Link do wszystkich dokumentów

Krishnamurti o medytacji




Medytacja jest zakończeniem myśli. To dopiero wtedy jest tam odmienny wymiar, gdy znajdujemy się poza czasem.

Medytujący umysł jest milczącym. Nie jest to milczenie dające się wyobrazić przez myśl: to milczenie gdy myśl – z jej wszystkimi wizerunkami, słowami i percepcjami – zupełnie zniknęła. Taki medytujący umysł jest umysłem religijnym – religii nie dotkniętej przez kościół, świątynie czy rytuały.
Umysł religijny jest eksplozją miłości. Nie jest to miłość znająca separację. Dla niej dalekie jest bliskie. Nie jest jednym ani wielością, ale raczej stanem miłości w którym wszystkie podziały giną. Jak piękno, nie jest miarą słów. Jedynie wychodząc z tego milczenia działa umysł religijny.

Kiedy studiujesz siebie samego, obserwuj się, obserwuj sposób w który chodzisz, jak jesz, co mówisz, obmowę, nienawiść – jeżeli jesteś świadomy tego wszystkiego u siebie, bez dokonywania wyboru, jest to częścią medytacji.

Medytacja to odkrywanie, czy umysł, z jego wszystkimi aktywnościami, doświadczeniami, może być absolutnie spokojnym. Nie w sposób wymuszony, ponieważ w momencie wysiłku, obecna jest dualność. Byt, który mówi: „Chciałbym mieć cudowne doświadczenie, a zatem koniecznym jest bym zmusił umysł do spokoju” - nigdy tego nie osiągnie. Ale jeżeli umiesz dociekać, obserwować, przysłuchiwać się wszelkim ruchom myśli, jej uwarunkowaniu, jej dążeniom, jej lękom, jej przyjemności, patrzeć jak działa umysł, wtedy dostrzeżesz, że staje się on nadzwyczaj cichym (…).

Milczenie i przestronność idą razem. Ogrom milczenia jest ogromem umysłu w którym nie ma centrum.

Bycie zawsze w poszukiwaniu szerszych, głębszych, transcendentalnych doświadczeń, jest formą ucieczki od aktualnej rzeczywistości „tego co jest”, co jest nami samymi, naszym uwarunkowanym umysłem. Umysł który jest przebudzony, inteligentny, wolny, dlaczego miałby tego potrzebować, dlaczego powinien mieć w ogóle jakieś doświadczenia? Światło jest światłem; nie pyta ono o więcej światła.

Medytacja jest jedną z najniezwyklejszych rzeczy, i jeżeli nie wiesz czym ona jest, jesteś jak ślepiec w świecie jasnego koloru, cieni i ruchomego światła. To nie jest sprawa intelektu, lecz tego, że gdy serce wkracza do umysłu, posiada on całkiem odmienną cechę, jest wtedy prawdziwie nieograniczony, nie tylko w swej zdolności do myślenia, afektywnego działania, lecz również w poczuciu życia w rozległej przestrzeni gdzie jest częścią wszystkiego.

W medytacji pojawia się jedna szczególna rzecz której ani narkotyk ani autohipnoza nie są w stanie wywołać: to jakby umysł wchodził sam w siebie, rozpoczynając od powierzchni i przemieszczając się głębiej, aż do czasu, gdy głębia i wysokość tracą swe znaczenie i każda forma pomiaru zanika. W tym stanie obecny jest całkowity spokój – to nie zadowolenie z gratyfikacji – ale spokój mający porządek, piękno i intensywność.

Medytacja nie jest środkiem do celu. Jest zarówno środkiem jak i celem.

Wiedza może dać doświadczenie nowych wrażeń, ale umysł który poszukuje doświadczeń, jakiegokolwiek by nie były rodzaju, jest umysłem niedojrzałym. Dojrzałość jest wolnością od wszelkiego doświadczenia; nie podlega już dłużej żadnym wpływom bycia czy nie-bycia.
Dojrzałość w medytacji polega na uwolnieniu umysłu z wiedzy, gdyż to ona kształtuje i kontroluje całość doświadczenia. Umysł który jest lekki sam w sobie, nie potrzebuje doświadczenia. Niedojrzałość to pragnienia coraz większego i obszerniejszego doświadczenia. Medytacja jest wędrówką przez świat wiedzy będąc od niej wolnym by wkroczyć w nieznane.

Medytacja nigdy nie jest w czasie – medytacja wypływająca z czasu jest zawsze wiążąca, nie ma w niej wolności i bez wolności jest tam zawsze wybór i konflikt.

