Link do wszystkich dokumentów


Ignorancja Edypa


Artykuł ten jest fragmentem przedmowy do „Listów Nanaviry Thery” napisanej przez Johna Stellę. John Stella jest między innymi autorem książki Self and self–compromise in the narratives of Pirandello and Moravia.


Tak samo jak filozofia egzystencjalna, poważna fikcja nie może być substytutem Sutr, ale „przynajmniej dla tego kto jest zaznajomiony z Zachodnimi ideami” jej symbolizm może zapewnić „bardziej bezpośrednie i fundamentalne podejście do rzeczy niż podejście empirycznej nauki”, które dominuje we współczesnej myśli. Zatem „Nanavirystyczna” interpretacja „Procesu” i innych prac czyni krok ku zrewolucjonizowaniu naszego sposobu czytania i myślenia. 

Przykładowo, zastosujmy to czego się nauczyliśmy od Nanaviry do pracy skomponowanej przez współczesnego Buddzie autora aby lepiej zrozumieć koncepcje zawarte z języku Pali. Prawdopodobnie najsłynniejsza starożytna grecka tragedia to Król Edyp. Przedstawia ona upadek bohatera, znajdy, który ze względu na swój intelekt doszedł do władzy w mieście Teby. Porzucony w górach przez swego ojca króla Laiusa, który został ostrzeżony przez boga Apollo, że syn ten go zabije, został ocalony od śmierci przez pasterza i dalej zaadoptowany i wychowany przez Polybusa i Merope, króla i królową Koryntu. Ale usłyszawszy przepowiednię, że zabije swego ojca i ożeni się ze swoją matką, ucieka z Koryntu. Podczas swej podróży kłóci się i zabija człowieka który blokuje mu drogę. Dalej podróżuje do Teb, które w tym czasie były nawiedzane przez Sfinksa, potwora co zadawał przechodzącym zagadkę i pożerał wszystkich którzy nie potrafili na nią odpowiedzieć. Edyp rozwiązuje zagadkę i w nagrodę zostaje ich władcą a także żeni się z owdowiałą królową Jacastą, z którą ma czwórkę dzieci. Teby stają się obszarem głodu i plagi i zgodnie z delficką wyrocznią, te klęski będą trwały tak długo jak długo zabójca Króla Laiusa, pierwszego męża Jocasty nie zostanie wygnany ze stolicy. Edyp mierzy się z oskarżeniem. Ślepy wieszcz Tiresjas sugeruje, że sam tyran jest tym kto jest odpowiedzialny za plagę w mieście. Edyp złości się i odmawia uznania swej winy i oskarża innych o spiskowanie przeciwko niemu. Jednakże pojawiają się dowody potwierdzające, że jego prawdziwymi rodzicami są Laius i Jocasta, nie Polybus i Merope, i że obcy którego zabił był jego własnym ojcem. W końcu, główny bohater sztuki jest zmuszony do przyznania się przed sobą samym i przed innymi, że jest winny ojcobójstwa i kazirodczych relacji z matką. Z uwagi na te rewelacje, Jocasta wiesza się w swym pałacu powodowana smutkiem i wyrzutami sumienia, Edyp wykłuwa sobie oczy.

Wielu z tych co nigdy nie widziało ani nie przeczytało sztuki Sofoklesa, jest zaznajomionych z jej słynną analizą Zygmunta Freuda, stanowiącą fundację jego kontrowersyjnej teorii znanej jako „Kompleks Edypa” wyjaśnionej w „Interpretacji snów”. Dla austriackiego psychologa, dramat reprezentuje ukryte seksualne zainteresowanie każdego chłopca swą matką, stowarzyszone z zazdrością i antypatią wobec swego ojca. I stąd bierze się ogólne zainteresowanie tą tragedią, gdyż zgodnie z Freudem, wszyscy dzielimy winę Edypa: „Jego los porusza nas tylko dlatego, że mógłby być to nasz los – ponieważ wyrocznia rzuciła to samo przekleństwo na nas przed naszymi narodzinami jak i przed jego”.

Takie odczytanie sztuki przez Freuda zostało szeroko zaakceptowane. Zasługuje ono na rozważenie, zwłaszcza, za spostrzeżenie, że Sofokles dramatyzuje ukryte poczucie winy w każdy z nas. Jednakże główną słabością jego teorii jest to, że najważniejszy jej komponent – twierdzenie, że każdy z nas ulega w swych wczesnych latach kompleksowi Edypa – jest czysto spekulacyjne. Podczas gdy jest możliwe, że odczuwałem kiedyś pociąg do własnej matki, nie przypominam sobie mojego okresu infantylnego; tak, że muszę polegać na psychologu, który z kolei nie przypomina sobie swojego, by mi o nim powiedział, ponieważ zgodnie z Freudem, wspomnienia takiego pożądania są „represjonowane”, to jest ukryte w nieświadomości. To nie spełnia kryteriów metody Czcigodnego Nanaviry w której wszelkie twierdzenia o ludzkim doświadczeniu muszą być bezpośrednio podległe weryfikacji. Nawet gdybym mógł przypomnieć sobie wydarzenia z represjonowanej przeszłości, nawet przeszłe życie, pozostałbym przy wątpliwościach: gdyż jak Nanavira sugeruje (w Nocie o współzależnym powstawaniu -7-)"pamięć nie jest na tym samym poziomie pewności jak obecne refleksyjne doświadczenie”. Zatem w celu wyjaśnienia dlaczego „wyrocznia położyła to samo przekleństwo na nas jak i na niego”, musimy wyjść poza tabu kazirodcze. [Są tez inne powody. Na przykład seksualne tabu nie jest uniwersalne, co wiemy z historii starożytnego Egiptu, gdzie królewska linia była zachowywana przez małżeństwa spokrewnionych osób. Dodatkowo teoria ta nie wyjaśnia dlaczego inne wydarzenia powodujące intensywną traumę nie są represjonowane].

