Link do wszystkich dokumentów

Matrix


Inteligencja Ariya


Nauka Buddy jest dla uprzywilejowanej klasy – tych którzy są wystarczająco szczęśliwi by posiadać inteligencję umożliwiającą jej zrozumienie (Dhamma jest „do poznania przez ludzi mądrych, przez każdego osobiście”) a oni z całą pewnością nie są większością. Nanavira Thera



Jeżeli rzeczywiście jestem zainteresowany Nauką Buddy, dobrze jest bym wiedział czy spełniam odpowiednie warunki by móc ją praktykować. Bo być może jest ze mną tak jak z Nasrudinem, który poszukiwał idealnej kobiety. Niestety każda napotkana miała jakieś wady, a gdy w końcu spotkał tą idealną, okazało się, że nie jest dla niego, bo szuka idealnego mężczyzny. I tak:

-Ta Dhamma jest dla tego z małymi potrzebami, nie dla tego kto chce wiele.
-Ta Dhamma jest dla zadowolonego, nie dla niezadowolonego.
-Ta Dhamma jest dla odosobnionego, nie dla rozmiłowanego w społeczności.
-Ta Dhamma jest dla energicznego, nie dla leniwego.
-Ta Dhamma jest dla tego z ustabilizowaną uważnością, nie dla tego o rozproszonej uważności.
-Ta Dhamma jest dla skomponowanego, nie dla sfrustrowanego.
-Ta Dhamma jest dla mądrego, nie dla niemądrego.
-Ta Dhamma jest dla mającego upodobanie i rozmiłowanego w nie-dialektyce (nipapańcia) ...


Zajmijmy się przedostatnim warunkiem: -Ta Dhamma jest dla mądrego, nie dla niemądrego.

Kogo możemy nazwać człowiekiem mądrym czy inteligentnym? Psychologowie rozróżniają wiele typów inteligencji i każda z tych inteligencji jest pewnego rodzaju specjalizacją w danej dziedzinie. Ironiści mówią, że specjalizacja jest wiedzą prawie wszystkiego o prawie niczym. My jednak zamiast naśmiewania się ze specjalizacji, zastanówmy się czy jest dziedzina lub rzecz, o której wiedza byłaby ceniona przez wszystkich ludzi, specjalizacja w takiej dziedzinie z pewnością byłaby oznaką inteligencji. Ale czy jest taka dziedzina? Wydaje się, że tak, że taką dziedziną jest samo świadome istnienie, nierozerwalnie związane z zasadą ból/przyjemność. Zasada ta głosi, że cokolwiek świadoma istota a zatem i człowiek robi, robi to aby uniknąć bólu albo by uzyskać przyjemność. Taka „mechanizacja” naszych działań może wydać się nam dość upokarzająca i w istocie był na buddyjskim forum buntownik który oznajmił publicznie, że „pluje na własne szczęście”. Niestety od zasady ból/przyjemność nie ma praktycznie wyjątków i sam fakt, że chciało mu się zamieścić takiego „posta” świadczy o tym, że czerpał z tego jakąś przyjemność. Jednakże jak się trochę zastanowimy, nie powinniśmy odczuwać zniesmaczenia faktem, że podlegamy tej zasadzie, w końcu cóż bardziej naturalnego dla było nie było czującej istoty, jak awersja przed bólem i pragnienie szczęścia?

Niestety, sytuacja jest bardziej kompleksowa, do tej zasady dochodzi jeszcze element ignorancji. Jest oczywiste, że nikt rozmyślnie nie popadnie z sprzeczność z zasadą ból/przyjemność. Niestety ignorancja obecna w doświadczeniu może sprawić, że podejmiemy działania nierozerwalnie związane z cierpieniem. Gdybyśmy zobaczyli jakie są rzeczywiste skutki naszych działań podejmowanych pod wpływem ignorancji – a te kończą się zawsze cierpieniem – natychmiast poczulibyśmy do nich awersję i byśmy je porzucili. Ale dopóki u człowieka obecna jest ignorancja, praktycznie nic go nie powstrzymuje od podejmowania działań sprowadzających na niego cierpienie. Tu tylko pragnę zwrócić uwagę, że ignorancja nie oznacza tylko samej niewiedzy na poziomie refleksyjnym, gdyż gdyby tak było, zwykła werbalna informacja kładła by jej kres. Ignorancja u świadomych istot zalega także na głębszym poziomie, pre-reflaksyjnym jako błędna asocjacja x = przyjemność. Widać to choćby u nałogowego palacza, który „chce” rzucić palenie a jednak nie potrafi. Informacja ministra zdrowia palenie = cierpienie jakoś do niego nie dociera, zatrzymując się na płytszych poziomach albo jak w przypadku wielu palaczy, nie docierając nawet do poziomu refleksyjnego – większość palaczy unika tematu szkodliwości palenia jako dla nich drażliwego. Widzimy w tym aktywną stronę ignorancji, która jest nie tylko prostą niewiedzą, że x = cierpienie. Ignorancja  stara się chronić błędną asocjację x = przyjemność.