Musimy zmienić struktury naszego społeczeństwa, jego niesprawiedliwość, jego przeraźliwą moralność, podziały jakie stworzyło między ludźmi, wojny, całkowity brak uczucia i miłości niszczące ten świat. Jeżeli twoja medytacja jest prawą tylko personalną, rzeczą, którą cieszysz się osobiście, to nie medytacja. Medytacja oznacza zupełną, radykalną zmianę umysłu i serca. A to jest możliwe tylko wtedy kiedy obecne jest to nadzwyczajne poczucie wewnętrznego milczenia i jedynie to doprowadza do umysłu religijnego.

Medytacja to dziewiczość wolna od czasu.

Ten świat ma mało do zaoferowania nie licząc jedzenia, ubrań i schronienia, oraz przyjemności z jej wielkimi żałościami.
Medytacja jest oddaleniem się od takiego świata, trzeba być totalnym outsiderem.

W totalnej uważności medytacji, nie ma wiedzy, ani rozproszenia, ani pamiętania o czymś co się zdarzyło. Czas i myśl doszły całkowicie do końca, gdyż są one centrum ograniczającym swą własną wizję.

Medytacja jest sprawdzianem czy istnieje pole niezanieczyszczone znanym.

… powinieneś medytować tylko w samotności, podczas nocy, czy spokojnego wczesnego poranka. Kiedy medytujesz w samotności, to musi być samotność. Musisz być zupełnie sam, nie podążając za systemem, metodą, powtarzaniem słów, podążaniem za myślą czy kształtowaniem myśli zgodnie z twoją chęcią.

Ta samotność przychodzi tylko wtedy, gdy umysł jest wolny od myśli. Gdy obecne są wpływy pragnienia czy rzeczy za którymi podąża umysł, zarówno przeszłe jak i przyszłe nie ma tam samotności. Tylko w ogromie teraźniejszego przychodzi ta świadomość. I wtedy, w cichej tajemniczości w której wszelka komunikacja doszła do końca, w której nie ma obserwatora z jego niepokojami, z jego głupimi apetytami i problemami – tylko wtedy w tym cichym odosobnieniu, medytacja staje się czymś niewyrażalnym przez słowa.

Medytacja nigdy nie jest modlitwą. Modlitwa, błaganie, są zrodzone z użalania się nad sobą. Modlisz się gdy masz kłopoty, gdy jest cierpienie: ale gdy jest szczęście, radość , nie ma błagania. To litowanie się nad sobą głęboko przeniknęło człowieka i jest koszmarem separacji. To co jest odseparowane, albo uważa się za odseparowane, zawsze szukające identyfikacji z czymś nieodseparowanym, niesie tylko więcej podziałów i bólu. Z tego pomieszania człowiek woła do nieba, zwraca się do żony, czy jakiegoś bóstwa umysłu. To wołanie może znaleźć odpowiedź, ale odpowiedź ta jest afektem użalania się nad sobą w swej separacji.

Medytuj samemu. Strać się. I nie próbuj przypomnieć sobie, gdzie byłeś. Jeżeli starasz się o to, będzie to coś martwego. I jeżeli uchwycisz się wspomnień o tym, nigdy już nie będziesz samotny. Medytuj zatem w tej nieskończonej samotności, w pięknie tej miłości, w tej niewinności, w nowym, wtedy obecna jest w tym niezniszczalna błogość.
W pole medytacji myśli nie jest w stanie wkroczyć, nie ma tam separacji, a zatem nie ma tam też osobowości.

Tego poranka cechą medytacji była nicość i totalna pustka czasu i przestrzeni. To fakt a nie idea czy paradoks wzajemnie oponujących sobie spekulacji. Odkrywa się tą dziwną pustkę kiedy korzeń wszystkich problemów zwiędnie. Tym korzeniem jest myśl, myśl co dzieli i utrzymuje. W medytacji umysł faktycznie staje się opróżniony z przeszłości choć może używać przeszłości jako myśl.

Koncentracja przychodzi jako rzecz naturalna, gdy jest obecna świadomość dróg myśli. Ta świadomość nie pochodzi od myślącego który wybiera i odrzuca, który podchwytuje i wyrzuca.

Porządek pochodzi od umysłu nie ulegającego pomieszaniu rzeczami myśli. Kiedy myśl milczy, jest w tym pustka, co jest porządkiem.

