Link do wszystkich dokumentów

Matrix


Czy życie jest cierpieniem?

Profesor Kołakowski wypowiedział się gdzieś: „Gdybyśmy wierzyli jak prawdziwi buddyści, że świat jest niczego nie wart, że jest tylko masą cierpienia i bólu...” Bardzo poruszyło to polskich buddystów o których wszystko można powiedzieć ale nie to, że wierzą iż świat jest niczego nie wart, że jest tylko masą cierpienia i bólu... Naszemu buddyście żyje się miło, lekko i przyjemnie i do Pierwszej Szlachetnej Prawdy podchodzi on w zależności od szkoły do której należy, czyli albo traktuje Naukę o Cierpieniu jako Hinajanę dla ledwo co kojarzących Śrawaków, albo też mówi: "Tak, krwi która wypłynęła z mojego ciała gdy odcinano mi głowę jako różnym zwierzętom w tej długiej samsarycznej wędrówce jest więcej niż wody w czterech wielkich oceanach. To faktycznie jest dla mnie nieco stresujące". W żadnym wypadku nie należy się godzić na propozycję życie jest cierpieniem. Na forum padały sugestie by wysłać panu profesorowi jakieś książki "o buddyzmie" by się dokształcił. Pytanie tylko kto tu potrzebuje dodatkowej lektury?  Czy  twierdzenie, że Budda nauczał życie = cierpienie wypływa z nieznajomości tekstów? Oto co pisze pan Ireneusz Kania; oczywiście nie jest on dla nas żadnym autorytetem jeżeli chodzi o Naukę Buddy, ale z pewnością nie można mu zarzucić braku oczytania: 

"Przyjęcie radykalnie bolesnej wizji świata będącej treścią dwóch pierwszych z Czterech Prawd jest warunkiem sine qua non buddyjskiej wiary. Innymi słowy ktoś kto przekonany jest o istotowym dobru świata i istnienia, dla kogo ból jako najbardziej organiczne sedno bytu nie jest naoczną oczywistością – nie ma podstawowej predyspozycji do stania się buddystą. Dla kogoś takiego właściwsze będą inne ścieżki". ( z Muttavali)

. Jakie jest zdanie  Nisargadatty Maharaja?

"Kiedy zrozumiałeś, że wszelka egzystencja w separacji i ograniczeniu jest bolesna" (...)
-Ale czy to prawda, że wszelka egzystencja jest bolesna?
-"A co innego może być przyczyną tego uniwersalnego poszukiwania przyjemności. Czy szczęśliwy człowiek szuka szczęścia? Jak niespokojni są ludzie, w ciągłym ruchu! To dlatego, że w bólu, poszukują ulgi w przyjemności. Wszelkie szczęście jakie mogą sobie wyobrazić to zapewnienie sobie powtarzalnej przyjemności".

„Samo pragnienie życia jest posłańcem śmierci, tak jak tęsknota za szczęściem jest zapowiedzią żalu. Przyjemności są jak ryby, nieliczne i szybkie, rzadko się pojawiają, szybko odchodzą. Człowiek o niskiej inteligencji wierzy, przeciwko wszelkim dowodom, że jest wyjątkiem i że od świata należy mu się przyjemność. Ale świat nie może mu dać tego czego nie ma”.

„Człowiek który mówi: „Teraz jestem szczęśliwy” jest pomiędzy dwoma smutkami – przeszłym i przyszłym. Takie szczęście jest zaledwie ekscytacją powodowaną ulgą od bólu”.

"Być to cierpieć. Czym węższy krąg mojej samoidentyfikacji tym dotkliwsze cierpienie powodowane pragnieniem i lękiem”. 

Gdy doniesiono Maharajowi, że Budda nauczał, że życie jest cierpieniem, Nisargadatta Maharaj wyjaśnił: Budda musiał mieć na myśli, że wszelka świadomość jest bolesna, a to oczywistość. 

