Ja jestem okiem lub oko jest moje, ja jestem uchem lub ucho jest moje... ja jestem umysłem lub umysł jest mój'". Kiedy mnisi wynieśli ciało czcigodnego Upaseny na zewnątrz, rozsypało się ono jak garść piasku. (SN 35: 69).


Wyrażając się metafizycznie, wyzwolenie jest realizacją swej całkowitej fenomenalnej nieobecności w czasie i przestrzeni:


„Siedzę w pokoju, cisza i półmrok, obserwuję akt oddychania, cielesne wrażenie powietrza dotykającego czubka nosa. Doświadczam odczuwania cielesnych wrażeń w interwale przestrzeni. Mogę umieścić cielesne wrażenie w przestrzeni jako odczuwane z kierunku w którym jestem. Ale kiedy podążam w tym kierunku, zwracając się i szukając „ja”, wtedy już dłużej nie jestem tam ale w innym miejscu. Nie mam miejsca w przestrzeni. Widzę i odczuwam przestrzeń i „rzeczy” w niej z miejsca gdzie nie jestem. Przestrzeń jest całkowicie bez „ja” i nie ma miejsca dla „ja” w przestrzeni, zupełnie. To nazywam wewnętrznym zagubieniem”. Nanamoli Thera


Kusi nas by powiedzieć - używając żargonu metafizycznego - że taka absolutna fenomenalna nieobecność jest absolutną noumenalną obecnością. To spokój Absolutu. Nie mniej jednak by nie ranić ani nie obrażać uczuć religijnych buddystów zwłaszcza tych którzy wierzą, że nie ma duszy*, powiemy tylko, że to absolutny Spokój.

*Dla wyjaśnienia: prymitywna negacja duszy nie ma miejsca w Nauce Buddy. To co Budda mówi to, że wszystkie rzeczy są bez duszy, czytaj: „jakąkolwiek rzecz uznasz za „ja”, za swą „duszę” robisz błąd, ulegasz złudzeniu.