Link do wszystkich dokumentów


La Rochefoucauld
Maksymy i rozważania moralne
(wybór)


Namiętności płodzą niekiedy inne, wprost przeciwne: skąpstwo rodzi niekiedy rozrzutność, a rozrzutność skąpstwo; bywamy często nieugięci przez słabość, a odważni z bojaźni.

Mimo wszystkich starań, aby pokryć nasze namiętności pozorami nabożeństwa i honoru, wyzierają one zawsze spod naszej zasłony.

Łagodność władców bywa nieraz jedynie wyrachowaniem dla pozyskania miłości ludu.

Umiarkowanie ludzi szczęśliwych płynie ze spokoju, jakim pomyślność ich darzy.

Zawsze mamy dość siły aby znieść cudze nieszczęścia.

Skazańcy okazują niekiedy hart i pogardę śmierci, która jest w istocie jedynie obawą spojrzenia jej w twarz, można powiedzieć, że hart i wzgarda są dla ich ducha tym czym opaska dla oczu.

Trzeba większych cnót dla zniesienia dobrej niż złej doli.

Zło które czynami nie ściga na nas tylu prześladowań co nasze przymioty.

Gdybyśmy sami mieli mniej wad, nie sprawiałoby nam takiej przyjemności stwierdzać je u drugich.

Więcej pychy niż dobroci w upomnieniach, jakimi darzymy ludzi popełniających błędy; ganimy ich nie tyle, aby ich poprawić, ile aby ich przekonać, że sami jesteśmy od tych błędów wolni.

Interes przemawia wszystkimi językami i odgrywa wszystkie role, nawet rolę bezinteresowności.

Ci, którzy zbytnio zaprzątają się małymi sprawami, stają się zwyczajnie niezdolni do wielkich.

Nie ma takich nieszczęśliwych wypadków, z których zręczny człowiek nie wyciągnąłby jakiejś korzyści, ani tak szczęśliwych, których nieopatrzny nie umiałby obrócić na swoją szkodę.

Prawda nie sprawia w świecie tyle dobrego, ile złego sprawiają jej pozory.

Rozumny człowiek powinien określić sobie wagę swoich spraw i prowadzić każdą wedle jej porządku. Chciwość nasza miesza nieraz ten porządek, karząc nam gonić za tylu rzeczami naraz, iż ścigając zbyt gorliwie mniej ważne chybiamy najważniejszych.

Mało jest ludzi, którzy by się nie wstydzili, że się kochali, gdy już nie kochają.

Gdyby sądzić miłość z większości jej objawów, podobniejszą jest do nienawiści niż do przyjaźni.

Z prawdziwą miłością jest jak z pojawieniem się duchów; wszyscy o nich mówią, ale mało kto je widział.

To co ludzie nazwali przyjaźnią, jest jedynie potrzebą towarzystwa, wzajemnym uszanowaniem interesów i wymianą usług; jest to handel, w którym miłość własna zawsze spodziewa się coś zyskać.

Bardziej upokarzające jest strzec się przed przyjaciółmi niż być przez nich oszukanym.

Ludzie niedługo wyżyli by w społeczności, gdyby nie dawali się oszukiwać wzajem.

Każdy się skarży na swą pamięć, nikt na swój rozsądek.

Powodzenie w świecie częściej zawdzięczamy naszym wadom niż zaletom.

Starcy lubią dawać dobre rady, aby się pocieszyć, że nie są zdolni dawać złych przykładów.

Niczego nie udziela się tak hojnie jak rad.

Człowiek jest niepocieszony, gdy oszuka go wróg lub zdradzą przyjaciele, ale często jest rad, gdy oszukał sam siebie.

Równie łatwo oszukać samego siebie bez własnej wiedzy jak trudno oszukać drugich tak aby się nie spostrzegli.

Jesteśmy tak przyzwyczajeni grać komedię wobec drugich, iż w końcu gramy komedię wobec samych siebie.

Ludzie zdradzają częściej ze słabości niż z zamiaru.

Często ktoś czyni dobrze dlatego, aby móc bezkarnie czynić źle.

Najsprytniejsi udają całe życie, iż potępiają fałsz, aby się nim posłużyć w jakiej wielkiej okoliczności i dla wielkiej korzyści.