Jest całkiem naturalne i oczywiste, że polscy buddyści nie postrzegają życia jako cierpienie. W końcu skoro są puthujjanami bez bezpośredniej wiedzy o Nibbanie trudno oczekiwać od nich by zgadzali się z Nisargadattą Maharajem. Nie mniej jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że komunikacja pomiędzy nimi a Buddą zawiodła. Pierwsza Szlachetna Prawda jest jasna: Pięć agregatów obiektów utrzymywania jest cierpieniem. Czego nie rozumieją buddyści? Swego czasu prowadzona była na forum dyskusja o pamięci. Padł argument, że pamięć jako taka nie jest wymieniana pod żadnym z pięciu agregatów. I to właśnie w tym argumencie widać sedno nieporozumienia. Pięć agregatów całkowicie pokrywa całokształt doświadczenia, jakiekolwiek doświadczenie by nie było, siłą rzeczy musi być ono opisane pod jednym z tych agregatów (oczywiście z wyjątkiem nibbany). Jeżeli zatem chodzi o pamięć, pytanie nie brzmi: „czy można sklasyfikować pamięć pod jakiś agregat” ale „pod jaki agregat podlega pamięć”. To są oczywistości. I tutaj Budda dokonuje redukcji fenomenologicznej i oznajmia pięć agregatów utrzymywania jest cierpieniem. 

Dodajmy jeszcze inną wypowiedź Buddy: 

Mnisi, powstanie, kontynuacja, generacja i manifestacja oka ... ucha ...nosa ... języka ... ciała ... umysłu jest powstaniem cierpienia, kontynuacją choroby, manifestacją starości i śmierci. SN 35:21 

Jeżeli moim zadaniem jest wyrobienie u siebie inteligencji ariya muszę mieć całkowitą jasność o tym, że Pierwsza Szlachetna Prawda mówi o cierpieniu o którym nie wiem, że jest cierpieniem i którego nie rozumiem, moim zadaniem jest właśnie zrozumienie tego cierpienia. Pierwsza Prawda jest do całkowitego poznania jednak przez naszych buddystów została potraktowana jakby była do polemizowania. Zatem zamiast tej polemiki zastanówmy się nad nią, postarajmy się zrozumieć dlaczego Budda uważa że pięć agregatów utrzymywania = cierpienie. Od razu dostrzeżemy jedną rzecz. 'Pani „osobowość, osobowość” jest powiedziane. Co jest nazywane osobowością przez Zrealizowanego? Przyjacielu Visakha, te pięć agregatów utrzymywania jest nazywanych osobowością przez Zrealizowanego ...'

I tu powinno się stać dla mnie oczywiste, że ja sam - moja osobowość – jest cierpieniem. I czegokolwiek bym nie doświadczał, choćby najwyższych szczytów rozkoszy i tak będzie to się klasyfikowało pod cierpienie.

Co pisze o tym Nanavira Thera?

Ale jak cierpienie jest związane z nietrwałością? To branie za pewne jako przyjemno-trwałe (prawdopodobnie wieczne byłoby lepszym słowem) tego co tak naprawdę jest nietrwałe. I rzeczy są brane za pewnie przyjemno-trwałe (czy wieczne) kiedy są brane (w ten czy inny sposób) za “ja” czy “moje” (gdyż, jak słusznie zauważyłeś idee subiektywności stowarzyszone są z ideami nieśmiertelności) i puthujjana bierze wszystkie rzeczy w ten sposób. I tak dla puthujjana wszystkie rzeczy są (sankhara)dukkha cierpieniem związanym z determinacjami. Jak zatem – i to wydaje się być głównym punktem w twojej argumentacji – jak zatem puthujjana widzi i wie (czy osądza), że wszystkie rzeczy są cierpieniem, skoro nie ma pewnego tła (czy kryterium czy normy) o nie-cierpieniu (tj o sukha) w odniesieniu do której wszystkie rzeczy ukazują się jako dukkha (cierpienie). Odpowiedź jest całkiem prosta: puthujjana nie widzi i nie wie (czy nie osądza), że wszystkie rzeczy są cierpieniem. Puthujjana nie ma kryterium czy normy dla uczynienia takiego osądu a zatem go nie robi. 

Wydaje mi się, że Nanavira Thera dobrze opisał tu sytuację naszych buddystów. Jedyna  szansa na wgląd to zaufać Buddzie i założyć, że to on ma rację i  doświadczenie zwykłego człowieka jest z góry na dól cierpieniem związanym z nietrwałością determinacji i że będzie takim do czasu porzucenia poglądu na osobowość.    
 
Sześcio-zmysłowe doświadczenie to domena przeciętniaka. Jeżeli przyjmuję na wiarę Pierwszą Prawdę to jest oczywiste, że moja praktyka będzie polegała na widzeniu przyjemnego uczucia – jako bolesne. Nie ma innej drogi do wyzwolenia. 

