Link do wszystkich dokumentów

W rzeczy samej, Anando, ten mnich, rozmiłowany w towarzystwie, cieszący się towarzystwem, poświęcający się towarzystwu, cieszący się społecznością, radujący się społecznością, znajdujący satysfakcję w społeczności, by wkroczył i trwał w czasowym, czy trwałym wyzwoleniu umysłu - to niemożliwe. Ale gdy mnich żyje samotnie, poza społecznością, to może on oczekiwać, że wkroczy i będzie trwał w czasowym czy trwałym i niezachwianym wyzwoleniu umysłu - to możliwe. (M 122)

Miłośnikom spokoju, odosobnienia, medytacji, Sri Lanka oferuje bardzo dobre warunki do praktyki, są tu leśne pustelnie, samotne chatki czy nawet jaskinie gdzie mieszkając można się całkowicie oddać zgłębianiu Nauki Buddy. W odróżnieniu od Tajlandii gdzie duży nacisk kładzie się na relację uczeń-nauczyciel, oraz na praktyki grupowe, Sri Lanka to miejsce dla ludzi niezależnych i samodzielnych. Ma to swoje plusy i minusy. Z jednej strony możemy być spokojni o to, że nie będziemy przymuszani do praktyk które nam nie odpowiadają, z drugiej strony sami musimy narzucić sobie odpowiedni reżim w praktyce, co dla pewnych ludzi wydaje się być dość trudne.

Przykładowo w „Island Hermitage” pustelni założonej przez niemieckiego mnicha Nanatilokę, po porannej wyprawie łódką do jednej z pobliskich wiosek na obchód żebraczy i po powrocie, ma się praktycznie cały dzień do własnej dyspozycji i można się całkowicie poświęcić medytacji albo też urozmaicić ją lekturą (na wyspie znajduje się biblioteka z ponad dwoma tysiącami książek w języku angielskim i niewiele mniejszą ilością w języku niemieckim). Jedyną obowiązkową praktyką grupową jest wysłuchanie co dwa tygodnie recytacji 227 reguł mnisiego życia ustalonych przez samego Buddę.
Dla miłośników większego odosobnienia np na obszarze Laggalle rozsianych jest kilkanaście wiat (tylko trzy ściany i dach). Nie ma tam prądu i w nocy korzysta się z lamp na benzynę. Mnisi z tego obszaru spotykają się nie częściej niż co pół roku, dużą zaletą tego regionu jest cisza, o która w Azji obecnie nie jest wcale tak łatwo z uwagi na wszechobecne głośniki.

Oczywiście, ogólny stan „buddyzmu” na Sri Lance nie jest zbyt budujący, ktoś obliczył, że tylko pięć procent mnichów praktykuje medytację. Ale dla indywidualnej jednostki pragnącej praktykować Dhammę, nie powinno to mieć większego znaczenia. To co ważne to to, że poświęcając się tylko medytacji i studiom nie trzeba się martwić innymi rzeczami, podstawowe potrzeby mnicha są bez problemu zaspakajane. W razie choroby np można liczyć na darmową opiekę lekarską.
Przeglądając zdjęcia zgromadzone przez lata w Island Hermitage można zauważyć, że wielu ludzi zachodu, którzy zostali mnichami, złożyło szaty i odeszło z powrotem do świeckiego życia. Takie spotkanie z sobą samym w samotności nie jest zatem łatwe, jednak jak mówi Budda może ono też być bardzo owocne. I sam fakt rezygnacji z mnisiego życia świadczy raczej o tym, że nie praktykowało się Dhammy w odpowiedni sposób. Nanavira Thera powiedział, że jedyną prawdziwą tragedią jaka może spotkać człowieka w życiu to niezrozumienie Dhammy. Jeżeli rzeczywiście ustawiamy Naukę Buddy na pierwszym miejscu, decyzja o zostaniu mnichem wydaje się być naturalną tego konsekwencją. Dlatego dobrze jest wiedzieć, że mimo ponad 2500 lat od paranibbany Buddy, jeżeli tylko zechcemy możemy praktykować Dhammę tak jak to robili mnisi dwa tysiące lat temu. Oczywiście decyzja o zostaniu mnichem nie jest łatwa, dla tych jednak którzy rozważają taką możliwość a chcieliby się dowiedzieć czegoś więcej o warunkach panujących na Sri Lance podaję adres duńskiego mnicha czcigodnego Mettavihari, będącego bhikkhu od 1988 roku a od ponad trzydziestu pięciu lat mieszkającego w tym kraju, który chętnie podzieli się swym doświadczeniem. Info[małpa]mail.metta.lk lub Bhikkhu Mettavihari 380/9 Sarana Road Colombo 7 Sri Lanka.

O życiu mnicha będę starał się pisać tutaj