Ale może się zdarzyć, że palaczowi temu umrze na raka płuc ktoś bliski, też namiętny palacz, albo on sam zacznie pluć krwią z płuc. I nagle staje się „cud”. To co uprzednio wydawało się niemożliwe, zachodzi teraz bez większych problemów i palacz rzuca palenie. Dlaczego? Pod wpływem szoku informacja palenie = cierpienie zchodzi na poziom pre-refleksyjny i zastępuje starą asocjację „palenie = przyjemność”. Oczywiście to dość toporny przykład, niemniej wydaje się nieźle ilustrować jak funkcjonuje ignorancja. Bardziej subtelny przykład to pożądanie seksualne. Opiera się ono na asocjacji zmysłowego doświadczenia z przyjemnością. Ignorancja zwykłego człowieka jest tak wielka, że bierze on swe pożądanie za sprawę naturalną podczas gdy jego stan jest stanem chorobowym wynikającym z błędnej asocjacji. Ci wszyscy „nauczyciele duchowi” - nie rozpoznający zmysłowości jako skalania umysłu - głoszą swe poglądy pod wpływem ignorancji. A niestety są jeszcze subtelniejsze rejony ignorancji które chronią inne błędne asocjacje. Oczywiście, jeżeli jako nauczyciel chcemy być popularnym i zarobić dużo pieniędzy, powinniśmy unikać takich tematów, ignoranci niechętnie słuchają informacji podważających ich błędne asocjacje, ba - cały ich wysiłek ukierunkowany jest na niedopuszczanie i usuwanie takich informacji z poziomu refleksyjnego.

A zatem jest dziedzina – świadome istnienie - gdzie wszystkie istoty czują awersję przed cierpieniem. I jest też element ignorancji. Na pytanie, kim jest człowiek inteligentny, możemy odpowiedzieć, że to ten kto wyeliminował ignorancję ze swego doświadczenia i jasno widzi i wie: „To jest cierpienie, to jest powstanie cierpienia, to jest wstrzymanie cierpienia, to jest droga prowadząca do wstrzymania cierpienia”. Tylko ten człowiek w sytuacji gdy zasada ból/przyjemność całkowicie zdominowała działania czujących istot, jest wolny od popadnięcia w sprzeczność z samym sobą i tylko on może się uwolnić od cierpienia i osiągnąć szczęście. Z pewnością taki rodzaj inteligencji zasługuje na miano ariya – szlachetnej. I chyba nikt nie ma wątpliwości, że wypracowanie u siebie takiej inteligencji jest, czy powinno być życiowym celem, gdyż bez niej jakkolwiek wielkie byłoby nasze pragnienie szczęścia, jesteśmy skazani na cierpienie. Oczywiście pierwszym krokiem do pozyskania takiej inteligencji jest uświadomienie sobie, że jesteśmy „ofiarami” zasady ból/przyjemność. Tu tylko nadmienię, że nie przyjemność/ból – gdyż u większości świadomych istot awersja przed bólem jest silniejsza niż pragnienie przyjemności. Być może kogoś zaciekawi jak Nanavira Thera doszedł do poznania prawdy o zasadzie ból/przyjemność:

