Link do wszystkich dokumentów

Nonsensy Ajahna Buddhadasy

Buddha musiał używać dwóch rodzai języka. Jednym z nich był język codzienny, który był używany do nauczania prostych zasad moralnych, skierowany do ludzi, którzy błędnie wierzyli w ideę wiecznego istnienia (eternalizmu). Ludzie tacy wciąż trwali w iluzji posiadania siebie samych. Ich zaborczość w stosunku do wszystkiego co posiadali polegała na głęboko zakorzenionym przywiązaniu umysłowym. Z drugiej strony, język Dhammy wykorzystywany był do nauki ludzi, którzy mieli jedynie tzw. niewielką ilość kurzu w oczach czyli tacy którzy potrafili pojąć prawdę absolutną [paramattha-sacca]. Ten rodzaj nauki stworzony był po to, by wyzwalać ludzi z więzów eternalizmu czyli wiary w koncepcję trwałego istnienia. Na tym polegają dwa poziomy przekazu.

Nonsens. Budda w Kanonie Palijskim używa cały czas tylko jednego języka, a pojęcie prawdy absolutnej jest w Suttach nieobecne. To właśnie przeciętniacy wymyślili ideę prawdy absolutnej, by sobie wytłumaczyć, że rozumieją to czego tak naprawdę nie rozumieją. 

 Doktryna współzależnego powstawania jest prawdą absolutną, dlatego chcąc ją objaśnić należy stosować język Dhammy, w przeciwieństwie do nauczania o moralności (odnoszącego się do dobrobytu doczesnego, wspierającego koncepcję ego). Język potoczny nie jest w stanie objaśnić doktryny współzależnego powstawania. Natomiast gdy używany będzie język Dhammy, ludzie nie potrafiący zrozumieć przekazu, zaczną wyjaśniać go sobie przy pomocy języka potocznego. 

Kontynuacja tegoż nonsensu. Współzależne powstawanie w swym zapisie obejmuje etyczne działanie, moralność, patrz: Jeżeli mnisi, ta indywidualna jednostka która jest zaangażowana w niewiedzę, determinuje determinację zasługi, świadomość dochodzi do zasługi. Avijjāgato'yam bhikkhave purisapuggalo puññañ ce sankhāram abhisankharoti, puññūpagam hoti viññānam.  (Nidána/Abhisamaya Samy. vi,1)  

Jest jedynie ciąg kolejnych chwil, które pojawiają się pod pewnymi zależnymi od siebie nawzajem uwarunkowaniami. Te zjawiska są procesami współzależnie powstałymi (paṭiccasamuppānna dhamma). I ten ciąg nagle przemienia się w Ajahna Buddhadasę i odczuwa przemożne parcie by pomóc innym zanim pomogł sobie. Ach, co ja piszę, zapomniałem, że jest tylko ciąg chwil i nie ma nikogo komu można by pomóc:) 

Nie można zatem znaleźć żadnego "ja" w jakimkolwiek z procesów, nawet w obecnej chwili. Nie rodzi się zatem żadna istota, żadna nie umiera, nikt nie otrzymuje karmicznych następstw, ponieważ wszystko to potwierdzałoby jedynie ideę nieustającego istnienia.

Negując istnienie „ja” w ten sposób Ajahn Buddadasa popada w czystej wody ucchedavadę, nihilicjonizm. Są to o tyle niebezpieczne nauki, że w odróżnieniu od sassatavady która może obejmować etykę, poglądy Buddhadasy są nihilistyczne i zaadoptowane w praktyce wiodą do niższych światów. 

Nie ma tu jednak mowy o nihilizmie (uccheda-diṭṭhi), gdyż w danym momencie nie ma nikogo, kto by umierał.  Nie można mówić, patarząc na umierającego puthujjanę, że nie ma nikogo kto by umierał. Jest bowiem obecna u niego sakkayaditthi, puthujjana, w swoim odczuciu jest osobą, i mówienie mu: przyjacielu, nie martw się, bo ciebie tak naprawdę to nie ma, jasno określa poziom inteligencji tegoż pocieszyciela ...       

Propagowanie, że "ja" jest stale obecne w procesie paṭiccasamuppādy nie tylko narusza prawa współzależnego powstawania, ale również przeczy głównej zasadzie głoszenia Dhammy przez Buddhę - mianowicie pomocy ludziom w całkowitym porzuceniu wszelkich pojęć dotyczących ego.    