Najpewniejszy sposób, aby być oszukanym, to uważać się za sprytniejszego od innych.

Nigdy nie jest się tak śmiesznym przez właściwości, które się ma, jak przez te, które się udaje.

Mało kto jest tak rozsądny, aby przekładać użyteczną naganę nad zwodnicza pochwałę.

Uchylanie się od pochwały jest chęcią otrzymania jej dwa razy.

Gdybyśmy nie schlebiali sobie samym, pochlebstwo innych nie mogłoby nam zaszkodzić.

Pochlebstwo to fałszywa moneta, która ma obieg jedynie dzięki naszej próżności.

Łatwiej uchodzić za godnego urzędów, które się nie ma niż tych, które się piastuje.

Świat nagradza częściej pozór zasługi niż samą zasługę.

Skąpstwo jest większym przeciwieństwem oszczędności niż hojność.

Lepiej używać swego rozumu na znoszenie niedoli, które na nas spadły, niż na przewidywania tych, które mogą się trafić.

Zapominamy łacno o naszych błędach, kiedy tylko my sami o nich wiemy.

Cnota nie zaszłaby daleko, gdyby nie towarzyszyła jej próżność.

Miłość sławy, obawa wstydu, dążenie do wybicia się na wierzch, pragnienie stworzenia sobie wygodnego i miłego życia, wreszcie chęć poniżenia innych – oto częste przyczyny owej tak sławionej wśród ludzi odwagi.

Obłuda jest hołdem jaki występek oddaje cnocie.

Wdzięczność jest niby uczciwość kupiecka: podtrzymuje handel, płacimy nie dla tego, że godzi się uiścić z długu, lecz by znaleźć tych, którzy by nam pożyczyli.

Nic zaraźliwszego niż przykład: niepodobna nam uczynić czegoś bardzo dobrego lub złego, aby nie wywołać podobnych objawów. Naśladujemy dobre przez współzawodnictwo, a złe przez złośliwość naszej natury, którą wstyd trzymał na uwięzi, a którą przykład wyzwala.

Mniej bywa niebezpiecznie czynić ludziom źle niż czynić im wiele dobrego.

Wielki to spryt, umieć swój spryt ukryć.

To co się wydaje bezinteresownością, jest często jedynie zamaskowaną ambicją, która gardzi małymi korzyściami, aby dążyć do większych.

Prawdziwa wymowa polega na tym aby powiedzieć wszystko, co trzeba, i tylko to co trzeba.

To, co nazywamy hojnością, jest najczęściej ambicją dawania, którą przedkładamy nad to, co dajemy.

Litość jest często odczuciem własnych cierpień w cierpieniu drugiego; jest to bystre przewidywanie nieszczęść, w które możemy popaść. Użyczamy pomocy innym, aby sobie zapewnić ich pomoc w podobnych okolicznościach; przysługi, które im oddajemy, są ściśle biorąc, dobrem, które świadczymy z góry sami sobie.

Rozłąka osłabia mierne uczucie, a wzmaga wielkie, jak wiatr gasi świecę a rozpala ogień.

Bywają fałsze które tak dobrze udają prawdę, że byłoby omyłką nie dać się im oszukać.

Lubimy zawsze tych którzy nas podziwiają, ale nie zawsze tych, których my podziwiamy.

Przebaczamy często tym, którzy nas nudzą; ale nie możemy przebaczyć tym których my nudzimy.

Rzadko spotykamy niewdzięczników, jak długo jesteśmy w możności świadczenia dobrodziejstw.

Nadmierna przyjemność, jaką znajdujemy w mówieniu o sobie, powinna w nas budzić obawę, że nie sprawiamy jej zgoła słuchaczom.

Czym się dzieje, że mamy dość pamięci, aby zachować najdrobniejsze szczegóły tego, co się nam wydarzyło, a nie mamy jej dość, aby pamiętać, ile razy opowiedzieliśmy je tej samej osobie.

Przyznajemy się do małych wad jedynie, aby się przekonać, że nie mamy wielkich.

Kiedy nienawiść jest zbyt gwałtowna, stawia nas poniżej tych, których nienawidzimy.

Uważamy za rozsądnych jedynie tych, którzy są naszego zdania.

Małe umysły nadto urażają się małymi rzeczami, wielkie umysły widzą je, ale przechodzą ponad nimi.