„W czasie gdy to czytałem – kiedy miałem około dwudziestki, już podejrzewałem (z lektury Huxleya i innych) że nie ma celu w życiu, ale było to wciąż raczej abstrakcyjne i teoretyczne. Ale „Ulisses” wchodzi w szczegóły i odkryłem, że rozpoznaję siebie mutatis mutandis w daremnych zajęciach, które wypełniają dni bohaterów Joyce'a. I tak doszedłem do przekonania, że wszystkie nasze działania, od najbardziej rozważnych do najbardziej bezmyślnych i bez wyjątku, są determinowane przez obecną przyjemność i obecny ból. Nawet to co pompatycznie nazywamy naszym „obowiązkiem” jest włączone w to prawo – jeżeli spełniamy swój obowiązek, to tylko dlatego, że czulibyśmy się źle gdybyśmy go zaniedbali, i tak dążymy do uniknięcia dyskomfortu. Nawet mądry człowiek, który wyrzeka się obecnej przyjemności w celu większej przyjemności w przyszłości, przestrzega tego prawa, ciesząc się obecną przyjemnością wiedzy (czy wiary), że zapewnia sobie przyszłą przyjemność, podczas gdy głupiec preferuje teraźniejszą przyjemność nad swą przyszłą i ciągle gnębiony jest wizją swej przyszłości. I kiedy to zrozumiałem, stwierdzenie Buddy:

Zarówno teraz jak i dawniej, to tylko cierpienie co oznajmiam i wstrzymanie cierpienia.


wydało mi się najbardziej oczywistą rzeczą na świecie. „Cóż innego, wygłosiłem, mógłby Budda nauczać?"

A zatem czy Dhamma jest dla zwykłego człowieka? Z uwagi na ignorancję w swym doświadczeniu nie ma on wglądu w cierpienie i nie rozpoznaje ani tego co jest cierpieniem, ani też nie widzi wstrzymania cierpienia. Budda mówi, że Dhamma jest dla mądrego, który wie, dla tego który czuje. Wie i czuje co? „To jest cierpienie, to jest powstanie cierpienia, to jest wstrzymanie cierpienia, to jest droga prowadząca do wstrzymania cierpienia”. Bolesna prawda jest taka, że większość Sutr Kanonu Palijskiego przeznaczona jest dla sekha – będącego w treningu ariya, który praktykuje w celu osiągnięcia poziomu arahata. To sprawia, że dla zwykłego człowieka Sutty te są w mniejszym lub większym stopniu niezrozumiałe. Cóż więc może zrobić zwykły człowiek nie dysponujący inteligencją ariya, skoro Dhamma jest nie dla niego?

Cztery Prawdy to jakby zestaw zadań do wykonania dla zwykłego człowieka. Cierpienie musi być przez niego całkowicie zrozumiane. Powstanie cierpienia musi być porzucone. Wstrzymanie cierpienia musi być zrealizowane. Droga prowadząca do wstrzymania cierpienia musi być utrzymana przy istnieniu.

Przede wszystkim zwykły człowiek musi zrozumieć, że jest cierpienie o tak perfidnej naturze, że nie jest rozpoznawane ono jako cierpienie a to z uwagi na ignorancję w jego doświadczeniu, od której zależą zniekształcenia percepcji. Przypomnijmy, że tymi zniekształceniami percepcji są:

-Postrzeganie za trwałe tego co jest w rzeczywistości jest nietrwałe.
-Postrzeganie za przyjemne tego co w rzeczywistości jest bolesne.
-Postrzeganie za „ja” tego co w rzeczywistości jest „nie ja”.
-Postrzeganie za piękne tego co w rzeczywistości jest odpychające.   


Jednym z aspektów ignorancji jest skłonność ucieczki od bezpośredniego doświadczenia tutaj i teraz w świat abstrakcyjnego myślenia. Polega to na tym, że myślący „bierze się w nawias”, zapomina o sobie i tworzy abstrakcyjny system myślowy. Kierkegaard ostrzega: „Jest zakazane dla egzystującej jednostki by zapomniała, że istnieje”. W myśli europejskiej taki abstrakcyjny system stworzył Hegel i w swej pracy „Byt i Nicość” Sartre ironicznie zauważa: „I chociaż Hegel zapomina o sobie, my nie możemy zapomnieć o Heglu”. Niestety taka abstrakcyjność i oderwanie od rzeczywistości bardzo często zdarza się i u ludzi religii.                    
 
Krishnamurti: Jest ból, jest przyjemność, jest rozpacz, jest agonia.
Rozmówca: „Są one tylko pozorne”.
Krishnamurti: Co masz na myśli mówiąc „tylko pozorne”?. Ach, uważasz, że są iluzją? Mówisz, że nie ma czegoś takiego jak przyjemność, ból, wojna? Że to jest uroczy świat? Kiedy wyrzucą cię z pracy, powiesz, że nie ma takiej rzeczy? Kiedy nie masz jedzenia powiesz, że to iluzja? Nie? To w takim razie o czym mówisz? Mówisz, że to nierealne? O czym ty mówisz? 