Nonsens, bycie osobą, przeświadczenie o stałej obecności „ja” jest wpisane w strukturę ignorancji, a ta choć nietrwała – czytaj: mogąca ulec destrukturalizacji – jest bardzo stabilna, regres sięga nieskończoności w tył i w przypadku Ajahna Buddhadasy nic nie wskazuje na to by struktura ta miała w najbliższym czasie być naruszona.

Przekaz współzależnego powstawania, nauczany przez Buddhę, nie postuluje nihilizmu - choć argument taki często wysuwany jest przez niektórych - nie zachęca ludzi do powstrzymania się od dobroczynności, bycia nieodpowiedzialnym, sarkastycznym i lekkomyślnym.

 Przez Buddę nie, ale przez Ajahna Buddhadasę tak, skoro „nikt się nie rodzi ani nikt nie umiera” to też nikt nie idzie do nieba ani nikt nie idzie do piekła. Why worry? Be happy”:) Nie ma piekła!

Doktryna współzależnego powstawania kroczy Drogą Środka, która nie jest ani afirmacją ego (eternalizmem), ani negacją ego (nihilizmem). 

OK, tylko kto właśnie przed chwilą negował ego?

Somdet Phra Maha Samanachao Krom Phraya Vachira Nyanna Varorot, sugerował, że powinniśmy szczegółowo badać nawet zapamiętane w palijskim traktaty. Przychylam się do jego opinii. Doktryna współzależnego powstawania jest przeznaczona przede wszystkim do zniesienia koncepcji wiecznego istnienia i nihilizmu. Dlatego też, jeśli kanoniczne nauczanie uznaje transmigrację człowieka poprzez trzy wcielenia, to jest to niedopuszczalne zgodnie z czterema kryteriami.

Problem w tym, że Kanon Pali uznaje nieskończoną transmigrację człowieka:) Sutty Pali nie są do badania pod względem wiarygodności, trzeba po prostu w nie wierzyć i w oparciu o tą wiarę budować swój właściwy pogląd. Jeżeli do budowy mojego poglądu zaczynam negować Sutty, to jest to najniebezpieczniejszy pomysł jaki by mi mógł przyjść do głowy. Tyle, że tacy przeciętniacy jak A. Buddhadasa, nie mają rozwiniętej percepcji niebezpieczeństwa...

W języku współzależnego powstawania, nie istnieje „osoba”, „ego”, „my” lub „oni”, którzy doświadczają cierpienia, ustania cierpienia lub odradzania.

Nonsens. Patrz np upadana, gdzie jedną z upadana jest attavad'upadana. Pięć agregatów objętych utrzymywaniem to w Dhammie osoba i Budda nigdzie nie mówi, że te agregaty są nieistniejące, przeciwnie, istnieją, tyle, że są nietrwałe. 

Z punktu widzenia kammy, współzależne powstawanie jest ustaniem negatywnej kammy, pozytywnej kammy oraz ani-negatywnej-ani-pozytywnej kammy. Przynosząca zasługi kamma [puñña-kamma], nie przynosząca zasługi kamma [apuñña-kamma] i statyczna kamma [ānejja-kamma] wszystkie uważane są za cierpienie. Należy przekroczyć te trzy rodzaje kammy by całkowicie uwolnić się od krzywdy. W ten sposób kamma nie stanie się podstawą przywiązania do "ja" lub koncepcji nieprzerwanie trwającej egzystencji.

Wszystko to przypomina rady dobrego wujka: nie należy być puthujjaną, trzeba być arahatem.

Zależne powstawanie jest procesem, który trwa jedynie chwilę (khanika-vassa). Jest on nietrwały. Nonsens, choć w/p jest strukturą opisującą to co tutaj i teraz w doświadczeniu puthujjana, sama ta struktura jest bardzo stabilna - puthujjana jest puthujjaną cały czas i regres sięga nieskończoności.

Dyskusja filozoficzna nad teorią współzależnego powstawania nie przyniesie nam żadnych korzyści, dlatego nie jest ona konieczna. To chyba powszechna opinia wśród głupców:) Nie warto myśleć i się zastanawiać ...

Konstatowanie braku ego poprzez analizowanie Pięciu Składowych, stwierdzając jedynie, że ta składowa czy tamta nie jest "mną" jest niewystarczające. To po co Budda zadawał sobie tyle trudu i nauczał o pięciu agregatach objętych utrzymywaniem i widzeniu ich jako: "to nie moje, tym nie jestem, to nie moje ja”. Sutty jednoznacznie uznają tą praktykę za wystarczającą. Problem w tym, że sam Buddhadasa nigdy się jej nie podjął, bo skoro wytłumaczył sobie, że tak naprawdę „ja” nie istnieje, nie musiał się już kłopotać żmudnym procesem dezidentyfikacji.