Gwałt jaki nam zadają inni, często jest mniej dotkliwy niż gwałt, jaki zadajemy sobie.

Choćbyśmy byli najbardziej nieufni na punkcie szczerości naszych znajomych, zawsze sądzimy, iż z nami są szczersi niż z kim innym.

Większość młodych ludzi myśli, że są naturalni, kiedy są jedynie niegrzeczni i gburowaci.

Umysły mierne potępiają wszystko co przechodzi ich miarę.

Nie ma ludzi, którzy by się mylili częściej niż ci, którzy nie chcą dopuścić, aby się mogli mylić.

W głupcu nie ma dość materiału na dobroć.

Łatwiej wyrzekamy się swych korzyści niż swych upodobań.

Nikomu los nie wydaje się tak ślepy jak tym, którym nie sprzyja.

Czasami mniej jesteśmy nieszczęśliwi, kiedy nas kochana osoba oszukuje, niż kiedy nam otworzy oczy.

Nie mamy odwagi powiedzieć ogólnie, że my nie mamy żadnych błędów, a nasi wrogowie żadnych zalet; ale w szczegółach nie jesteśmy zbyt dalecy od tego przekonania.

Wstydzilibyśmy się często swych najpiękniejszych czynów, gdyby świat widział wszystkie pobudki, które je wydały.

Nic tak nie przeszkadza być naturalnym jak chęć wydawania się nim.

W przyjaźni, jak w miłości, często jesteśmy szczęśliwsi dzięki temu, czego nie wiemy, niż dzięki temu co wiemy.

Nie ma dokuczliwszych głupców niż inteligentni głupcy.

W sądach swoich o nas wrogowie nasi bardziej zbliżają się do prawdy niż my sami.

Ta sama pycha każe nam popełniać błędy, od których w swoim mniemaniu jesteśmy wolni, i gardzić przymiotami, których nie mamy.

Mało jest kobiet, których wartość trwałaby dłużej niż ich uroda.

Spory nie trwałyby tak długo, gdyby brak słuszności był tylko po jednej stronie.

Choćby ludzie byli nie wiem jak źli, nie ośmieliliby się głosić wrogami cnoty; toż kiedy ją chcą prześladować, udają, że uważają ją za fałszywą lub też pomawiają ją o zbrodnie.

Chciwość wydaje często sprzeczne skutki: mnóstwo ludzi poświęca całe swoje mienie dla wątpliwych i odległych nadziei; inni gardzą wielkimi korzyściami w przyszłości dla drobnych zysków obecnych.

Aby człowieka skarać za grzech pierworodny, Bóg pozwolił mu uczynić sobie boga ze swej miłości własnej, iżby dręczyła go bez ustanku.

Lękamy się wszystkich rzeczy jako śmiertelni, a pragniemy ich, jak gdybyśmy byli nieśmiertelni.

Jeżeli tak snadnie wierzymy w wady drugich, to z przyczyny, że człowiek łatwo wierzy w to, czego pragnie.

Nadzieja i obawa są nierozłączne; nie ma obawy bez nadziei i nadziei bez obawy.

Ponieważ najszczęśliwszym na świecie jest ten, komu wystarcza niewiele, ludzie możni i ambitni są w tej mierze najnieszczęśliwsi, skoro trzeba im dla szczęścia nieskończonej mnogości dóbr.

Łacno ganimy wady innych, ale rzadko czerpiemy z nich naukę ku poprawie swoich.

Chwalimy coś lub ganimy przeważnie dla tego, że jest modą chwalić to lub ganić.

Mało trzeba by uczynić mędrca szczęśliwym, nic nie może głupca uczynić szczęśliwym; dlatego prawie wszyscy ludzie są nieszczęśliwi.

Łatwiej stłumić pierwsze pragnienie niż zadowolić wszystkie te co następują po nim.

Zanim się zacznie silnie pragnąć czegoś, trzeba rozpatrzyć, w jakim stopniu szczęśliwy jest ten, kto to posiada.

Wolimy raczej towarzystwo tych, którzy są wobec nas zobowiązani, niż tych, wobec których my jesteśmy zobowiązani.

Człowiek, który nikogo nie lubi, nieszczęśliwszy jest niż ten, którego nikt nie lubi.

Tłumacz: Tadeusz Boy Żeleński