I tak skądinąd interesujący autor Wei wu wei w jednej ze swych książek wypowiada się, że tak naprawdę to samsara jest śmieszna gdyż sen jest tylko snem, jakkolwiek nieprzyjemnym może się wydawać dla śniącego. Jeżeli jednak zejść na ziemię to gdyby tego pisarza bolał ząb, z pewnością udałby się do dentysty by uwolnić się od bólu – i to jest cała egzystencjalna prawda o tym filozofie. Jednak gdy przychodzi do jego myśli filozoficznej, mówi on o obozach koncentracyjnych, rzeźniach, wojnach, czy nawet piekle, że są śmieszne, że są tylko snem. Pomijamy tu fakt, że to porównanie jest chybione gdyż cechą charakterystyczną snu jest nieobecność w nim fizycznego bólu, każde większe natężenie bólu przerywa sen. W samsarycznym śnie fizyczny ból jest obecny a za jednym marzeniem sennym idzie następne, bez przebudzenia, nie ma więc tego kto zdobyłby się na refleksję: „To tylko sen”. I tak ten sen jest brany śmiertelnie poważnie, przez śniącego i to jest właśnie cierpienie. Ariya rozpoznaje sen jako sen ale to nie oznacza, że się śmieje, raczej przeciwnie, ponieważ jasno widzi powagę sytuacji, pojawiają się u niego lęk i obawa przed niewłaściwym zachowaniem, które mogło by sprowadzić nań ból.

Jednym z najsłynniejszych przykładów filozofii abstrakcyjnej jest tzw Sutta Serca głosząca, że nie ma cierpienia, nie ma powstania cierpienia, nie ma Nibbany, nie ma drogi prowadzącej do Nibbany. Na poziomie egzystencjalnym to oczywisty bełkot niezgodny z rzeczami takimi jakimi są. Fundamentalnym minusem tej Sutty jest także to, że niszczy ona egzystencjalną sytuację jednostki która jak wspomnieliśmy wyżej została obdarzona przez Buddę zestawem zadań do wykonania.
Zamiast jako rzeczy z którymi ja jako jednostka się stykam, Szlachetne Prawdy zostały potraktowane jako propozycje logiczne. To fakt, że słowo Nibbana jest tylko słowem, nie mniej słowo to wskazuje na bezpośrednie doświadczenie Buddy i ten kto na poziomie egzystencjalnym neguje doświadczenie Buddy jest albo głupcem albo kłamcą. 

I tak Budda jasno określa: Nie jest tak, że nie ma cierpienia Kassapo, jest cierpienie. - Zatem jest tak, że Mistrz Gotama nie zna i nie widzi cierpienia? Nie jest tak, że nie znam i nie widzę cierpienia. Znam cierpienie. Widzę cierpienie. ( SN 12. 17)
Wbrew pozorom nie jest to spór doktrynalny między szkołami a raczej sposób w jaki podchodzimy do własnej egzystencji. Albo widzę, że Cztery Szlachetne Prawdy, to zbiór zadań do wykonania albo tego nie widzę. Tu pozwolę sobie przytoczyć krótki dialog pomiędzy moim znajomym, który żyje przemieszczając się z ośrodka medytacyjnego do ośrodka a „buddystami” ze Sri Lanki.

-Co cię interesuje?
-Nauka Buddy.
-Buddyzm, no dobrze. Ale co tak naprawdę chciałbyś robić w życiu?

Turgieniew twierdził, że rozmowa z głupcami może być zabawna. Wszystko zależy od naszego poczucia humoru. Jeżeli bawią nas głupcy, czy nie jest to oznaką braku współczucia z naszej strony? W końcu głupota jest rzeczą w najwyższym stopniu bolesną. Samym sercem cierpienia. To poszukiwanie trwałego szczęścia w nietrwałych rzeczach czasu i przestrzeni i to jest waśnie to, co tak naprawdę w tym życiu robi zwykły człowiek.

Dwie Sutty  związane z inteligencją ariya:

Mnisi, jest piekło zwane Wielkim Pożarem. Tam jakąkolwiek materialną formę się widzi okiem, jest ona niechciana, nigdy chciana, nieprzyjemna, nigdy przyjemna, niemiła, nigdy miła. Jakikolwiek dźwięk się słyszy uchem ... Jakikolwiek zapach czuje się nosem ... Jakikolwiek smak czuje się językiem ... Jakikolwiek obiekt dotyku czuje się ciałem, ... Jakąkolwiek ideę poznaje się umysłem, jest ona niechciana, nigdy chciana, nieprzyjemna, nigdy przyjemna, niemiła, nigdy miła. 