Język prawdy relatywnej stosowany był do nauczania moralności prostych ludzi, natomiast nauka absolutnej prawdy przeznaczona była dla tych, którzy mieli niewiele kurzu w oczach, czyli dla potencjalnych szlachetnych uczniów Błogosławionego. Moralność nie jest tylko dla prostych ludzi, to fundament praktyki sila, samadhi, pańńa. Można by rzecz, że bez moralności w Dhammie potrafią się obejść tylko prostackie umysły nie bojące się wprowadzać innowacji, „ulepszających” Naukę Buddy.

Żadne istnienie nie przechodzi z jednego życia do kolejnego. Ucchedavada

Innym aspektem paṭiccasamuppādy jest to, że pokazuje ona, że nie ma żadnych czujących istot, osób, ja, my czy oni, zarówno tu jak i krążących gdzieś w poszukiwaniu następnego życia. Ucchedavada

Co więcej, współzależne pojawianie się i zanikanie jest jak wybuch, szybkie jak błyskawica. Paticcasamuppada jest akalika bezczasową strukturą, to ona raczej opisuje złudzenie czasu, sama nie jest czymś temporalnym, nie może więc być ani szybka ani wolna.


Dobrnąłem tylko do początku drugiej części artykułu. Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że będąc w Colombo w sprawie wizy, nie mam nic do roboty, inaczej nigdy nie przyszłoby mi do głowy śledzenie tych ewidentnych nonsensów, przy których ci którzy stworzyli trzy życiową interpretację współzależnego powstawania jawią się jako tytani intelektu. Dalej już nie mam siły tego czytać, zakończę krótkim stwierdzeniem, że tego kto pokłada wiarę w takie nauki, czeka nie tylko kontynuacja samsary, ale i bardzo możliwe, że zejście do niższych światów.

Oto słowa Buddy:

A jak nieprawdziwy człowiek utrzymuje poglądy nieprawdziwego człowieka? Tu nieprawdziwy człowiek utrzymuje tego typu poglądy: 'Nie ma nic danego, nic ofiarowanego, nic poświęconego, nie ma owocu czy rezultatu dobrych i złych działań, nie ma tego świata ani innego świata, nie ma matki ani ojca, ani spontanicznie rodzących się istot, nie ma dobrych i cnotliwych pustelników i braminów w świecie, którzy zrealizowali dla siebie przez bezpośrednią wiedzę i deklarują ten świat i inny świat'. Tak nieprawdziwy człowiek utrzymuje poglądy jak nieprawdziwy człowiek. M 110  


Zdecydowanie dla przeciętniaka nie rozumiejącego Nauki Buddy, lepiej wierzyć w Buddhagoshę, może i nie był zbyt inteligentny, ale przynajmniej nie lekceważył nauk o moralności. Można tu zaobserwować swoiste zmagania dwóch obozów przeciętniaków. Jedni używają współzależnego powstawania by wyjaśnić odrodziny, drudzy ze słusznego skądinąd twierdzenia, że współzależne powstawanie nie zajmuje się odrodzinami, a tylko tym co tutaj i teraz, wysnuwają błędny wniosek, że nie ma czegoś takiego jak odrodziny. Zdecydowanie ci drudzy są pogrążeni w avijja głębiej, negowanie odrodzin z daleka śmierdzi siarką. No cóż, jak ktoś chce pokładać wiarę w Ajahna Buddhadasę, jego wolny wybór. Jeżeli woli wierzyć w Buddę, oto pogląd prawdziwego człowieka:

A jak prawdziwy człowiek utrzymuje poglądy prawdziwego człowieka? Tu prawdziwy człowiek utrzymuje tego typu poglądy: "Jest to co dane, co ofiarowane, co poświęcone, jest owoc czy rezultat dobrych i złych działań, jest ten świat i inny świat, są matka i ojciec i spontanicznie rodzące się istoty, są dobrzy i cnotliwi pustelnicy i bramini w świecie, którzy zrealizowali dla siebie przez bezpośrednią wiedzę i deklarują ten świat i inny świat”. Tak prawdziwy człowiek utrzymuje poglądy prawdziwego człowieka. M 110

No cóż, ignorancja Ajahna Buddhadasy wydaje się przekraczać zwykłe normy nauczyciela Theravady. Na jednej z jego książeczek widnieje napis: „Bez wartości komercyjnej”. Trzeba by dopisać: „Nie tylko komercyjnej”.