Mnisi, ten kto szuka rozmiłowania w oku, szuka rozmiłowania w cierpieniu. Ten kto szuka rozmiłowania w cierpieniu, powiadam, że nie jest wolny od cierpienia. Ten kto szuka rozmiłowania w uchu ... nosie ... języku ... ciele ... umyśle, szuka rozmiłowania w cierpieniu. Ten kto szuka rozmiłowania w cierpieniu, powiadam, że nie jest wolny od cierpienia.  SN 35:19 

Rada pana Kani dla tych, którzy nie uważają, że życie jest cierpieniem – by poszukali sobie innego systemu zbawczego, to omijanie problemu. Prawda jest tylko jedna: osobowość = złudzenie = cierpienie i jeżeli pragnę wyzwolenia muszę położyć kres mojej własnej indywidualnej egzystencji. By jednak podjąć odpowiednie działania wpierw muszę odnaleźć mą własną egzystencję przynajmniej niesatysfakcjonującą. Czym bardziej postrzegam swe życie tak jak je teraz przeżywam jako cierpienie z tym większą energią staram się przekroczyć mój obecny stan. Trudno oczekiwać po kimś kto odnajduje swe istnienie zadowalającym by za cel obrał sobie nibbanę, która było nie było jest wstrzymaniem istnienia.

Co możemy zrobić by z większą wnikliwością spojrzeć na życie? Fundamentalną zasadą w matrix świadomego istnienia jest zasada łączenia się elementów. Przyjaźnimy się z tymi którzy najbardziej odpowiadają naszym inklinacjom. To zresztą czyni wyzwolenie tak trudnym, bo normalnie nie wybieramy najlepszego nauczyciela ale tego który mówi nam to co się nam podoba. Tyle tylko, że to waśnie zamiłowanie do tego co nam się podoba, utrzymuje nas w samsarze. I tu buddystom którzy nie uważają, że życie jest cierpieniem ale ewentualnie są skłonni do zapoznania się ze zdaniem innych, którzy jak najbardziej uważają życie za cierpienie, polecam lekturę E. Ciorana choćby „O niedogodności narodzin”. Dla zachęty podaję parę cytatów: 

„O ile pytanie ,i na cóż było mu się rodzić' zadawałem sobie widząc umarłego, o tyle obecnie stawiam je sobie wobec pierwszego z brzegu żyjącego”.

„Jak wielki jest regres ludzkości, najlepiej dowodzi to, że nie sposób znaleźć ludu ani plemienia, w którym fakt narodzin wywoływałby jeszcze żałobę i lamenty”.

„Byłem sam na cmentarzu dominującym nad wsią, gdy weszła tam kobieta w ciąży. Wyszedłem natychmiast, żebym nie musiał patrzeć z bliska na tą nosicielkę trupa ani medytować nad kontrastem między wypiętym brzuchem a zapadłymi grobami, między fałszywą obietnicą a kresem wszelkich obietnic”. 

I tak, przyjacielu buddysto. Pierwszą rzeczą którą musisz zrozumieć to, że jest cierpienie o którym nie wiesz, że jest cierpieniem. Właściwa postawa wyjściowa zatem to: „Jestem ignorantem bez wglądu w Cztery Szlachetne Prawdy”. Polemikę z Pierwszą Szlachetną Prawdą zostaw ignorantom ignorującym własną ignorancję.

Do I know the ignorance of unknowledge, or I am ignorant of the knowledge of my ignorance?
Nanamoli Thera

Nisargadatta Maharaj: Twoja „naturalność” jest naturalnością urodzonego kaleki. Możesz być tego nieświadomy, ale to nie czyni cię normalnym. Co oznacza bycie naturalnym czy normalnym, tego nie wiesz ani nie wiesz, że tego nie wiesz.