Kiedy to zostało powiedziane, pewien mnich rzekł do Zrealizowanego: Ten pożar, czcigodny panie jest rzeczywiście straszny, ten pożar jest rzeczywiście straszny. Ale czy jest, czcigodny panie jakiś inny pożar straszniejszy i bardziej przerażający niż ten? - „Jest mnichu”. - "Ale co jest tym pożarem straszniejszym i bardziej przerażającym niż ten?"

Mnichu, ci pustelnicy i bramini którzy nie rozumieją jakim rzeczywiście jest: „To jest cierpienie. To jest powstanie cierpienia. To jest wstrzymanie cierpienia. To jest droga prowadząca do wstrzymania cierpienia" - oni to rozmiłowują się w determinacjach wiodących do narodzin, w determinacjach wiodących do starości, w determinacjach wiodących do śmierci, w determinacjach wiodących do żalu, płaczu, bólu, smutku i rozpaczy. Rozmiłowując się w takich determinacjach, generują determinacje wiodące do narodzin, determinacje wiodące do starości, determinacje wiodące do śmierci, determinacje wiodące do żalu, płaczu, bólu, smutku i rozpaczy. Po wygenerowaniu takich determinacji są spalani pożarem narodzin, spalani pożarem starości, spalani pożarem śmierci, spalani pożarem żalu, płaczu, bólu, smutku i rozpaczy. Nie są oni wolni od narodzin, starości i śmierci, nie są wolni od żalu, płaczu, bólu, smutku i rozpaczy. Powiadam, że nie są wolni od cierpienia. Ale ci pustelnicy i bramini którzy rozumieją jakim rzeczywiście jest: „To jest cierpienie. To jest powstanie cierpienia. To jest wstrzymanie cierpienia. To jest droga prowadząca do wstrzymania cierpienia" - oni to nie rozmiłowują się w determinacjach wiodących do narodzin, w determinacjach wiodących do starości, w determinacjach wiodących do śmierci, w determinacjach wiodących do żalu, płaczu, bólu, smutku i rozpaczy. Nie rozmiłowując się w takich determinacjach, nie generują determinacji wiodących do narodzin, determinacji wiodących do starości, determinacji wiodących do śmierci, determinacji wiodących do żalu, płaczu, bólu, smutku i rozpaczy. Gdy nie generują takich determinacji nie są spalani pożarem narodzin, nie są spalani pożarem starości, nie są spalani pożarem śmierci, nie są spalani pożarem żalu, płaczu, bólu, smutku i rozpaczy. Są oni wolni od narodzin, starości i śmierci, są wolni od żalu, płaczu, bólu, smutku i rozpaczy. Powiadam, że są wolni od cierpienia.

Zatem mnisi wysiłek powinien być uczyniony by zrozumieć: „To jest cierpienie”. Wysiłek powinien być uczyniony by zrozumieć: „To jest powstanie cierpienia”. Wysiłek powinien być uczyniony by zrozumieć: „To jest wstrzymanie cierpienia”. Wysiłek powinien być uczyniony by zrozumieć: „To jest droga prowadząca do wstrzymania cierpienia”. 

"Mnisi, szkielety pojedynczej osoby, podróżującej i wędrującej przez samsarę, z jednego eonu, utworzyłyby kupę kości tak wielką jak góra Vepulla, gdyby ktoś zebrał je razem i kolekcja ta nie byłaby zniszczona".

Kości pojedynczej osoby
Zebrane z jednego eonu
Utworzyłyby kupę wielką jak góra-
Tak powiedział Wielki Mędrzec

Zdeklarował, że byłaby ona
Tak wielka jak góra Vepulla
Na północ od Szczytu Sępa
W górskim grodzie Magadha.

Ale gdy ktoś widzi z doskonałą mądrością
Cztery szlachetne prawdy
Cierpienie, powstanie cierpienia
I ośmioraką szlachetną ścieżkę
Prowadzącą do wyzwolenia z cierpienia

Zaliczywszy co najwyżej
Siedem razy życie w samsarze
Przez zniszczenie wszystkich więzów
Zrealizuje koniec cierpienia.

Itv 24