Link do wszystkich dokumentów



Kontemplacja śmierci a moralność


Jak wiadomo, królestwo Jezusa jest nie z tego świata. Tak samo i nasze, tyle, że my w tym świcie zapuściliśmy głęboko korzenie chciwości, nienawiści i złudzenia, i tak nie możemy powrócić do naszego prawdziwego domu. Wychodząc z błędnego założenia „ja to ciało” żyjemy doczesnością, zaabsorbowani naszymi codziennymi zajeciami, gdzie pragnienie raz po raz zmusza nas do podejmowania takich czy innych działań, ukierunkowanych na to by żyło nam się w tym świecie lekko, miło i przyjemnie. Większość ludzi przechodzi przez życie w ten bezrefleksyjny sposób. Czasami jednak coś wybudza ich z tej snopodobnej egzystencji. Weźmy choćby przykład śmierci klinicznej; czy to z uwagi na to, że w doświadczeniu tym identyfikacja z fizycznym ciałem ulega zachwianiu, czy też może z uwagi na proste uświadomienie sobie własnej śmiertelności, po tym doświadczeniu ludzie często zmieniają swe nastawienie do życia, stają się bardziej refleksyjni, zaczynają interesować się duchowością czy angażują się w prace społeczne, gdyż pomaganie innym daje im większą satysfakcję niż uprzednia pogoń za dobrami materialnymi.

Z punktu widzenia Nauki Buddy, taka przemiana jest oczywiście korzystna. Ale co mają robić ci co nie przeżyli śmierci klinicznej ani żadnego innego szokującego doświadczenia, a chcieliby zmienić swe nastawienie do życia? Zmiana taka jest możliwa dzięki kontemplacji śmierci. Jak pisze Heidegger:

Wybrać akceptację śmierci jako nadrzędną i normatywną możliwość mojej egzystencji to nie odrzucenie świata, odmowa uczestnictwa w jego codziennych zajęciach, to odmowa bycia zwiedzonym i odmowa identyfikowania się z zajęciami, w które się angażuję; to wziąć je za to co są warte – nic. Z tego oderwania wytryska siła, godność, tolerancja autentycznej ludzkiej egzystencji.

Nie musimy się uciekać do filozofów egzystencjualnych. W dość popularnym czytadle „Błękitny Zamek” pani L. Montgomery opisuje ciekawą historię. Główna bohaterka, zakompleksiona młoda osoba będąca całkowicie pod wpływem rodziny i krewnych, dowiaduje się, że jest śmiertelnie chora, i  że zostało jej niewiele czasu. Wobec faktu zbliżającej się śmierci, zmienia całe swe życie, zaczyna robić to na co ma ochotę a nie to czego oczekują od niej krewni. Słowami Heideggera, zaczyna żyć życiem autentycznym.

Poniższa Sutta podkreśla relację pomiędzy kontemplacją śmierci a moralnością. Na pierwszy rzut oka, może się wydawać, że ten związek nie jest jasny. Zwłaszcza temu kto zapomina, że życie to nie tylko logika ale także emocje. A człowiek jest praktycznie uzależniony od przyjemności. I kiedy kontemplacja śmierci odbiera nam większość z doczesnych przyjemności, gdyż zaczynamy widzieć ich ulotność i błahość, wtedy następuje przerzucenie, zaczynamy znajdować przyjemność tam gdzie uprzednio jej nie podejrzewaliśmy. Dostrzegamy, że utrzymywanie wysokiego standardu moralnego daje dużą przyjemność. Zwłaszcza wierzącym w kontynuację świadomości po śmierci, ale nawet ateista może być z siebie bardzo zadowolony prowadząc godne życie i widząc jak większość ludzi niestety nie przestrzega standardów moralnych albo wprowadza swoje własne, jak na przykład politycy, którzy wydają się uważać kłamstwo w kampanii przedwyborczej jako coś naturalnego i oczywistego.

Co prawda Sutta zajmuje się wpływem kontemplacji śmierci na moralność, ale nie zapominajmy, że kontemplacja nietrwałości jest fundamentalną praktyką w Dhammie. Dzięki niej ci w treningu stają się arahatami a puthujjanowie mogą stać się ariya.

***

W Savatthi. Wtedy, pośrodku dnia, Król Pasenadi z Kosala podszedł do Zrealizowanego, złożył mu hołd, i usiadł z boku. Gdy tak siedział, Zrealizowany rzekł do niego: "Skąd przychodzisz, wielki królu, pośrodku dnia?”

„Właśnie teraz, czcigodny panie, byłem zaangażowany w te sprawy związane z panowaniem, typowe dla królów khatiya o namaszczonych głowach, którzy są upojeni upojeniem suwerenności, ulegli obsesji chciwości wobec zmysłowych przyjemności, którzy osiągnęli stabilną kontrolę w swych krajach, i którzy podbili znaczne obszary na ziemi”.