Sprawdzmy czy jesteśmy w stanie dojść do bardziej satysfakcjonującej interpretacji mitu. Włoski pisarz i eseista Alberto Moravia stawia pewne ważne pytania o wielką tragedię Sofoklesa, pytania zadawane rzadko, jeżeli w ogóle. Podczas gdy przyznaje on, że mity portretują nieprawdopodobne wydarzenia, Moravia mówi, że rozsądnie jest założyć iż mają one jednak w sobie element realistyczny. I tak dla niego wydało się uderzającym, że przez całe swe długie małżeństwo Edyp i Jocasta jakoś nigdy nie mówili o królu Laiusie w którego pałacu spali, lub zakładając, że rozmawiali, dlaczego Edyp – ożeniony ze starszą wdową i znający dobrze całą przepowiednię wyroczni, nigdy nie podejrzewał, że przepowiednia ta stała się prawdą? Od jego przyjazdu do Teb przez epidemie plag, pozostaje on dziwnie niewiedzącym czy nieświadomym tego kim jest i co robi. A jak sobie przypominamy był on obdarzony wysoką inteligencją – rozwiązał zagadkę Sfinksa. Jedyne zadowalające wyjaśnienie jest takie, że bohater sam czyni się głuchym i ślepym na swą własną winę, ignorując czy represjonując, jak wolisz, oczywiste powiązania pomiędzy tym co wie a tym czego się obawia. Taka jest jego wystudiowana, intencjonalna ignorancja z moralnymi implikacjami, odmienna od zaledwie braku wiedzy.

Nie ma zagadki w jego motywach,  Edyp jasno kontynuuje działanie z złej wierze ponieważ to mu odpowiada. Preferuje pozostanie w niewiedzy ponieważ tak czyniąc może nieprzerwanie przedłużyć swą kontentację władzą; gdyż tylko tak długo jak skrywa fakty przed sobą samym i innymi może utrzymać swą uzurpowaną pozycję rządzącego Tebami za dnia i kochanka Jocasty nocą.

Stąd, dla Moravii, historia Edypa nie jest jedną z tych o zakazanej miłości i niespełnionej ambicji, której to choć potężnej, brak uniwersalności przekazu. Głębiej, to tragedia par excellence zamierzonej, aroganckiej, tchórzliwej i grzesznej ignorancji, która jest „źródłem wszelkiego zła”.

Zatem w standardowej „scenie rozpoznania” greckiego dramatu, w której tożsamość kogoś uprzednio nieznanego zostaje w końcu ujawniona bohaterowi, Edyp jest zmuszony jak Józef K do samo-aresztowania się. Nie jest oskarżony ani o ojcobójstwo ani o kazirodztwo, ale raczej o zamykanie swych oczu na samo-zwodzenie się, jego przeszłe zbrodnie nie są tak ciężkie jak jego odmowa przyznania przed sobą samym, że je popełnił. Nie tak godne pogardy, nikczemne jak jego zadowalanie się chciwością i zmysłowością wspierane wygodną niewiedzą i niewidzeniem. Dlatego też jego wyrokiem nie jest śmierć ani kastracja ale samo-spowodowana ślepota.

Podsumowując, byliśmy świadkami skrajnego dramatu z decydującymi aspektami tanha – pragnienia i avijja – ignorancji. Jak czcigodny Nanavira pisze w liście do siostry Vajira „avijja funkcjonuje automatycznie ale skrywa ten fakt przed sobą. Avijja jest automatycznie funkcjonującą ślepotą na swe automatyczne funkcjonowanie”. Ta zamierzona ignorancja jest tragiczną ułomnością Edypa, Józefa K i każdego puthujjana. Konspiruje ona z nami gdy rutynowo i intencjonalnie idziemy na kompromisy w niezliczonych sprawach w poszukiwaniu samo-gratyfikacji przez uleganie naszym pragnieniom, zaspakajaniu naszych ambicji, usprawiedliwianiu naszego gniewu i usprawiedliwieniu naszej ignorancji. Jednak przez manewry umysłu tak żywo sportretowane, zarówno w starożytnej jak i we współczesnej fikcji oczyszczamy się z naszych grzechów przez odegranie pokazowego procesu. Jak sobie przypominamy (z Noty o współzależnym powstawaniu - 25 -) „Avijja jest Sędzią jak również Oskarżonym a werdykt jest zawsze „Niewinny”. Ta Nanavirystyczna interpretacja cieszy się pewnością obecnego refleksyjnego doświadczenia i zapewnia jasną ilustrację „źródła wszelkiego zła”. Teraz, nikt nie musi się uciekać do teorii o infantylnym libido czy poddawać się hipnozie by zdeterminować czy dzieli on czy też nie, winę Edypa. Niech tylko obserwuje „automatyczne funkcjonowanie” w pracy, w swych własnych działaniach i reakcjach takich jakimi one są w jego codziennych sprawach. Jeżeli jest uczciwy ze sobą samym, gdy stawia on sobie zalecane pytanie z listu o Sati-sampajana (Co teraz robię / myślę w tym momencie?) odpowiedź będzie tak ewidentna jak odczucie gorąca czy chłodu. Kiedy wezwany by zdał relację o sobie samym, będzie instynktownie wzdrygał się przed popadnięciem w winę.