(Cytaty Nisargadatty Mahataja pochodzą z "I am That")

PS. Sutta do przestudiowania:

Pozyskanie

Tu mnisi, gdy zaangażowany w wewnętrzne badanie, mnich bada tak: „Wiele różnych rodzajów cierpienia, które powstają w świecie powodowanych jest przez starość i śmierć, co jest źródłem tego cierpienia, co jego powstaniem, co je generuje? Kiedy co istnieje, starość i śmierć dochodzą do bycia? Kiedy czego nie ma, starość i śmierć nie do chodzą do bycia? Badając tak, rozumie on w ten sposób:

„Wiele rodzajów cierpienia w świecie powodowanych jest przez starość i śmierć, te cierpienie ma pozyskiwanie za swe źródło, pozyskiwanie za swe powstanie, jest zrodzone i generuje się z pozyskiwania. Kiedy jest pozyskiwanie, starość i śmierć dochodzi do bycia". Rozumie on starość i śmierć, ich powstanie, ich wstrzymanie, i drogę do tego prowadzącą w zgodzie z jej wstrzymaniem. Praktykuje w ten sposób i zgodnie z tym się prowadzi. To jest mnich nazywany praktykującym w celu całkowitego zniszczenia cierpienia, w celu wstrzymania starości i śmierci.

Wtedy zaangażowany dalej w wewnętrzne badanie, bada w ten sposób: "Co jest źródłem tego pozyskiwania, co jest jego powstaniem, z czego jest ono zrodzone i wygenerowane? Kiedy co istnieje, pozyskanie dochodzi do bycia? Kiedy co jest nieobecne, pozyskiwanie nie dochodzi do bycia?" Gdy tak bada, rozumie w ten sposób: „Pozyskiwanie ma za swe źródło pragnienie, pragnienie za swe powstanie, jest zrodzone i wygenerowane z pragnienia. Kiedy jest pragnienie, pozyskiwanie dochodzi do bycia, kiedy nie ma pragnienia, pozyskiwanie nie dochodzi do bycia". Rozumie pozyskiwanie, jego źródło jego wstrzymanie i drogę do tego prowadzącą co w zgodzie z jego wstrzymaniem. Praktykuje odpowiednio i zgodnie z tym się prowadzi.

Wtedy zaangażowany dalej w wewnętrzne badanie, bada w ten sposób: „Kiedy to pragnienie powstaje, gdzie ono powstaje? Kiedy się osadza, na czym się osadza?” Kiedy tak bada, rozumie w ten sposób: „Cokolwiek w świecie przyjemnego o miłej naturze, to tu te pragnienie powstaje, kiedy powstaje, to tu się osadza, kiedy się osadza". A co w świecie jest przyjemnego o miłej naturze? Oko ma przyjemną i miłą naturę w świecie: to tu te pragnienie powstaje, kiedy powstaje, to tu się osadza, kiedy się osadza. Ucho ... Język ... Nos ... Ciało ... Umysł ma przyjemną i miłą naturę w świecie: to tu te pragnienie powstaje, kiedy powstaje, to tu się osadza, kiedy się osadza. 

Mnisi, jacykolwiek pustelnicy i bramini w przeszłości widzieli to w świecie z przyjemną miłą naturą jako trwałe, jako szczęście, jako „ja”, jako zdrowie, jako bezpieczne: dokarmiali oni pragnienie. Dokarmiając pragnienie dokarmiali pozyskanie. Dokarmiając pozyskanie, dokarmiali cierpienie. Dokarmiając cierpienie, nie byli wolni od narodzin, starości i śmierci, nie byli wolni od żalu, płaczu, bólu, smutku i rozpaczy, powiadam, że nie byli wolni od cierpienia. Jacykolwiek pustelnicy i bramini w przyszłości będą widzieli to w świecie z przyjemną miłą naturą jako trwałe, jako szczęście, jako „ja”, jako zdrowie, jako bezpieczne: będą dokarmiali oni pragnienie. Dokarmiając pragnienie będą dokarmiali pozyskanie. Dokarmiając pozyskanie, będą dokarmiali cierpienie. Dokarmiając cierpienie, nie będą wolni od narodzin, starości i śmierci, nie będą wolni od żalu, płaczu, bólu, smutku i rozpaczy, powiadam, że nie będą wolni od cierpienia. Jacykolwiek pustelnicy i bramini w teraźniejszości widzą to w świecie z przyjemną miłą naturą jako trwałe, jako szczęście, jako „ja”, jako zdrowie, jako bezpieczne: dokarmiają oni pragnienie. Dokarmiając pragnienie dokarmiają pozyskanie. Dokarmiając pozyskanie, dokarmiają cierpienie. Dokarmiając cierpienie, nie są wolni od narodzin, starości i śmierci, nie są wolni od żalu, płaczu, bólu, smutku i rozpaczy, powiadam, że nie są wolni od cierpienia.