„Jak myślisz, wielki królu? Tu, człowiek przyszedłby do ciebie ze wschodu, godny zaufania i rzetelny; po zbliżeniu się, powiedziałby ci: 'Z pewnością królu, powinieneś to wiedzieć: przychodzę ze wschodu, i tam zobaczyłem wielką górę wysoką aż do chmur idącą w tą stronę, miażdżącą wszystkie żywe istoty. Czyń to co uważasz za stosowne, wielki królu'. Wtedy drugi człowiek przyszedłby do ciebie z zachodu, godny zaufania i rzetelny; po zbliżeniu się, powiedziałby ci: 'Z pewnością królu, powinieneś to wiedzieć: przychodzę z zachodu, i tam zobaczyłem wielką górę wysoką aż do chmur idącą w tą stronę, miażdżącą wszystkie żywe istoty. Czyń to co uważasz za stosowne, wielki królu'. Wtedy trzeci człowiek przyszedłby do ciebie z północy, godny zaufania i rzetelny; po zbliżeniu się, powiedziałby ci: 'Z pewnością królu, powinieneś to wiedzieć: przychodzę z północy, i tam zobaczyłem wielką górę wysoką aż do chmur idącą w tą stronę, miażdżącą wszystkie żywe istoty. Czyń to co uważasz za stosowne, wielki królu'. Wtedy czwarty człowiek przyszedłby do ciebie z południa, godny zaufania i rzetelny; po zbliżeniu się, powiedziałby ci: 'Z pewnością królu, powinieneś to wiedzieć: przychodzę z południa, i tam zobaczyłem wielką górę wysoką aż do chmur idącą w tą stronę, miażdżącą wszystkie żywe istoty. Czyń to co uważasz za stosowne, wielki królu'. Jeżeli, wielki królu, takie wielkie niebezpieczeństwo by powstało, takie straszne zniszczenie ludzkiego życia, ludzkiego stanu będącego tak trudnym do osiągnięcia, co powinno być uczynione?”

„Jeżeli, czcigodny panie, takie wielkie niebezpieczeństwo by powstało, takie straszne zniszczenie ludzkiego życia, ludzkiego stanu będącego tak trudnym do osiągnięcia, co innego można by czynić jak tylko żyć zgodnie z Dhammą, żyć właściwie, i czynić korzystne i tworzące zasługi działania?”

„Informuję cię, wielki królu, oznajmiam tobie: starość i śmierć toczą się na ciebie. Kiedy starość i śmierć toczą się na ciebie, wielki królu, co należy robić?”

„Jako że starość i śmierć toczą się na mnie, czcigodny panie, co innego powinno być uczynione jak tylko żyć zgodnie z Dhammą, żyć właściwie, i czynić korzystne i tworzące zasługi działania?

Czcigodny panie, są walki ze słoniami (odbywane przez) królów khatiya o namaszczonych głowach, którzy są upojeni upojeniem suwerenności, ulegli obsesji chciwości wobec zmysłowych przyjemności, którzy osiągnęli stabilną kontrolę w swych krajach, i którzy podbili znaczne obszary na ziemi; ale nie ma miejsca na te walki ze słoniami, nie mają celu, gdy starość i śmierć się toczą. Są kawaleryjskie walki (odbywane przez) królów khatiya o namaszczonych głowach, którzy są upojeni upojeniem suwerenności, ulegli obsesji chciwości wobec zmysłowych przyjemności, którzy osiągnęli stabilną kontrolę w swych krajach, i którzy podbili znaczne obszary na ziemi ... Są walki z udziałem powozów ... piechoty; ale nie ma miejsca na te walki z udziałem piechoty, nie mają celu, gdy starość i śmierć się toczą.

Na tym królewskim dworze, czcigodny panie, są doradcy, którzy gdy nadchodzą wrogowie, są zdolni poróżnić ich za pomocą podstępu; ale nie ma miejsca na te walki podstępu, nie mają celu, gdy starość i śmierć się toczą. Na tym królewskim dworze, czcigodny panie, istnieje wiele sztab złota przechowywanych w skarbcu i depozytach, i z takim bogactwem jesteśmy w stanie zmiękczyć wrogów gdy nadejdą; ale nie ma miejsca na te walki bogactwa, nie mają celu, gdy starość i śmierć się toczą. Jako że starość i śmierć toczą się na mnie, czcigodny panie, co innego powinno być uczynione jak tylko żyć zgodnie z Dhammą, żyć właściwie, i czynić korzystne i tworzące zasługi działania?”

„Tak to jest, wielki królu! Tak to jest, wielki królu! Jako że starość i śmierć toczą się na ciebie, co innego powinno być uczynione jak tylko żyć zgodnie z Dhammą, żyć właściwie, i czynić korzystne i tworzące zasługi działania?”

To zostało powiedziane przez Zrealizowanego. To powiedziawszy, Pomyślny, Nauczyciel, dodał to:

Tak jak góry z solidnej skały,
Masywne, sięgająca nieba,
Mogłyby nadciągać razem ze wszystkich stron
Miażdżyć wszystko po drodze -
Tak też starość i śmierć nadchodzą
Tocząc się po żyjących istotach -
Khatiyowie, bramini, vessowie, suddowie,
Candalowie i śmieciarze:
Nikogo nie oszczędzą na swej drodze
Ale miażdżą wszystko.

Nie ma miejsca na oddziały ze słoniami,
Odziały z karetami i piechotę.
Nie można ich pokonać podstępem
Lub przekupić za pomocą bogactwa.

Zatem tutaj osoba mądra,
Kierując się własnym dobrem,
Niezłomna, powinna ustanowić wiarę
W Buddę, Dhammę i Zgromadzenie.

Kiedy prowadzi się zgodnie z Dhammą
Ciałem, mową i umysłem,
Chwalą go w obecnym życiu,
I po śmierci raduje się w niebie.

SN 3: 25