W przestrzeni którą myśl tworzy wokół siebie, nie ma miłości. Ta przestrzeń oddziela ludzi od siebie, i w niej jet to całe stwarzanie się, życiowa walka, agonia i strach. Medytacja jest zakończeniem tej przestrzeni, zakończeniem „mnie”. Wtedy relacja ma całkiem odmienne znaczenie, gdyż w tej przestrzeni nieuczynionej przez myśl, inny nie istnieje, gdyż nie ma ciebie.

Medytacja zatem nie jest podążaniem za jakąś wizją usankcjonowaną przez tradycję. Raczej jest ona nieskończoną przestrzenią w której myśl nie może wkroczyć. Dla nas ta mała przestrzeń uczyniona przez myśl wokół siebie, która jest „mną” jest niezwykle ważna, gdyż jest wszystkim co zna umysł identyfikujący się ze wszystkim co zawiera tą przestrzeń. A lęk przed niebytem rodzi się w tej przestrzeni. Ale w medytacji, kiedy to jest rozumiane, umysł potrafi wejść w wymiar przestrzeni gdzie działanie jest niedziałaniem.
Nie wiemy czym jest miłość, gdy z w przestrzeni stworzonej przez myśl wokół siebie samej jako „mnie”, miłość jest konfliktem „mnie” z „nie-mną”. Ten konflikt, ta tortura, nie jest miłością.
Myśl jest samym zaprzeczeniem miłości i nie potrafi wejść w tą przestrzeń gdzie nie ma „mnie”. W tej przestrzeni znajduje się błogosławieństwo którego szuka człowiek i nie może znaleźć. Szuka w obrębie granic myśl, i myśl niszczy ekstazę tego błogosławieństwa.

W medytacji musi się odkryć czy jest możliwość zakończenia wiedzy, a z tym wolność od znanego.

Nie zdajemy sobie sprawy jak ważnym jest uwolnienie się od uporczywych przyjemności z ich bólami, tak, że umysł jest sam. To tylko w pełni samotny umysł jest otwarty.

Miłość nie może być kultywowana przez myśl. Miłość może prawdopodobnie zaistnieć gdy obecne jest całkowite milczenie, milczenie w którym medytujący jest zupełnie nieobecny; i umysł może się wyciszyć tylko wtedy gdy zrozumie swój własny ruch jako myśl i uczucie. Aby zrozumieć ten ruch myśli i uczucia, nie może być potępiania w obserwowaniu. Obserwowanie w ten sposób jest dyscypliną....

Ekstaza odosobnienia przychodzi gdy nie obawiasz się być sam – już dłużej nie należący do świata czy przywiązany do czegokolwiek.

Medytacja umysłu który jest zupełnie milczący, jest błogosławieństwem, którego człowiek szuka odwiecznie.

Wielkie „ja” i małe „ja” są wzorami egzystencji w egzystencja jest myślą i myśl jest egzystencją z jej nigdy nie kończącym się cierpieniem.
W płomieniach medytacji kończy się myśl a z nią uczucie, gdyż żadne nie jest miłością. Bez miłości, nie ma esencji, a bez niej są tylko popioły na których bazuje nasza egzystencja. Miłość wyłania się z pustki.

Medytacja jest działaniem milczenia.

Medytacja jest wolnością od myśli, i ruchem w ekstazie prawdy.

… myśl w medytacji musi zniknąć całkowicie. To podstawa medytacji.

To tylko gdy umysł przekroczy czas, prawda przestaje być abstrakcją. Wtedy błogość nie jest ideą wyprowadzoną z przyjemności, ale aktywnością, która jest niewerbalna.
Opróżnianie umysłu z czasu jest milczeniem prawdy … To co nie posiada czasu jest wieczne.

Medytacja jest stanem umysłu, który patrzy na wszystko z pełną uwagą, totalnie.

Medytacja jest niszcząca dla poczucia bezpieczeństwa i jest w niej wielkie piękno, nie piękno rzeczy połączonych razem przez człowieka czy przez naturę, ale przez milczenie. To milczenie jest pustką w której i z której wyłaniają się wszystkie rzeczy i mają swe bycie. Jest ono niepoznawalne, intelekt i uczucie nie potrafią odnaleźć prowadzącej do tego drogi, nie ma do tego drogi i metoda osiągnięcia tego jest wymysłem chciwego umysłu. Wszystkie sposoby i środki kalkulującego ja muszą być całkowicie zniszczone, wszelkie postępowanie na przód czy cofanie się, droga czasu, musi dojść do końca, bez jutra. Medytacja jest destrukcją, jest niebezpieczna dla tych, którzy chcą prowadzić sztuczne życie i życie fantazji i mitu.

Śmierć którą sprowadza medytacja, jest nieśmiertelnością nowego.