Link do wszystkich dokumentów


Imre Kertesz

Człowiek bowiem bardzo szybko i bardzo precyzyjnie odnajduje potrzebne mu kłamstwa, tak samo jak bardzo szybko i bardzo precyzyjnie odnajduje potrzebne mu prawdy, jeśli w ogóle czuje potrzebę odkrycia prawdy, a więc rozliczenia się ze swego życia.

Angielska flaga

Głębokie doznanie indywidualnej egzystencji. A wraz z nim poczucie, że indywidualne istnienie to największa pomyłka – albo ironia – uniwersum, jeśli można coś takiego przypuścić.

Żyjącego z dala od zgiełku świata młodego lorda zapytano, dlaczego nie bierze udziału w życiu. Poruszony lord pyta: Co to jest życie? No, towarzystwo, wyścigi, przyjaciele, żona, rodzina – mówią mu. A, skoro tak – odpowiada lord – skoro to jest życie, to mój lokaj to za mnie załatwi.

W tym kolektywnym świecie (kolektywne są w nim szaleństwo i zagłada, przed czym nie ma indywidualnej ucieczki) a więc w tym kolektywnym świecie pozostać prywatnym człowiekiem i wytrwać jako prywatny człowiek: nie potrafiłbym chyba chwilowo wskazać bardziej heroicznego przedsięwzięcia.  

Pascal o rozrywce. To samo odczucie, które tak dobrze znam. Dla ludzi istnienie jest nieznośne i w najmniejszym stopniu nie biorą swego życia poważnie. To niezwykle ważna konstatacja, którą jedynie największe umysły ośmielają się wypowiedzieć. Z jednej strony lekkie traktowanie życia – z drugiej lęk z powodu istnienia, co zdawałoby się wzajemnie wykluczać. Jednak tylko w świetle logiki, ale logika nie jest życiem. Życie to paradoks. Co najmniej dwie sprzeczności naraz.

To, że człowiek myśli, wcale nie świadczy o jego godności, człowiek po prostu nie potrafi myśleć – i przeważnie tak myśli, jakby nie umiał myśleć; jego ideologie, jego moralne pobudki i tak dalej, są takie jakby świadomie chciał odsunąć od siebie konsekwencje płynące ze zdolności myślenia.

Nie tylko wiara jest kwestią wyboru, lecz również etyczne życie bez winy, mnie się ono nawet wydaje bardziej heroiczne, w pewnym sensie godniejsze, nie musimy przecież tak żyjąc, stawać się zbrodniarzami; przed tym natomiast, że stajemy się nieetyczni, wiara nas nie chroni, a nawet – jak uczy historia – wręcz przeciwnie.

Nawet głupim można być w sposób bardziej lub mniej inteligentny.

Z drugiej strony dla głupoty nie ma usprawiedliwienia, bo pod względem moralnym jest to wybór łatwej drogi; to najłatwiejsza forma samoobrony przed istnieniem.

Zawsze z trudem wierzyłem, że człowiek pochodzi od małpy: wskazałbym więcej dowodów na to, że jest odwrotnie.

Zapewne częściej jesteśmy dobrzy z moralnego tchórzostwa niż z prawdziwej skłonności. Czy to samo stosuje się do zła? A kiedy publiczna moralność z podłości czyni dobroć, a z niemoralności cnotę? Moralna samotność to w każdym razie jeden z najbardziej godnych uwagi problemów. Być samemu wobec gromkich powszechnych sądów, wobec presji opinii publicznej – osobliwe, ale pod tym względem człowiek zachowuje się jak zwierzę szukające bezpiecznej kryjówki. To atawizm, ale bez wątpienia dziedzictwo życia w stadzie, kiedy wyklęcie (jak zresztą i dziś wcale nie rzadko) było pewnie równoznaczne z wyrokiem śmierci, do wyklęcia jednak prawdopodobnie już wtedy potrzebne były moralne lub podobne do nich argumenty.

Duchowe głębie ideologii interesują mnie wyłącznie pod tym względem czy zostanę aresztowany czy też nie.

Żeby wytłumaczyć swoje depresje, ludzie uciekają się do rozmaitych kłamstw. Do wytłumaczenia moich depresji całkowicie wystarcza prawda.

Nie wystarczy nie należeć do niczego, trzeba możliwie dokładnie wiedzieć, do czego się nie należy.

Moja ambicja pisarska: chcę czegoś w czym się wykrwawię.

... podobnie jak wydaje się każde życie, o ile postrzegamy je poprzez pryzmat poznania, gdyż to właśnie nieznośność życia prowadzi nas do wiary w której świetle spostrzegamy, że nasze życie jest nie do zniesienia, skoro mogą je nam odebrać. Kadysz za nienarodzone dziecko.

... gdyż nie wiemy i nigdy się nie dowiemy, co jest źródłem przyczyny naszego istnienia, nigdy nie poznamy celu naszej obecności i nie dowiemy się dlaczego mamy stąd zniknąć, skoro się kiedyś pojawiliśmy. Kadysz za nienarodzone dziecko.

...i nagle zrozumiałem, że to niemożliwe by ta przejmująca, cierpiąca świadomość nagle przestała istnieć i zniknęła z tego świata. Tak, a poza tym ta świadomość nie była przecież moją świadomością, była raczej świadomością o mnie, ja zaś jedynie miałem na jej temat wiedzę, ale nie mogłem nią dysponować, jak gdyby była to świadomość nienależąca wyłącznie do mnie, tylko ciągle gdzieś się pojawiająca i niepozwalająca uwolnić się od siebie, niepotrzebnie i na próżno zadręczająca mnie na śmierć. Z drugiej strony czułem wyraźnie, że owa pełna cierpienia świadomość wcale nie jest świadomością nieszczęśliwą, to „ja” będąc jej ucieleśnieniem, jestem w tej chwili nieszczęśliwy, wynika to jedynie z mojej własnej beznadziejności wobec tej bezlitosnej, wiecznej, dręczącej, choć powtarzam, wcale nie nieszczęśliwej świadomości. Kadysz za nienarodzone dziecko.

Tam gdzie nie podano tytułu, wypis pochodzi z Dziennika Galernika